REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka

„Misie” będą miały własny ETF?

Fundusze indeksowe na warszawskiej giełdzie zyskały w tym roku na popularności. Choć ich oferta jest teraz dość skromna, to w przyszłym roku może się poszerzyć.
Foto: Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski

W okresie od stycznia do końca sierpnia obrót wszystkimi ETF (ang. exchange-traded funds, czyli fundusze notowane na giełdzie) dostępnymi na warszawskiej GPW wyniósł prawie 210 mln zł. To ponad dwa razy więcej niż w całym 2014 r. Biorąc pod uwagę fakt, że oferta naszego rynku pod kątem tego typu funduszy wciąż jest uboga, taki wynik można traktować jako sukces. Przedstawiciele GPW z tym segmentem rynku wiążą jednak dużo większe nadzieje.

Nowe ETF-y w 2016 r.?

Inwestorzy w Warszawie po raz pierwszy z funduszami ETF zatknęli się niemal dokładnie pięć lat temu – we wrześniu 2010 r. na naszym rynku zadebiutował ETF na bazie WIG20. Rok później w obrocie pojawiły się kolejne dwa – bazujące na niemieckim indeksie DAX oraz amerykańskim S&P500. Na tym się jednak skończyło i od czterech lat oferta jest taka sama. Choć wiele wskazuje, że w przyszłym roku znów może się wzbogacić. – Projekt jest już mocno zaawansowany. Robimy wszystko, żeby od strony regulacyjnej i technologicznej być gotowym na te produkty. Liczę, że w przyszłym roku oferta rynkowa w tym zakresie znacznie się poszerzy – mówił w wywiadzie w poniedziałkowym „Parkiecie" prezes GPW Paweł Tamborski. Na razie jednak w tej sprawie jest więcej pytań niż odpowiedzi.

Nie wiadomo, kto miałby być emitentem nowych ETF i – co ważniejsze – na jakich instrumentach bazowych miałyby się one opierać. Nieoficjalnie się mówi, że najprawdopodobniej chodzi o ETF oparte na indeksach mWIG40 i sWIG80, choć na razie są to głównie spekulacje.

mWIG40 faworytem

Sam rynek najchętniej widziałby właśnie takie fundusze na GPW. – Na nasz rynek powinny zostać wprowadzone przede wszystkim ETF na instrumenty bazowe, które są dobrze znane polskim inwestorom. W pierwszej kolejności powinny więc to być ETF na mWIG40 czy też sWIG80. Kolejnym ruchem może być dodanie instrumentów opartych na pochodnych WIG20, czyli np. WIG20short czy też WIG20lev. Pozwoliłoby to inwestorom realizować bardziej zaawansowane strategie inwestycyjne – mówi dr hab. Tomasz Miziołek z Uniwersytetu Łódzkiego.

– Dużą popularnością w ostatnich czasach cieszą się tzw. misie, czyli fundusze inwestujące w akcje małych i średnich spółek, a także fundusze surowcowe. Jeśli przeciętny Kowalski chciałby inwestować wyłącznie za pośrednictwem ETF, to do pełnej dywersyfikacji jego portfela brakuje właśnie instrumentów z powyższych segmentów rynku – dodaje Marcin Działek, analityk w DM BZ WBK. – Należałoby wprowadzić ETF oparte na najpopularniejszych, światowych indeksach małych i średnich spółek, czyli amerykańskim Russell 2000, niemieckim mDAX oraz (z uwagi na rodzimego inwestora) polskim mWIG40. ETF oparte na indeksach surowcowych (np. najpopularniejszym indeksie światowym CRB Commodity) także mogłyby cieszyć się dużym zainteresowanie inwestorów – zaznacza.

– Instrument bazowy z potencjałem to głównie indeksy GPW: WIG20, mWIG40, sWIG80, WIG, indeksy branżowe, a dodatkowo: miedź, ropa, złoto, obligacje skarbowe, indeksy rynków BRIC (Brazylii, Rosji, Indii i Chin) – wylicza Paweł Florczak, dyrektor w DM mBanku. Podkreśla jednak, że atrakcyjny instrument bazowy to nie wszystko. – ETF powinny dawać możliwość gry na zwyżki i spadki, powinny być proste, mieć czytelne zasady oraz dobrego animatora oferującego mały spread – wskazuje.


Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA