Analizy

Na GPW oficjalnie zaczęła się bessa

W nocy z poniedziałku na wtorek Donald Trump znów postraszył rynki, odgrażając się Chinom nowymi cłami na towary o wartości 200 mld USD. Reakcja świata finansów była taka, że cała giełdowa mapa Europy świeciła rano na czerwono.
Foto: Adobestock
Foto: Parkiet

W gronie najbardziej tracących indeksów był warszawski WIG20. Jego notowania spadały nawet do 2108 pkt, co oznacza, że od styczniowego szczytu indeks stracił już 20,5 proc. To z kolei oznacza, że umowna granica bessy została przekroczona. Co gorsza, ową barierę przekroczył także sWIG80. – Zgodnie z analizą techniczną przełamanie granicy bessy liczonej jako 20-proc. spadek od ostatniego szczytu uprawnia do posługiwania się słowem bessa – mówi Piotr Neidek, analityk techniczny DM mBanku. Do używania tego słowa uprawnia także otoczenie fundamentalne.

Analitycy podkreślają, że główne źródło ryzyka bije w Białym Domu, ale ognisk zapalnych pojawia się na horyzoncie więcej. Mowa m.in. o coraz bardziej jastrzębich poczynaniach Fedu i EBC, które skutkują spadkiem płynności głównie na rynkach wschodzących. To potwierdzają dane Bloobmerga, zgodnie z którymi z amerykańskich ETF inwestujących na rynkach wschodzących odpłynęło 2,7 mld USD netto w tygodniu zakończonym 15 czerwca. To największy odpływ od ponad roku.

Eksperci obawiają się też, że szczyt cyklu koniunkturalnego globalna gospodarka może mieć za sobą. – Trwająca od kilku miesięcy niepewność wpływa na spowolnienie globalnej wymiany handlowej. Widać to w ostatnich odczytach wskaźników wyprzedzających dla strefy euro – zauważa Kamil Hajdamowicz, ekspert Vienna Insurance Group.


Wideo komentarz

Powiązane artykuły