Giełda

Pod dyktat otoczenia

Dzisiejsza sesja była kolejną z rzędu przeprowadzoną pod dyktando zmieniających się nastrojów w otoczeniu.

Łukasz Bugaj

Foto: DM BOŚ

O poranku dominowały więc wzrosty na fali zwyżek zanotowanych w Chinach oraz uspokojenia na froncie włoskim. Później jednak lekkie potknięcie na Wall Street mogło zmienić trajektorię notowań o 180 stopni.

Wszelkie wymiany w Warszawie charakteryzowały się niewielką aktywnością inwestorów i jest to jedna z ważnych przyczyn wahliwości nastrojów oraz ich podatności na zmiany widoczne w otoczeniu. Dobrym tego dowodem był fakt, że niemalże przez całą sesję najwyższe obroty na rynku generowały akcje gamingowej spółki z rynku NewConnect. Mowa o The Farm 51, która w piątek wypuściła nową grę "World War 3". Bardzo dobrze się ona sprzedawała, choć jednocześnie mierzyła się z poważnymi trudnościami technicznymi. Wydawało się, że obawy związane z negatywnymi czynnikami na krótką metę wezmą górę, ale stało się inaczej i kurs akcji spółki przy potężnych obrotach urósł o blisko 60%. Bez dwóch zdań była to gwiazda dzisiejszych kwotowań, która skutecznie przyćmiła tuzy z rynku głównego. Te dryfowały bowiem najpierw w rytm lekkiego optymizmu, a później pesymizmu.

O poranku nastroje poprawiała bardzo udana sesja na parkietach chińskich, gdzie seria uspokajających wypowiedzi oficjeli doprowadziła do wyraźnego odreagowania. Nie bez znaczenia był także fakt pewnego uspokojenia napiętej sytuacji wokół Rzymu. Bodźcem ku temu okazała się decyzja agencji ratingowej Moody's, która co prawda w piątek po sesji obniżyła ocenę Włoch, ale pozostawiła ją na poziomie inwestycyjnym i zmieniła jego perspektywę na stabilną, co oznacza brak średnioterminowego ryzyka kolejnej obniżki. Rentowności obligacji włoskich na początku sesji więc spadały, choć później ruch ten był coraz mniejszy, gdyż nierozwiązana kwestia zbyt wysokiego planowanego deficytu budżetowego pozostaje w mocy. Akcje europejskich banków tylko początek sesji mogły więc uznać za udany, a na GPW nawet z tym były problemy i krajowe banki mogły się pochwalić tylko nieco wyższym otwarciem. Później były skutecznym hamulcowym dla rynku, choć przy obrotach rzędu 400 mln zł w całym segmencie blue chipów ciężko jest mówić o poważnym handlu.

Po południu dryf głównego indeksu wokół poziomu 2200 pkt. przerwany został słabym początkiem sesji na Wall Street, co w szybkim tempie sprowadziło notowania na nowe sesyjne minima. W poprzednich dniach każde oddalenie się od psychologicznego poziomu 2200 pkt. skutkowało jednak powrotem do jego okolic i podobnie było także przed zamknięciem dzisiejszych notowań. Ostatecznie więc główny indeks niewiele zmienił swoją wartość i trwa w znanym zawieszeniu po wcześniejszym spadku, co zresztą odzwierciedla zbliżaną postawę wielu innych parkietów.


Wideo komentarz