Kryptowaluty

Bitcoin będzie wart 1 mln dol.?

Gośćmi Piotra Zająca w piątkowym Parkiet TV byli Michał Grzybkowski i Szczepan Bentyn, autorzy książki "Kryptowaluty". Rozmawialiśmy o perspektywach cyfrowych pieniędzy i technologii blockchain.
Foto: parkiet.tv

Na okładce swoje książki stawiacie odważną tezę, że jeden bitcoin będzie wart 1 mln dol. Chwyt marketingowy czy realna prognoza?

Szczepan Bentyn (SB): Myślę, że odpowiedź zaszyta jest w konstrukcji obecnego systemu finansowego i jest ona paradoksalnie prosta. Dlaczego bitcoin będzie wart 1 mln dol.? Bo 1 mln dol. będzie wart tylko jednego bitcoina.

Michał Grzybkowski (MG): Wiele zależy właśnie od tego, jaką wartość będzie mieć dolar, który cały czas jest dodrukowywany i traci siłę nabywczą. Prognozy łatwo jest rzucać od tak, bez żadnego uzasadnienia. My zmierzyliśmy się z tym problemem metodami naukowymi. Przygotowaliśmy kilka prognoz korzystając z narzędzi ekonometrii i statystyki. Okazuje się, że są na tym rynku silne korelacje, uzasadniające naszą odważną tezę.

Co to za korelacje? 

MG: Jedną ze zmiennych, którą zbadaliśmy, jest trudność wydobycia bitcoina, czyli siła kryptograficzna, z jaką mierzą się komputery podpisując transakcje. Ta siła, ze względu na przyrost mocy obliczeniowej, cały czas rośnie. I okazuje się, że jest bardzo mocno skorelowana z ceną. 

Uważacie, że w przyszłości kryptowaluty zastąpią pieniądz fiducjarny?

SB: Waluty fiducjarne mają dwa główne problemy: mają scentralizowaną emisję i są dość lokalne. A bitcoin od pierwszego dnia istnienia nie posiada żadnych granic, dzięki czemu daje dostęp do usług płatniczych 3 mld ludzi, którzy na taki dostęp nie mogą liczyć w obecnym systemie finansowym. Bitcoin umożliwia całej ludzkości funkcjonowanie jako jeden, globalny rynek. I nie wyobrażam sobie, żeby jakikolwiek lokalny rynek mógł konkurować z tym globalnym. Dlatego uważam, że kryptowaluty zastąpią tradycyjny pieniądz. 

Krytycy zarzucają bitcoinowi brak namacalnej wartości i jakichkolwiek gwarancji, co może utrudnić mu zdominowanie globalnych finansów.

SB: W bitcoinie jest więcej gwarancji niż w jakiejkolwiek walucie fiducjarnej. Mamy gwarancję, że nie będzie go więcej niż 21 mln, mamy gwarancje zdecentralizowanej emisji, której nikt nie może przejąć, mamy gwarancję, że będzie działał 7 dni w tygodniu przez 24 godziny na dobę. Na dowód tego proszę sprawdzić, że tak właśnie działa, nieprzerwanie, od dekady.

MG: Trzeba pamiętać, że w przypadku bitcoina zaufania bazuje na prawach matematyki i kryptografii, a nie na prawach ludzi.

Nie macie panowie wrażenia, że bitcoin obecnie to nie bitcoin z manifestu Staoshi Nakamoto? Darmowy, szybki, zdecentralizowany środek płatniczy stał się aktywem inwestycyjnym, z wysokimi prowizjami i niewydolną przepustowością. 

SB: Te problemy to skutek kryzysu urodzaju, zbyt dużego zainteresowania bitcoinem. I są to problemy natury technicznej. Nad ich rozwiązaniem pracują naprawdę świetni programiści i inżynierowie. Uważam, że do końca tego roku bitcoin wejdzie na zupełnie inny poziom infrastrukturalny, pozwalający zmniejszyć prowizje i zwiększyć szybkość transakcji.

MG: Bitcoin to taki ojciec kryptowalut i warto patrzeć na jego młodszych braci. Przykładowo litecoin wyprzedza technologicznie bitcoina o rok. W tej chwili jest w nim wdrożona technologia dająca groszowe prowizje i bardzo wysoką przepustowość. A jesteśmy dopiero na początku tej technologicznej drogi. Proszę sobie przypomnieć internet 20 lat temu, gdy w sieci było 16 mln ludzi, a w Polsce za internautę uznawało się osobę, która była zalogowana do sieci przynajmniej raz w miesiącu. I w takiej fazie są teraz kryptowaluty.

Nie boicie się, że całą tę rewolucję zniszczą regulatorzy?

MB: Spójrzmy na największe światowe gospodarki. Australia zalegalizowała kryptowaluty, podobnie zrobiła Japonia. Kilka dni temu w USA było przesłuchanie przed komisją senacką i jeden z senatorów powiedział, że młodzi ludzie intensywnie korzystają z kryptowalut i mają do tego prawo, dlatego należy stworzyć odpowiednie ramy regulacyjne, by korzystanie z nich było przejrzyste. Stan Arizona niedawno zalegalizował możliwość płacenia podatków kryptowalutami. Do tego dochodzi Rosja, która też ma sprzyjające nastawienie do tego rynku. Czołówka światowa już mierzy się z tym wyzwaniem, co utwierdza mnie w przekonaniu, że tej rewolucji nic nie zatrzyma. 

W książce piszecie, że technologia blockchain, na której bazują kryptowaluty, wywoła rewolucję, jakiej ludzkość jeszcze nie widziała. Jak zatem będzie wyglądał świat w erze rozproszonych rejestrów?

MG: Blockchain rozwiązuje problem braku zaufania i wszystkie branże, które wymagają niezaprzeczalnego czynnika związanego z zaufaniem zaczynają tę technologię stosować. Najprostszy przykład to branża hotelarska i raportowanie do systemu rezerwacji, czy dany pokój jest dostępny, czy dotarł tam gość, czy się spóźnił, itp. W branży energetyczne możliwe będzie rozlicznie nawet ułamka Watta. W branży gdzie liczy się ochrona praw autorskich, artyści będą mogli rozliczać się za każdą sekundę swojej pracy. I wszystkie te operacje będą pomijać pośredników oraz instytucje, które do tej pory dawały ten czynniki zaufania. Uważam, że prawnicy za najdalej pięć lat będą programistami smart contractów. Niepotrzebny stanie się zawód notariusza. Wszystkie zawody, które mogą być zautomatyzowane, znikną. A blockchain będzie jedną z technologii, która się do tego mocno przyczyni.

SB: Ludzie będą mieli bardzo dużo wolnego czasu. Co my z nim zrobimy?

Będziemy czytać książki (śmiech). Na koniec chciałbym zapytać o inne, oprócz bitcoina, perspektywiczne kryptowaluty. Na które warto stawiać?

SB: Naszym zdaniem jest to większość tych mieszczących się w pierwszej dziesiątce rankingu kapitalizacji, czyli m. in. ethereum, litecoin, monero, dash.

Cała rozmowa dostępna na kanale: www.youtube.com/ParkietTV


Wideo komentarz

Powiązane artykuły