Energetyka

OZE: Aukcje za dwa lata

Duńczycy są zainteresowani wejściem do polskich projektów farm wiatrowych na Bałtyku.
Foto: Bloomberg

– W przyszłej dekadzie polska ma szansę na postawienie pierwszych gigawatów na morzu. Z kolei Dania już zdecydowała o budowie 2,4 GW, ale nie podjęła jeszcze finalnej decyzji o ich usytuowaniu – powiedział „Parkietowi" Troels Ranis, dyrektor ds. polityki energetycznej i klimatycznej w DI (Dansk Industri), która zrzesza duński przemysł, zapytany o potencjalne wspólne polsko-duńskie projekty. Wskazywał na duży niewykorzystany potencjał Bałtyku, który znajduje się w tzw. hubie mórz północnych.

– Musimy usiąść do wspólnej dyskusji, jak ten hub rozwinąć, osiągając jak największe wartości dodane wynikające z rozwoju energetyki morskiej, m.in. w zakresie zatrudnienia, rozwoju przemysłu i wzrostu gospodarczego zarówno Danii, jak i Polski – dodał Ranis.

Duńskie firmy nie kryją zainteresowania, ale na razie są wstrzemięźliwe w deklaracjach. – Koncesje PGE i PKN Orlen, a także inne na Bałtyku, mają dobre parametry. Mogą być z powodzeniem wykorzystane do budowy farm wiatrowych. Jednak na razie nie wiadomo, w jakim wymiarze zostaną wpisane w politykę energetyczną Polski – tłumaczył podczas konferencji energetycznej w Kopenhadze Ulrik Stridbaek, wiceprezes Orsted (dawniej Dong Energy), rozwijającej energetykę morską.

Z kolei przedstawiciel DI podkreślał, że zainteresowanie duńskich firm Bałtykiem będzie też wynikową poziomu konkurencyjności polskich aukcji dla morskich wiatraków.

Długofalową politykę energetyczna Polski mamy poznać do końca roku. Przedstawiciele rządu mówią dziś nawet o 10 GW możliwych w polskiej strefie Bałtyku w latach 2025–2030. Resort energii chce przygotować oddzielną ustawę dotyczącą morskich wiatraków. Ma być ona gotowa do końca 2019 r. Ale już pod koniec tego roku poznamy wstępną wizję.

Dyrektor Departamentu OZE w ministerstwie Andrzej Kaźmierski podkreślał w rozmowie z nami, że model wsparcia państwa w zakresie budowy przyłączenia farm do polskiego systemu może być różny dla poszczególnych inwestorów. – Ci, którzy już mają wyspy i rozwijają na nich projekty, jak PGE i Polenergia, prawdopodobnie będą musieli wziąć na siebie koszt budowy przyłączenia. Z kolei PKN Orlen, w zależności od tempa rozwijania projektu, może się znaleźć w modelu przejściowym, tj. budować przyłącze, które potem będzie odkupione przez PSE. Docelowo chcielibyśmy, by to operator zadbał o rozwój sieci morskiej pod budowę przyszłych farm na Bałtyku – kreśli wizję Kaźmierski.

Jak wskazał, pierwsze aukcje dla morskich wiatraków mogą się odbyć dopiero w 2020 r.


Wideo komentarz