Wysoka rentowność windykacji
Akcjami Kredyt Inkaso można handlować na warszawskiej giełdzie od 9 lipca 2007 r. Spółka ledwie zdążyła na dobrą koniunkturę, bo właśnie w dniu jej debiutu indeks WIG zaczął oddalać się w dół od szczytu. Pogorszenie nastrojów na parkiecie było w konsekwencji główną przyczyną, dla której walory Kredyt Inkaso taniały przez cały pierwszy miesiąc po debiucie. Przejściowo kurs spadł nawet poniżej ceny emisyjnej (12 zł).
Spółka specjalizująca się w wykupie i windykacji wierzytelności od klientów firm telekomunikacyjnych, miała w pierwszym półroczu 2007 r. przychody ze sprzedaży na poziomie bliskim 3,3 mln zł i zysk netto przekraczający 1,3 mln zł. To więcej o odpowiednio 22,7 proc. i 41,7 proc. niż w I półroczu 2006 r. Na cały 2007 r. Kredyt Inkaso zapowiedziało 9 mln zł przychodów i 3,3 mln zł zysku netto.
Kredyt Inkaso może się pochwalić względnie wysoką rentownością sprzedaży (zysk netto/przychody ze sprzedaży), co po części wynika ze specyfiki działalności windykacyjnej. Wskaźnik ten w I półroczu przekroczył 40 proc. Biorąc pod uwagę prognozy zarządu, ROS za cały rok powinien utrzymać się na wysokim poziomie 37 proc.
Mocną stroną spółki jest doświadczenie w odzyskiwaniu wierzytelności, zwłaszcza tych pozyskiwanych od sektora telekomunikacyjnego. Oczywiście działalność Kredyt Inkaso wiąże się też z ryzykiem. Nie da się wykluczyć, że trudniej byłoby odzyskiwać wierzytelności w przypadku ewentualnego pogorszenia koniunktury gospodarczej. Poza tym na rynku tym panuje silna konkurencja, ryzykiem są też ewentualne zmiany prawne.
Przy kursie akcji ok. 12 zł w końcu sierpnia 2007 r., wycena spółki nie była wygórowana. Prognozowany przez zarząd zysk na akcję za cały rok wynosił 0,60 zł. To dawało prognozowany wskaźnik cena/zysk na poziomie 20.
|