REKLAMA
REKLAMA

Analizy

#WykresDnia: Brak kapitału dołuje małe spółki

W piątkowym #WykresieDnia kontynuujemy temat słabej formy „maluchów” z GPW. Tym razem swoją opinią podzielił się Michał Krajczewski, kierownik zespołu doradztwa inwestycyjnego BM BGŻ BNP Paribas.
Foto: Fotorzepa, Waldemar Kompała
Foto: parkiet.com

Wczoraj zamieściliśmy opinie trzech ekspertów dotyczące ich oceny sytuacji i perspektywy dla sWIG80 dla najbliższych kilku miesięcy. Dominowały negatywne prognozy, ale Emil Łobodziński (doradca inwestycyjny DM PKO BP) oraz Tomasz Krajewski (analityk BM Deutsche Bank) zasugerowali, że obecna sytuacja – choć jest zła do krótko- i średnioterminowej inwestycji – może być dobrą okazją do długoterminowych zakupów. Przemawiają za tym choćby niskie wyceny spółek.

Aby poszerzyć spektrum opinii, dzisiaj dodajemy komentarz Michała Krajczewskiego, kierownika zespołu doradztwa inwestycyjnego BM BGŻ BNP Paribas. Niestety u niego też brakuje większego optymizmu.

– Pomimo coraz bardziej atrakcyjnych wycen, o których świadczy coraz większa liczba skupów akcji ogłaszanych przez spółki oraz wezwań, segment ten w dalszym ciągu boryka się z dotychczasowymi problemami. Jest to przede wszystkim niska płynność i niechęć inwestorów do zakupów akcji mniejszych spółek. Od wielu miesięcy widzimy stabilny odpływ kapitału z krajowych funduszy akcji, dodatkowo problemy niektórych TFI po aferze z GetBackiem zmieniły nastawienie inwestorów do funduszy typu absolute return. Na rynku akcji fundusze te często kupowały małe spółki, zabezpieczając pozycję za pomocą instrumentów pochodnych na WIG20. Także znaczna część typowych funduszy inwestycyjnych była przeważona w segmencie MiŚ – podkreśla.

Niestety przy niskiej płynności sWIG80 nawet niewielki odpływ kapitału powoduje znaczny spadek wycen. Przy braku zainteresowania tym segmentem inwestorów zagranicznych, a także braku nowego kapitału w OFE, w krótkim terminie nie ma dużych szans na mocne odbicie.

– Kolejną kwestią są fundamenty spółek. Od ponad roku mniejsze podmioty borykają się ze skutkami wzrostu płac oraz cen surowców, które uderzają w ich marże. Znaczna część „misiów" to spółki przemysłowe oraz handlowe, które są szczególnie narażone na zmianę bazy kosztowej w tych pozycjach. Są one tylko elementem w globalnym łańcuchu dostaw i nie posiadają siły przetargowej, aby w krótkim terminie przerzucić wzrost kosztów na ceny produktów finalnych. Sytuacja ta będzie się utrzymywać również w kolejnych kwartałach z uwagi na ciągle wysoką dynamikę płac oraz rosnące koszty energii (gaz i prąd). Dodatkowo wskaźniki wyprzedzające (jak PMI) sygnalizują możliwe spowolnienie koniunktury, co również może utrudniać poprawę wyników przez spółki w kolejnych okresach – ocenia Michał Krajczewski.

SAŁ

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA