Analiza spółki
Spadek notowań kontra rekordowe zyski spółki
Notowania Elektrobudowy nie zdołały się oprzeć pogorszeniu koniunktury na giełdzie, jakie rozpoczęło się w połowie 2007 r. Kurs spółki znalazł się pod presją tym bardziej, że jej walory, podobnie jak innych firm z branży budowlanej, były wcześniej wyraźnie przewartościowane. W szczytowym momencie wskaźnik cena/zysk przekroczył 60, co oznaczało, że oczekiwania inwestorów były bardzo wygórowane.
Od tego czasu wiele się jednak zmieniło. Ostra przecena akcji sprowadziła wskaźnik C/Z do rozsądniejszego poziomu - w połowie stycznia 2008 r. spadł poniżej 25. Walory Elektrobudowy stały się tym bardziej atrakcyjne, że spółka należy do najdynamiczniej się rozwijających w całej branży. W III kw. 2007 r. zysk netto przypadający na akcję (licząc sumę wyników za kolejne 4 kwartały) sięgnął 7,19 zł, co oznaczało rekordowy poziom. Rok wcześniej zysk na akcję wynosił zaledwie 3,39 zł. Co więcej, poprawa rezultatów ma znacznie dłuższą historię niż w przypadku wielu innych przedsiębiorstw w branży. Zysk na akcję rośnie już nieprzerwanie od lat - cztery lata temu (na koniec III kw. 2003 r.) wynosił 0,18 zł. Firma może też pochwalić się nie tylko wysoką dynamiką zysków, ale również wysoką rentownością. Wskaźnik ROE (rentowność kapitału własnego) przekracza 33 proc., co jest niemal niespotykanym poziomem w branży budowlanej.
Dylemat inwestorów polega więc nie na tym, czy Elektrobudowa jest spółką posiadającą potencjał rozwoju, lecz czy spadki na giełdzie nie pociągną jeszcze bardziej w dół również notowań i tej spółki.
|