Giełda

Świat dąży do pięknej katastrofy

Poranek maklerów: prezentujemy komentarze analityczne z biur maklerskich. Jak eksperci oceniają czwartkową sesję i czego spodziewają się podczas piątkowej?
Foto: materiały prasowe

Piotr Kuczyński, główny analityk DI Xelion

Wall Street w czwartek musiała pokazać, że ostatnie zwyżki indeksów nie były tylko korektą w trendzie spadkowym. Takim potwierdzeniem byłby kolejny wzrost indeksów lub neutralne zakończenie sesji. Politycznie niepokojąca była dymisja Jeffa Sessions'a, prokuratora generalnego USA (może hamować dochodzenia prokuratora specjalnego Roberta Muellera). Niepokoić mogło też to, że według ekspertów i niektórych Demokratów Izba Reprezentantów zdominowana przez Demokratów będzie popierała wojnę handlową z Chinami. Jeśli to jest prawda to świat dąży do pięknej katastrofy. W czwartek odbyło się posiedzenie FOMC. Fed, tak jak oczekiwano, niczego w swojej polityce monetarnej nie zmienił. Słownictwo komunikatu mogło być jednak pretekstem do zmian na rynkach. Trudno było jednak znaleźć coś nowego w tym przesłaniu. Nadal praktycznie pewna jest grudniowa podwyżka stóp procentowych. Jak zwykle w czwartek, w USA opublikowany został tygodniowy raport z rynku pracy. Dowiedzieliśmy się, że złożono w minionym tygodniu 214 tys. nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych (oczekiwano 215 tys.). Średnia 4. tygodniowa dla tych danych kosmetycznie spadła. Wall Street rozpoczęła sesję czwartkową bardzo niepewnie, co nie mogło dziwić. Po ostatnich zwyżkach jakaś korekta wydawała się być bardzo prawdopodobna. Indeksy kręciły się pod poziomem neutralnym. Przed decyzją FOMC skierowały się na południe, a po decyzji (mimo tego, że nie było w niej nic nieoczekiwanego) zaczęły nerwowo zmieniać kierunek. Wydawało się, że w końcu rynek zdecydował się na ruch w kierunku poziomu neutralnego i sesja zakończy się małymi zmianami indeksów. I po chwili znowu powstało wrażenie, że korekta będzie znaczna, bo po tym ruchu indeksy ruszyły szybko na południe. Niedźwiedzie jednak wiele nie utargowały, bo indeksy spadły (chociaż DJIA nawet kosmetycznie zyskał), ale nie były to spadki duże (S&P 500 stracił 0,25%, a NASDAQ 0,53%). Była to po prostu niewinna realizacja zysków. GPW w czwartek rozpoczęła sesje dość niepewnie, ale jak tylko gracze zobaczyli, że indeksy na innych giełdach europejskich rosną to i u nas ruszyły one na północ. Szybko jednak nastroje zwiędły - WIG20 zaczął zawracać i po godzinie barwił się już na czerwono. Potem indeks nadal się osuwał, ale indeks mniejszych spółek (mWIG40) ciągle utrzymywał się nad linią poziomu neutralnego. W okolicach południa również WIG20 zaczął redukować skalę spadku, ale nic sensownego z tego nie wyszło i na rynku zapanował marazm. W końcu sesji, podobnie jak na innych giełdach, dominowała podaż. Indeks WIG20 stracił 0,61%, ale mWIG40 zyskał 0,8%. Sygnały kupna nadal po tej sesji obowiązywały. W Polsce jest dzisiaj dzień przed przedłużonym weekendem ze świętem Niepodległości w środku. W poniedziałek sesji nie ma, ale globalne kalendarium jest właściwie puste (w wielu krajach świętuje się zakończenie I wojny światowej, w USA jest Dzień Weterana, chociaż giełdy pracują), więc nie oczekuję większych zmian na rynkach (o ile nie pojawi się coś nieoczekiwanego).

Piotr Neidek, analityk techniczny DM mBanku

W centrum uwagi ostatnich dni jest fibozniesienie 61.8% oraz dzienna dwusetka czyli kluczowe poziomy oporu, na które zwracają zarówno inwestorzy jak i wychwytują automaty. Szczególnie ciekawie przedstawia się sytuacja na Wall Street, gdzie S&P500 po środowym wybiciu MA200_d zatrzymał się na wysokości ww. fibozniesienia, które dodatkowo zbieżne jest z lokalnym poziomem oporu wyznaczonym przez szczyt z drugiej połowy października 2018.r. Na uwagę zasługuje fakt, że wczorajsze wahania notowań jankeskiego benchmarku pokrywają się z tzw. układem dziennych EMA, które po wygenerowaniu sygnału sprzedaży (II połowa ubiegłego miesiąca) stanowią obecnie obszar punktowy będący ruchomym oporem. Problemów zarówno z dzienną dwusetką jak i fibozniesieniami nie ma DJIA, który zbliżył się do zeszłomiesięcznych szczytów, jednakże biorąc pod uwagę słabość jego kolegi czy też technicznego brata DJTA, wątpliwa staje się wiarygodność obserwowanego podbicia. Na uwagę zasługuje niedomaganie europejskich byków, które wprawdzie pokazały w ostatnim czasie swój pazur jednakże patrząc na kiepską skalę aprecjacji londyńskiego FTSE, niemoc niemieckiej Xetry w oporowej strefie czy chociażby wyhamowanie wzrostów przez paryski CAC40 dają do myślenia, że za wcześnie jest na to, aby ogłaszać powrót hossy na rynki akcyjne. Nieco innego zdania mogą być gracze z GPW, którzy od dwóch tygodni obserwują okazałą zwyżkę WIG20, jednakże po wczorajszej sesji należałoby się mocno zastanowić nad dalszą przyszłością indeksu blue chips. Benchmark ten zatrzymał się na wysokości wspomnianej już wcześniej dziennej dwusetki zaś na wykresie godzinowym dominowało wykupienie, które zachęca do grania krótkich pozycji. Wczorajsza świeczka wprawdzie nie jest wybitnie podażowa i WIG20 ma prawo podjąć próbę dalszego wspinania się na północ, jednakże liczba czynników mobilizująca byki maleje z sesji na sesję. Na uwagę zasługują małe spółki oraz sWIG80, który wciąż nie może znaleźć dna a jak pokazuje historia, to takie zachowanie generuje podażowy czynnik dla największych spółek w średnim terminie.

Adrian Górniak, analityk DM BDM

Oczy inwestorów były wczoraj zwrócone na USA, gdzie FED miał ogłosić decyzję ws. stóp procentowych. Finalnie zaskoczenia nie było i dotychczasowy poziom pozostał utrzymany. Jednocześnie podtrzymano stwierdzenia, że kolejne podwyżki „będą spójne z trwałym wzrostem aktywności gosp., sytuacją na rynku pracy i inflacją w pobliżu 2%". Zdaniem bankierów „ryzyka dla perspektyw gospodarczych wydają się być zbilansowane". Indeksy za oceanem nie zareagowały praktycznie na przekaz FED i finalnie zaliczyły spadkową sesję. Na czerwono zaświeciły też giełdy w Europie – DAX stracił 0,5%, pod kreską była też GPW. Strona podażowa miała przewagę też w Azji – Nikkei obniżył się o ponad 1%. Dzisiejsze kalendarium makro nie będzie zbyt bogate, a ciekawsze dla inwestorów mogą być dane, które napłyną z Wielkiej Brytanii, tj. wstępny odczyt PKB za 3Q'18 oraz wyniki produkcji przemysłowej. W kraju na dobre rozkręcił się sezon publikacji sprawozdań – po wczorajszej sesji rezultatami pochwaliło się Dino, z kolei dzisiaj rano m.in. CCC i Eurocash (kulminacja będzie miała miejsce w przyszłym tygodniu, w środę, kiedy to opublikowane zostanie ok. 100 raportów). Poranne nastroje, patrząc na kontrakty, są dosyć słabe, co w połączeniu z umacniającym się USD może źle wróżyć dla warszawskiego parkietu.


Wideo komentarz