Finanse

Rozłucki: KNF wydawała się mocnym punktem rynku

Wtorek przyniósł prawdziwe trzęsienie ziemi na rynku kapitałowym. Oskarżenia o korupcję sprawiły, że Marek Chrzanowski, przewodniczący KNF, podał się do dymisji. Wiesław Rozłucki, pierwszy prezes GPW, podkreśla, że powstałe zamieszanie to problem całego rynku.

Wiesław Rozłucki, prezes w latach 1991–2006.

Foto: Archiwum

- Dotychczas Komisja Nadzoru Finansowego, przy wszystkich nieprawidłowościach i wydarzeniach rynkowych, cechowała się profesjonalizmem i tak była postrzegana. Taka była percepcja środowiska. Pojawiały się co prawda zarzuty, że postępowania są zbyt przewlekłe, wymagania stawiane uczestnikom rynku zbyt wygórowane, ale ogólnie nie zarzucano KNF, że działa niezgodnie z prawem – mówi Wiesław Rozłucki, pierwszy prezes GPW. Jego zdaniem cała sprawa negatywnie wpływa nie tylko na samą Komisję Nadzoru Finansowego, ale również na cały rynek kapitałowy. - Ten rok niestety jest szczególnie wymagający dla naszego rynku, do czego przyczyniła się chociażby sprawa GetBacku. Na jaw wyszło wiele informacji, które pokazały słabości naszego rynku. W tym krajobrazie Komisja Nadzoru Finansowego wydawała się mocnym punktem. Niestety, obecne wydarzenia pokazują, że jest nieco inaczej, i jest to kolejny mocny element, który przyczynia się do takiego, a nie innego postrzegania naszego rynku kapitałowego. Wszystko to mówię z dużą przykrością – podkreśla Rozłucki.

We wtorek „Gazeta Wyborcza", a także „Financial Times" opublikowały materiał, z którego wynika, że Marek Chrzanowski zaoferował Leszkowi Czarneckiemu przychylność dla Getin Noble Bank w zamian za zatrudnienie znajomego prawnika i wynagrodzenie dla niego które miało sięgać nawet 40 mln zł. Chrzanowski określił informacje "GW" jako nieuczciwe i bezpodstawne ataki. Jego zdaniem to prowokacja "dokonana przez układ" pragnący zdyskredytować go jako przewodniczącego KNF w celu wywarcia nacisku na rzetelnie prowadzony w nadzór proces restrukturyzacji jednego z banków.


Wideo komentarz

Powiązane artykuły