PARKIET.COM

Inne serwisy

  • finanse
  • giełda
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • gry

Przemysł i budownictwo

Nie liczę na wzrost cen

Błażej Dowgielski 19-07-2010, ostatnia aktualizacja 19-07-2010 00:19
Wielkość tekstu: A A A
autor: Szymon Łaszewski
źródło: GG Parkiet

Karol Antkowiak, nowy prezesem Gant Development jest przekonany, że jego firmie uda się zrealizować tegoroczne zamierzenia

W ciągu ostatnich trzech miesięcy z zasiadania w zarządzie spółki zrezygnowali prezes Dariusz Małaszkiewicz i wiceprezes Henryk Feliks. Równocześnie pan, główny akcjonariusz spółki, pozostający do tej pory nieco w cieniu, zdecydował się stanąć na czele zarządu. Czy akcjonariusze powinni szukać drugiego dna w tym ciągu zdarzeń?

Absolutnie nie. Nie łączyłbym tych dwóch rezygnacji – o ile w wypadku Henryka Feliksa możemy mówić o pewnych różnicach zdań na temat sposobu zarządzania Gantem, o tyle rezygnacja Dariusza Małaszkiewicza miała podłoże czysto zdrowotne. To, że rada nadzorcza zdecydowała się powołać mnie na stanowisko prezesa spółki, nie oznacza, że działo się w niej coś złego. Sytuację w firmie oceniam jako bardzo dobrą, jeżeli jednak okaże się, że zmiany w zarządzie ją jeszcze polepszą, pozostanie nam się tylko z tego cieszyć.

Jako wiceprezes Ganta kierował pan działem sprzedaży i marketingu. Objęcie przez pana funkcji prezesa zostało odebrane jako wskazanie nowego priorytetu dla spółki – maksymalizacji sprzedaży mieszkań.

Dotychczasowa polityka rozwoju będzie kontynuowana, ale to prawda, że chcemy położyć większy nacisk na osiągnięcie jak najlepszych wyników sprzedażowych w segmencie mieszkaniowym. Uruchamiamy coraz to nowe inwestycje, pojawiliśmy się na trudnym warszawskim rynku. Wszystko to wzmaga presję na wyniki sprzedaży, której, do tej pory, udało nam się sprostać.

Nie ukrywam, że jako prezes będę chciał postawić na jakość produkowanych przez Ganta mieszkań. Nie mieliśmy z tym do tej pory problemów, jednak wychodzę z założenia, że jako firma ze stosunkowo krótką historią działalności na większości rynków, na których dziś jesteśmy obecni, wciąż musimy pracować nad rozpoznawalnością naszej marki.

Chcemy zapisać się w pamięci klientów jako firma dbająca o jakość, dlatego też zamierzamy m.in. przed przekazaniem mieszkań klientom przeprowadzać wewnętrzne odbiory, by wykryć ewentualne niedociągnięcia jeszcze na etapie realizacji inwestycji.

Prognoza na I półrocze zakładała sprzedaż 406 mieszkań. Spółce udało się znaleźć nabywców na 403 lokale. Cel na drugie półrocze jest ambitniejszy – 588 sprzedanych mieszkań. Czy uda się go zrealizować? Wyniki innych deweloperów pokazują, że rynek stanął w miejscu, a drugi kwartał 2010 r. był nieco słabszy od pierwszego.

Nie ma podstaw do zmiany prognoz. Udało nam się wykonać plan na pierwsze półrocze w prawie 100 proc., i to mimo opóźnienia o kilka miesięcy startu warszawskiej inwestycji. Oczywiście sytuacja na rynku mieszkaniowym wciąż jest trudna. Choć potrzeby mieszkaniowe Polaków nie zmalały, popyt wciąż jest ograniczony ze względu na mniejszą dostępność kredytów mieszkaniowych. W tych warunkach nasza strategia rozwoju, zakładająca dywersyfikację geograficzną działalności, wydaje się zdawać egzamin.

Analizując wyniki sprzedaży spółki, nie sposób jednak nie zauważyć, że mieszkania Ganta sprzedają się najlepiej we Wrocławiu. Skok sprzedaży w II kwartale to zasługa m.in. uruchomienia nowych inwestycji w tym mieście. W Gdańsku i Poznaniu sprzedaż idzie już słabiej.

Nie zgodzę się z opinią, że w Gdańsku czy Poznaniu nasze mieszkania sprzedają się słabo. W porównaniu z rezultatami z rynku wrocławskiego można odnieść co prawda takie wrażenie, ale biorąc pod uwagę, że w Naramowicach, dzielnicy Poznania, co trzecie sprzedane w tym roku mieszkanie wybudował Gant, nie mamy powodów do narzekań. Wrocław jest rodzimym rynkiem Ganta, czujemy go najlepiej, równocześnie obok warszawskiego jest on dziś najbardziej chłonny.

Dywersyfikacja geograficzna wiąże się z dodatkowymi kosztami, jednak zmniejsza zależność dewelopera od sytuacji na jednym rynku lokalnym. Łatwiej sprzedać po dwieście mieszkań rocznie w pięciu miastach niż tysiąc w największej nawet metropolii.

2010 rok lekko rozczarował deweloperów. Po spadku cen mieszkań na rynku pierwotnym, zapoczątkowanym niedługo po upadku Lehman Brothers, bieżący rok miał przynieść ich odbicie. Tymczasem ceny stanęły w miejscu. Nie przewiduję, by w najbliższym czasie to się zmieniło. Prognozy w sprawie dziury podażowej nie sprawdziły się, na rynku nie brakuje mieszkań. Popyt ożywa, jednak nie na tyle, by wytrącić rynek z równowagi. Nie wiadomo, jak na rynek kredytów mieszkaniowych wpłynie adaptacja rekomendacji T, coraz częściej mówi się również o wygaszaniu przez rząd programu „Rodzina na swoim”.

Poprzednia
1 2
PARKIET
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów: