Analiza spółki
Dobre perspektywy za umiarkowaną cenę
Obsługująca sieć delikatesów spółka Bomi może pochwalić się solidnymi fundamentami. W każdym z ostatnich trzech lat firma nie tylko była na plusie (mimo prowadzonych inwestycji), ale również z roku na rok zwiększała przychody oraz zyski. Co więcej, systematycznie rosła rentowność sprzedaży netto. Podczas gdy w 2004 r. wynosiła 0,4 proc., to w 2006 r. sięgnęła 2,6 proc.
Pewny wydaje się przynajmniej dalszy wzrost przychodów. To prosta konsekwencja tego, że dużą część pieniędzy pozyskanych z emisji akcji Bomi chce przeznaczyć na rozbudowę sieci sprzedaży. Z kolei przyrost zysków będzie uzależniony również od tego, czy utrzyma się wzrost wydatków konsumpcyjnych w gospodarce i czy spółce nie wymkną się spod kontroli koszty działalności i inwestycji. Sama firma podała optymistyczne prognozy na 2007 r. - zamierza uzyskać 520 mln zł przychodów netto ze sprzedaży (37,3 proc. więcej niż w 2006 r.) i 18,2 mln zł zysku netto (82,6 proc. więcej niż w 2006 r.).
Przez pierwszy miesiąc od debiutu giełdowego kurs akcji Bomi oscylował wokół ceny emisyjnej (23 zł). To oznacza, że wartość rynkowa całej spółki (biorąc pod uwagę liczbę akcji równą 17,98 mln) wynosiła ok. 413 mln zł. Czy to atrakcyjna dla inwestorów wycena? Wartość rynkowa spółki była ok. 22,7 razy większa od prognozowanego przez nią zysku na 2007 r. (innymi słowy, tyle właśnie wynosił prognozowany wskaźnik C/Z). Taki poziom wyceny nie uprawniał do stwierdzenia, że akcje Bomi są wyjątkowo tanie, ale z drugiej strony również nie pozwalał uznać, że inwestorzy zdecydowanie przepłacają za walory spółki.
| rok |
przychody netto ze sprzedaży |
zysk netto |
| 2004 |
275,731 |
1,221 |
| 2005 |
309,412 |
3,189 |
| 2006 |
378,824 |
9,989 |
| 2007 (prognoza spółki) |
520,02 |
18,242 |