Felietony

Koreańska gospodarka rusza na południe

Od jakiegoś czasu widać, że zależna od eksportu gospodarka Korei Południowej łapie zadyszkę.

Tomasz Świderek publicysta ekonomiczny

Foto: Fotorzepa, Rafał Guz

Nagłówki depesz agencji prasowych nie niosą dobrych informacji o stanie południowokoreańskiej gospodarki. Kluczowe wskaźniki czwartej co do wielkości gospodarki Azji ruszyły na południe i ich poziomy są na wieloletnich minimach. Mimo to Hong Nam-ki, nowy minister finansów, twierdzi, że jest jeszcze zbyt wcześnie, by mówić o kryzysie czy recesji.

21 lat temu od Korei Południowej zaczął się jeden z największych kryzysów światowej gospodarki. Krach koreańskich czeboli szybko rozlał się na inne kraje regionu, a jego gaszenie zajęło międzynarodowym instytucjom finansowym wiele miesięcy. Po kryzysie południowokoreańska gospodarka ruszyła z kopyta i, co ważne, stała się jednym z liderów innowacyjności. Dotyczy to zwłaszcza branży technologicznej, w której takie firmy jak Samsung, LG czy SK Hynix znalazły się w gronie głównych światowych graczy.

Od jakiegoś czasu widać, że zależna od eksportu gospodarka Korei Południowej łapie zadyszkę. Rząd stara się sprostać wyzwaniom, począwszy od bezrobocia młodzieży po dług gospodarstw domowych i potencjalny wpływ wojny handlowej USA–Chiny na gospodarkę Korei.

– Gospodarka jest poniżej pełnych możliwości wzrostu, ale nie można mówić, że jest w recesji i kryzysie – to zdanie wypowiedziane przez Hong Nam-kiego, wybijały w depeszach wszystkie agencje prasowe.

Wypowiedź nie była przypadkowa. W III kwartale wzrost gospodarczy wyniósł 2 proc. i był niższy nie tylko od ubiegłorocznego (2,8 proc.), ale także od oczekiwań ekonomistów (2,2 proc.). Za słabszym wzrostem stoją takie kluczowe wskaźniki, jak sprzedaż przemysłu, wykorzystanie mocy produkcyjnych i inwestycje, a także zdolność do tworzenia nowych miejsc pracy.

Po dziewięciu miesiącach roku produkcja przemysłowa była niższa niż rok wcześniej. W przypadku wielkich firm spadek wyniósł 0,4 proc., a w przypadku małych i średnich firm aż 4,3 proc. W sumie spadek produkcji wynosił 1,5 proc. i był najwyższy od 2009 r., podczas gdy w samym środku globalnego kryzysu gospodarczego południowokoreańska produkcja przemysłowa spadła o 5,6 proc.

Podział na wielkie korporacje oraz małe i średnie firmy nie oddaje w pełni obrazu tego, co się stało. Spośród głównych branż jedynie produkcja półprzewodników i związanych z elektroniką komponentów wzrosła. Takie istotne dla gospodarki działy jak motoryzacja i przemysł stoczniowy nie odnotowały wzrostu. Gdyby wyłączyć 10-proc. wzrost produkcji półprzewodników i komponentów elektronicznych, spadek koreańskiej produkcji przemysłowej w pierwszych trzech kwartałach wyniósłby 3,9 proc. To najgorszy tak liczony wskaźnik od 2009 r., gdy odnotowano jego spadek o 13,9 proc.

Spadek produkcji znajduje odzwierciedlenie w wykorzystaniu mocy produkcyjnych. Po dziewięciu miesiącach roku wskaźnik ten wynosił 72,8 proc. i był na poziomie najniższym od 1998 r., czyli kryzysu azjatyckiego, gdy spadł do 66,8 proc. Pocieszeniem może być to, że poziom wykorzystania mocy produkcyjnych nie zmienił się w porównaniu z 2017 r. Ale to z kolei oznacza, że drugi rok z rzędu gospodarka pracuje na zredukowanych mocach.

Spadają też nakłady inwestycyjne przemysłu. W porównaniu z tym samym okresem ub.r. były o około 20 proc. niższe. Według koreańskiego banku centralnego zmniejsza się też zdolność przemysłu do tworzenia nowych miejsc pracy. Zjazd tego wskaźnika trwa od 2014 r. Początkowo było to tłumaczone automatyzacją i robotyzacją produkcji. Jako przyczynę tegorocznego spadku wskazuje się propracowniczą politykę rządu: podniesienie płacy minimalnej, co miało na celu zniwelowanie różnic w poziomie życia, i skrócenie maksymalnego czasu pracy z 68 do 52 godzin.

– Przyszły rok może być wyraźnie trudniejszy niż ten – twierdzi nowy południowokoreański minister finansów. I pewnie się nie myli. To, w jakim stopniu będzie trudniejszy, zależy teraz m.in. od jego decyzji. Na razie zapowiada, że będzie dążył do stworzenia większej liczby miejsc pracy w sektorze usług, i podkreśla znaczenie wspierania przez państwo startupów oraz dążenia do deregulacji gospodarki. Jednocześnie podkreśla potrzebę kontynuowania polityki mającej na celu zwiększenie płac i szybsze zniwelowanie różnic w poziomie zamożności. Obserwowanie skuteczności już zapowiedzianych działań i tych, które – być może – jeszcze zostaną ogłoszone, będzie bez wątpienia ciekawą lekcją.


Wideo komentarz