REKLAMA
REKLAMA

Kryptowaluty

Czy wzrost kursu bitcoina ma fundamentalne uzasadnienie?

Jacek Kubiak, redaktor naczelny kwartalnika „I love crypto” był gościem Piotra Zająca w czwartkowym programie „Prosto z parkietu”. Rozmawialiśmy o sytuacji i perspektywach kryptowalut.
Foto: parkiet.tv

Cena bitcoina skoczyła w ostatnich miesiącach z 3500 USD do ponad 8000 USD. Czy twoim zdaniem to początek kolejnej hossy czy taki „ruch pułapka”? 

Wszystko podpowiada mi, że najgorsze już za nami, w tym sensie, że dołek już za nami i weszliśmy w rynek byka. Wiadomo jednak, jak to z bitcoinem bywa… Dla mnie jest on wciąż rodzajem socjologiczno-technologiczno-ekonomicznego eksperymentu. W tym kontekście nie zdziwiłbym się, gdyby jego kurs jeszcze mocno spadł. Wierze w niego w takim długim terminie, ale w tym krótszym wszystko może się zdarzyć.

Znajdujesz jakieś realne uzasadnienie dla tej ostatniej zwyżki? Niektórzy mówią, że to strach inwestorów przed Trumpem, a inni wskazują na cykliczność związaną z zaplanowanym na przyszły rok halwingiem (zmniejszenie nagrody za wykopanie bloku o połowę, red.).

Zacznę od tego, że rok 2018, to był dla bitcoina jeden z najbardziej aktywnych okresów, jeśli chodzi o to, co działo się z jego fundamentami. Mam na myśli zaangażowanie deweloperów i rozwój technologii. Jednocześnie to był okres bessy. Dlatego niektórzy twierdzą, że cena nie zdążyła jeszcze dogonić tych fundamentów. Niektórzy faktycznie wskazują też na halwing, o którym wspomniałeś.

Timing jest niesamowity…

Faktycznie, bo z wykresu wynika, że zwyżka zaczyna się na rok przed tą operacją, a tym razem przypada ona właśnie na wiosnę przyszłego roku. Są też jednak mniej optymistyczne uzasadnienia, mówiące, że giełda Bitfinex przy użyciu swojego stablecoina – tehtera – celowo manipuluje kursem bitcoina, by docelowo podreperować własny budżet.

Mnie się wydaje, że po prostu coraz więcej inwestorów dostrzega to, że bitcoin wciąż funkcjonuje. Mimo tego, że setki razy wieszczono jego upadek, on wciąż działa i się rozwija. Ponadto zaczyna być coraz bardziej regulowany, co sprawia, że ryzyko z nim związane trochę się zmniejsza. 

Rozwój fundamentów to jedno, ale pytanie, czy od strony finalnych użytkowników bitcoin też poszedł do przodu? Czy teraz jest łatwiejszy i bardziej przyjazny w obsłudze niż dwa lata temu? 

Branża na pewno jest świadoma tego, że musi pracować nad kwestiami dotyczącymi obsługi przez finalnego użytkownika i z mojego punktu widzenia bardzo dużo się dzieje w tej kwestii. Szczególnie przez duże firmy jak Blockstream czy Lightning Labs. To są firmy, które zajmują się technologią Lightning Networks (technologia offchainowa służąca lepszej przepustowości sieci bitcoina, red.). W jej ramach powstają portfele dedykowane małym kwotom, które nie dają użytkownikowi kluczy prywatnych, ale w zamian za to są proste w obsłudze i szybkie. Obsługa sprowadza się do dwóch czynności – albo wysyłasz środki, albo je przyjmujesz. Za bezpieczeństwo kluczy odpowiada natomiast dostawca portfela.

Czyli idziemy trochę w stronę przerzucenia odpowiedzialności na trzecią stronę? Jak w bankowości – o środki dba bank… Tylko tutaj mówimy o portfelach dla małych kwot.

Tak. Jest to trochę pójście na kompromis. Chodzi o to, by mogli z tego korzystać ludzie, którzy nie muszę i nawet nie chcą wiedzieć, jak to działa. Myślę, że to jest rozwiązanie tymczasowe. Docelowo to użytkownik będzie miał klucze prywatne i prostą w obsłudze aplikację.

Wspomniałeś o Lightning Network. Czy to jest twoim zdaniem największe fundamentalne osiągnięcie bitcoina w ostatnich latach?

Wydaje mi się, że największym osiągnięciem bitcoina na ten moment jest to, że on wciąż istnieje. Lightning Network (LN) natomiast łatwo przemawia do wyobraźni, bo mówi się, że zapewni skalowalność do milionów transakcji i że w końcu umożliwi to, że powszechne staną się płatności kryptowalutą za kawę. Wydaje mi się, że jednak, że tymi fundamentalnymi kamieniami milowymi były tutaj wszystkie te technologie, które trzeba było wprowadzić wcześniej, by w ogóle wprowadzić LN. Mam na myśli m. in. SegWit (od. ang. Segregated Witness). Także wiele wcześniejszych kroków umożliwiło to, by bitcoin mógł być coraz bardziej skalowalny. I dodam, że LN jest dość medialnym projektem, natomiast jest masa innych rozwiązań, które mogą wpłynąć na to, jak efektywnie będzie funkcjonować bitcoin.

Twoim zdaniem bitcoin przyszłości to cyfrowe złoto, czy jednak środek płatniczy? Bo rozwój technologii wskazuje na to drugie, podobnie jak rozwój sieci bitomatów i coraz więcej sklepów deklarujących przyjmowanie tego typu płatności.

Mnie się wydaje, że to będzie i jedno i drugie. Bitcoin ma właśnie tę przewagę nad złotem, że może służyć właśnie do płatności. Czyli nie dość, że będzie aktywem do przechowywania wartości, to będzie miał też funkcję użytkową.

Kryptowaluty to nie tylko bitcoin. W tym momencie jest już grubo ponad 2000 altcoinów. Powiedz ile z nich się twoim zdaniem realnie liczy?

Wydaje mi się, że dłuższej perspektywie kilka projektów na pewno się utrzyma. Na ten moment nie ryzykowałbym jednak wskazywania niczego poza bitcoinem i ethereum. Dodam jednak, że często spotykam się z takimi komentarzami, że nadejdzie czas altcoinów i niektóre projekty będą notowały spektakularne stopy zwrotu. Tymczasem fundusze inwestujący w kryptowaluty – Greyscale, opublikował niedawno raport za I kwartał 2019 r., z którego wynika że 99 proc. ich kapitału jest zaangażowanych w bitcoina (rok temu było to 75 proc.). I w tym kontekście, jeśli gracze instytucjonalnie zaczną wchodzić na ten rynek, to możliwe, że dominacja bitcoina jeszcze się zwiększy.

Jeśli tak miałoby być, to prawdziwa bańka dopiero przed nami…

Zapewne tak.

Jeszcze w temacie altcoinów dopytam o projekt Dogecoin. Powstał w zasadzie dla żartu, a tymczasem utrzymuje się na 30 miejscu w rankingu kapitalizacji serwisu coinpaprika.com z wartością 356 mln USD. To jakiś fenomen.

To jest jeden z moich ulubieńców (śmiech). Uważam go trochę za taką kwintesencję kryptowalut. Wśród tych najstarszych użytkowników cyfrowych pieniędzy cały czas wybrzmiewa bowiem taki punkowy, anarchistyczny ton i Dogecoin jest swego rodzaju symbolem takiego podejścia. Co ciekawe – Jackson Palmer, który go stworzył, już dawno się od tego projektu odciął i nawet stał się krytykiem wielu projektów. Jest to cyfrowy świat i wszystko pomieści. Pamiętajmy przy tym, że pieniądza funkcjonuje na zasadzie umowy społecznej. Jeżeli wystarczająco duża liczba osób umówi się, że taki Dogecoin jest dla nich coś warty, to dlaczego tak ma nie być…

Cała rozmowy na: youtube.com/parkiettv

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA