Analizy

Podwyżki stóp poprawiłyby zyski banków i napędziły ich notowania

Biorąc pod uwagę tegoroczny rajd kredytodawców na GPW, rynek ma jasne oczekiwania: stopy procentowe powinny pójść w górę. Nie jest to przesądzone, ale jeśli tak się stanie, akcje mogą jeszcze zyskać – uważają eksperci.
Foto: Adobestock

W środę odbędzie się posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej, w czwartek zaś konferencja prasowa prezesa Narodowego Banku Polskiego (pierwsza w tradycyjnej formie od pandemii). Decyzje i komentarze z tych dwóch wydarzeń mogą rzutować na ocenę banków przez inwestorów (im wyższy koszt pieniądza, tym wyższa rentowność kredytodawców).

Jaki wpływ na banki?

Ekonomiści PKO BP zakładają, że stopy procentowe pozostaną bez zmian (pomimo wniosków o podwyżki). Ich zdaniem ewentualne dostosowania nastąpią nie wcześniej niż w listopadzie, po publikacji nowej projekcji NBP. Adam Glapiński, prezes banku centralnego, w poniedziałkowym wywiadzie dla PAP mówił, że NBP nie dopuści do utrwalenia wysokiej inflacji, i zapowiedział zacieśnienie polityki pieniężnej, „jeśli koniunktura będzie nadal bardzo dobra, sytuacja na rynku pracy pozostanie korzystna, a inflacja będzie przekraczała cel NBP", ale jednocześnie wskazał, że „na razie za wcześnie na takie działanie", bo niepewność związana z pandemią jest zbyt duża. W ocenie ekonomistów Santandera wypowiedzi prezesa NBP nieco zmniejszają przekonanie o rozpoczęciu podwyżek stóp w listopadzie, ale nie przekreślają tego scenariusza.

Foto: GG Parkiet

Rynek jednak już od wiosny, wraz z przyśpieszeniem inflacji i odbudową gospodarki, wycenia podwyżki stóp. Od początku roku WIG-banki urósł aż o 65 proc. i jest na poziomie najwyższym od połowy 2019 r. Średni wskaźnik C/WK dla tego indeksu sięga 1,15, czyli jest na podobnych poziomach jak jesienią 2019 r., gdy stopa referencyjna wynosiła 1,5 proc. (od maja 2020 r. wynosi 0,1 proc.).

Foto: GG Parkiet

– Prezes NBP, wymieniając trzy główne kryteria, które muszą być spełnione, żeby doszło do podwyżki stóp, nie przekazał rynkowi jasnego komunikatu – komentuje Dariusz Świniarski, zarządzający w Skarbcu TFI. Te czynniki to pewność RPP, że Covid-19 nie będzie już wywoływał poważnych zaburzeń w gospodarce, inflacja będzie trwale powyżej górnego odchylenia od celu NBP (czyli powyżej 3,5 proc.) i inflacja będzie powodowana czynnikami popytowymi, przy silnym rynku pracy i domykającej się luce popytowej.

– Uzyskanie pewności, że pandemia nie będzie wywoływała poważnych zaburzeń w gospodarce, to subiektywna ocena każdego członka RPP, więc spełnienie tego warunku nie jest dla wszystkich jednoznaczne. Pierwszym krokiem w stronę normalizacji polityki monetarnej powinno być zaprzestanie skupu aktywów, gdyż ustały przesłanki do jego prowadzenia. W kolejnym kroku RPP powinna podnieść stopy i zwiększyć koszt pieniądza w kierunku 1 proc. serią kolejnych podwyżek, co umożliwiłoby zakotwiczenie oczekiwań inflacyjnych – uważa Świniarski. Dodaje, że realizacja tego scenariusza podniesie przychody odsetkowe banków, a utrzymanie niskiego (lub w optymistycznym wariancie niezmienionego) kosztu depozytów poprawi marżę odsetkową. – Rynek dyskontuje taki rozwój wypadków, co powoduje wzrost notowań banków, których potencjał jeszcze się nie wyczerpał – ocenia ekspert Skarbca TFI.

– Zakładamy, że ostatni wzrost kursów akcji banków częściowo zdyskontował potencjalny wzrost stóp, ale nie był on wyłącznym czynnikiem pozytywnego zachowania kursów – zaznacza Marta Czajkowska-Bałdyga, analityczka Haitonga. Inne powody to wzrost sprzedaży kredytów (hipotecznych i konsumpcyjnych), lepsze perspektywy wzrostu gospodarczego i lepsza spłacalność kredytów, co powinno pozytywnie przekładać się na rezerwy kredytowe, a więc i wyniki sektora.

Foto: GG Parkiet

– Bardzo trudno powiedzieć, ile podwyżek stóp rynek wycenia w notowaniach banków. Zmiennych jest zbyt wiele, trudno też powiedzieć, jaki jest odpowiedni mnożnik w tej chwili. Z pewnością częściowo podwyżki są wyceniane – mówi Kamil Stolarski, analityk Santander BM. Zaznacza jednak, że wskaźniki wyceny podniosły się w wielu branżach, nie tylko w bankach.

– Na rynku jest więcej pieniędzy, to swego rodzaju inflacja cen aktywów. Jeśli podwyżki stóp nastąpią, to kursy akcji banków mogą pójść w górę. Jeśli ich nie będzie, mogą spaść, lecz potencjał tu jest ograniczony, bo nie widać zagrożeń dla branży. Przeciwnie, biznes idzie dobrze i oceniam, że mimo rezerw na franki zysk netto polskiego sektora bankowego może być w tym roku bliski rekordowych 16 mld zł. Gdyby do tego dołożyć kilka miliardów złotych dodatkowego wpływu dzięki podwyżce stóp, to przyszły rok może być bardzo udany dla banków. Inwestorzy widzą szanse na ten pozytywny scenariusz i kupują ich akcje – dodaje Stolarski.

Kto może zyskać?

W jakim stopniu podwyżki stóp podbiją wyniki odsetkowe i zyski banków? Odpowiedź na to pytanie jest trudna. – Obniżka sprzed roku o 140 pb pokazała, że spadek wyniku odsetkowego był mniejszy, niż się spodziewano. Ubytek sięgnął około 5 mld zł wobec oczekiwanych 7 mld zł, bo dzięki dużemu wzrostowi płynności mocniej urosły aktywa, a dodatkowo banki nie tylko obniżyły do zera oprocentowanie depozytów, ale też wprowadziły opłaty od niektórych oszczędności firm – mówi ekspert Santander BM. Dodaje, że wpływ na poprawę wyniku odsetkowego w razie podwyżek stóp może mieć też zamiana przez banki nieoprocentowanych, krótkoterminowych bonów na obligacje skarbowe. Trudno go jednak oszacować, bo wszystko zależy od tego, jakie będą oczekiwania rynku dotyczące długoterminowych stóp i jaka będzie rentowność tych papierów oraz w jakim tempie banki będą dokonywać tej zmiany. Zjawisko to może mieć silniejszy wpływ niż zwykle, bo udział bonów w aktywach banków mocno wzrósł w krótkim czasie.

– W razie podwyżek stóp dużo zależy od tego, jak zmieni się płynność i w jakim stopniu banki będą musiały podwyższyć oprocentowanie depozytów. Spodziewam się, że płynność pozostanie wysoka i koszty finansowania depozytami nie wzrosną istotnie w porównaniu z poprawą przychodów odsetkowych, więc marża i wynik odsetkowy poprawiłyby się bardziej niż zwykle po podwyżkach stóp. Szacuję, że wynik odsetkowy przy podwyżce o 100 pb mógłby się podnieść w rok po podwyżkach stóp o 6 mld zł – mówi Stolarski. Dla porównania w 2020 r. wynik odsetkowy wyniósł 47 mld zł, w tym może to być 45 mld zł. Gdyby wynik odsetkowy urósł o wspomniane 6 mld zł, zysk netto sektora poprawiłby się o blisko 4,9 mld zł.

– Szacujemy, że przy innych czynnikach niezmiennych wpływ podwyżki o 100 pb miałby wpływ na wzrost średniej marży odsetkowej sektora o 50–52 pb. Bilanse banków i strategie hedgingowe zapewne będą miały wpływ na końcowy wynik. Dodatkowo zakładamy, że jest mniej prawdopodobne, aby podwyżki były tak agresywne jak ostatnie obniżki RPP – mówi Czajkowska-Bałdyga. Wylicza (przez analogię tego, co działo się na wiosnę 2020 r.), że najbardziej wrażliwe na zmiany stóp banki to Alior (70 pb), Santander Bank Polska (55 pb) i Handlowy (55 pb), a najmniej wrażliwe to ING BSK (40 pb), Millennium (45 pb) i mBank (47 pb).

Jesień może być znowu gorąca dla banków i frankowiczów

O ile podstawowy biznes banków idzie dobrze, o tyle niektóre wciąż muszą się mierzyć z wyzwaniami wynikającymi z kredytów udzielonych kilkanaście lat temu. Chodzi oczywiście o hipoteki frankowe, które są masowo podważane w sądach przez klientów, sędziowie unieważniają umowy, więc banki zawiązują miliardowe rezerwy na ten cel. Na 8 listopada wyznaczono termin rozpoznania zagadnień prawnych dotyczących franków przez siedmioosobowy skład Sądu Najwyższego. Z naszych informacji wynika, że tworzą go tzw. starzy sędziowie SN (w odróżnieniu od tzw. nowych, powołanych po zmianach w Krajowej Radzie Sądownictwa), których mandat do orzekania nie jest podważany z powodów politycznych i konfliktu rządu z TSUE. To właśnie ten problem był powodem niezdolności do orzekania całej Izby Cywilnej SN, która nie jest w stanie odpowiedzieć na sześć pytań (2 września nie wydano uchwały, jedynie skierowano do TSUE pytania dotyczące nie tyle franków, ile sposobu wyboru sędziów w Polsce). Jednolity skład siedmiu starych sędziów SN rodzi nadzieję, że instytucja ta wyda uchwałę. Może rozstrzygnąć, czy w razie unieważnienia umowy banki mają prawo do uzyskania opłaty za udostępnienie kapitału, z którego przez kilkanaście lat korzystał kredytobiorca. Uchwała może zdecydować o opłacalności pozywania banków, co wpłynęłoby na napływ pozwów. Odrzucenie opłaty byłoby dla sektora niekorzystne, gra może dotyczyć ponad 30 mld zł. Być może skład siedmiu sędziów poczeka z wydaniem uchwały na stanowisko TSUE w sprawie opłaty za korzystanie z kapitału (jeden z warszawskich sądów skierował do niego pytania). MR

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.