REKLAMA
REKLAMA

Banki

Państwo nie ukrywa chrapki na mBank

Kolejny raz przedstawiciel rządu sugeruje, że byłoby dobrze, aby to któraś z kontrolowanych przez państwo instytucji finansowych przejęła mBank.
Foto: materiały prasowe

W sprawie sprzedaży mBanku toczą się rozmowy na poziomie firm, również tych z udziałem Skarbu Państwa - poinformował PAP wicepremier i minister aktywów państwowych Jacek Sasin.

Pytany, czy chciałby, by któryś z należących do skarbu państwa banków odkupił od niemieckiego Commerzbanku udziały w mBanku odpowiedział: "To są różnego rodzaju biznesowe rozmowy, ale toczą się one na poziomie firm, również tych z udziałem Skarbu Państwa oraz innych podmiotów. Nie chciałbym więc się w tej sprawie wypowiadać". Chciałbym bardzo, to jest oczekiwanie nie tylko rządu, ale i znacznej części społeczeństwa, żeby zakres polskiej własności w gospodarce, jak również w sferze instytucji finansowych, był szerszy" – stwierdził.

To kolejna opinia przychylna ewentualnemu przejęciu mBanku przez państwową instytucję. Sam Sasin pod koniec listopada mówił w rozmowie z TVP, że udział zagranicznych właścicieli w polskim sektorze bankowym jest zbyt duży i rząd będzie nadal dążyć do wzrostu udziału polskiego kapitału. Poprzedni minister finansów Jerzy Kwieciński kilka tygodni wcześniej parę razy pozytywnie wypowiadał się o możliwości repolonizacji tego czwartego co do wielkości aktywów kredytodawcy w Polsce. Wśród głównych zainteresowanych wymienia się PKO BP i Pekao (szczególnie ten pierwszy ze względu na jego dużą skalę i kapitały). To kontrolowane przez państwo banki, których szefowie przyznali, że przeanalizują zasadność przejęcia mBanku. Zapowiedział to także prezes PZU, kontrolowanego przez państwo ubezpieczyciel, który kontroluje już dwa banki: Pekao i Aliora.

Kontrolowane przez skarb państwa banki mają 41 proc. udziału w aktywach polskiego sektora bankowego, przez polski kapitał prywatny 13 proc. a przez kapitał zagraniczny - 46 proc. Przejęcie mBanku (bez hipotek walutowych, tak jak jest to planowane) przez państwową instytucję oznaczałoby wzrost kontrolowanych przez nich aktywów o 7 pkt proc., do 48 proc. Wcześniej agencja ratingowa S&P zwracała uwagę na ryzyka związane z tak dużym udziałem państwowego kapitału w sektorze bankowym. Zaznaczyła później, że do tej pory się nie zmaterializowały.

mBank, mający blisko 160 mld zł aktywów, został pod koniec września wystawiony na sprzedaż przez Commerzbank, wicelidera niemieckiego rynku mającego 69,3 proc. (cały mBank jest wart na GPW 15,7 mld zł). Niemiecka instytucja od lat zmaga się z niską rentownością i zdecydowała się na przymuszoną sprzedaż mBanku, czwartego co do wielkości aktywów kredytodawcy w Polsce, aby pozyskać pieniądze pokrywające koszty restrukturyzacji i inwestycji w cyfryzację.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA