REKLAMA
REKLAMA

Budownictwo

Po mocnej przecenie, akcje firm budujących tory znów drożeją

Obawy o pożeranie marż przez wzrost kosztów zepchnęły rynkowe wyceny spółek w przepaść. Część inwestorów uznała to za dobry moment do zakupu przecenionych akcji.
Foto: Fotorzepa, Sławomir Mielnik

Po wielomiesięcznej mocnej przecenie, w ostatnich tygodniach notowania spółek specjalizujących się w budowie linii kolejowych odbijają.

W awangardzie jest Trakcja, której papiery od dołka z 16 lipca podrożały o 75 proc. – z 2,51 do 4,38 zł (biorąc pod uwagę maksimum wtorkowej sesji). Rok temu walory były wyceniane na 13,6 zł.

Kurs Torpolu od 19 lipca wzrósł o 28 proc. z 4,5 do 5,76 zł, jednak rok temu akcje warte były 13,47 zł. Przecenę postanowiły wykorzystać fundusze NN – w połowie lipca zaangażowanie zwiększyło się z 4,6 do 8,2 proc.

Foto: GG Parkiet

W przypadku ZUE odbicie nastąpiło już 20 czerwca – kurs wzrósł o 22 proc., z 5,16 do 6,28 zł. Rok temu za walory płacono 9,44 zł.

– Najmocniej w ostatnich dniach wzrósł kurs Trakcji, spółka podpisała umowy pozwalające znacząco zwiększyć portfel. Pytanie, jaka jest rentowność tych kontraktów, ponieważ oferty były przygotowane dość dawno. Duże nadzieje wiązane są też prawdopodobnie z nowym prezesem, który rozpocznie pełnienie obowiązków od września. W przypadku Torpolu i ZUE ostatnie wzrosty kursów nie są tak duże, należy też brać pod uwagę, że skala przeceny była mniej dotkliwa niż w przypadku Trakcji – komentuje Krzysztof Pado, analityk DM BDM

Straty już w cenie

Problemem sektora jest wzrost kosztów realizacji prac w sytuacji, gdy w umowach praktycznie nie ma waloryzacji wynagrodzenia od publicznych zamawiających. Oznacza to, że rentowności zawieranych w poprzednich latach kontraktów są pod presją. Wydawałoby się, że obecnie zawierane umowy są bezpieczniejsze, bo uwzględniają już wyższe ceny wykonawstwa, niemniej wiele przetargów jest zamykanych bez rozstrzygnięcia, ponieważ ceny w ofertach składanych przez przedsiębiorstwa są wyższe od kosztorysów inwestorskich.

Emanacją sytuacji były wyniki Trakcji za I kwartał, popsute aktualizacją budżetów na kontrakty. Spowodowało to przyspieszenie odejścia prezesa Jarosława Tomaszewskiego. Jego następca, Marcin Lewandowski, przejmie stery dopiero 1 września.

– W naszym ostatnim raporcie dla Trakcji, z 12 czerwca, zwróciliśmy uwagę, że w 2018 r. grupa osiągnie słabe wyniki finansowe, ale jest to już uwzględnione w wycenie – mówi Krzysztof Radojewski, analityk DM Noble Securities. Analityk podniósł wówczas zalecenie z „trzymaj" do „kupuj", a cenę docelową oszacował na 4,7 zł przy kursie 3,4 zł. – Dodatkowo spółka ma szansę na zwiększenie swojego portfela zleceń o kontrakty na wyższych marżach niż to było w przeszłości, co powinno przełożyć się na poprawę wyników w kolejnych latach – podkreśla Radojewski.

Trakcja w lipcu podpisała duże kontrakty infrastrukturalne – z PKP PLK za 481 mln zł netto i z GDDKiA za 251 mln zł.

Kubatura też pod presją

Firmy z dużym udziałem długoterminowych kontraktów infrastrukturalnych postrzegane są jako szczególnie ryzykowne, ale te z dużą ekspozycją na budownictwo ogólne nie są wolne od kłopotów. Analitycy DM BDM w raporcie z 26 lipca obniżyli zalecenie dla Erbudu z „kupuj" do „redukuj" z ceną docelową 13,5 zł przy kursie 14,9 zł (obecna cena na giełdzie to 14,5 zł). „W 2017 r. Erbud spowolnił z pozyskiwaniem nowych zleceń, głównie w obawie przed wzrostem kosztów. Portfel opiera się głównie na kubaturze. W II kwartale br. spodziewamy się zbliżonych rok do roku przychodów i wyraźnie słabszej rentowności. Pod presją znajdują się szczególnie kontrakty obejmujące budownictwo kubaturowe. Ostatnie kwartały to systematyczny spadek rentowności w tym obszarze" – czytamy w raporcie.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA