Świat
Mechanizm stabilizacji strefy euro zadziała psychologicznie
Unia Europejska w razie potrzeby wyasygnuje na pomoc dla „słabych ogniw” strefy 750 mld euro. Najprawdopodobniej jednak pieniądze te nie będą nigdy potrzebne, przede wszystkim dzięki interwencji EBC na rynku obligacji
Unijni decydenci, krytykowani za opieszałość w reakcji na kryzys fiskalny w Grecji, zaskoczyli rynki bezprecedensowym mechanizmem stabilizacyjnym dla państw strefy euro, którym w najbliższych latach może zagrozić niewypłacalność. Decyzja, że mechanizm taki jest niezbędny, zapadła na piątkowym posiedzeniu liderów państw strefy euro, na którym zatwierdzili oni pożyczkę dla Grecji o wartości 80 mld euro (kolejne 30 mld euro dołożył MFW).
W celu jego ustanowienia zorganizowano w Brukseli nadzwyczajne posiedzenie ministrów finansów całej UE. Rozmowy rozpoczęte w niedzielę po południu przeciągnęły się do wczesnych godzin poniedziałkowych, lecz zgodnie z planem udało się wypracować porozumienie przed otwarciem rynków finansowych w Azji. Ich reakcja, podobnie jak rynków europejskich i amerykańskich, była euforyczna (patrz str. 5). – Doświadczenie nauczyło mnie, że UE najlepsze decyzje podejmuje w nocy – podsumował 11-godzinne negocjacje unijny komisarz ds. gospodarczych i walutowych Olli Rehn.
Kontrowersyjne gwarancje
Wartość tzw. Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego przekroczyła wszelkie oczekiwania. Ministrowie finansów ustalili, że w razie potrzeby kraje UE wraz z Komisją Europejską wyasygnują w ciągu trzech lat 500 mld euro (6 proc. PKB eurolandu). Kolejne 250 mld euro gotów jest dołożyć MFW.
Na tę pierwszą sumę składają się dwa elementy. Po pierwsze, KE utworzy bezterminową linię kredytową o wartości 60 mld euro dla państw borykających się z trudnościami „wywołanymi przez okoliczności będące poza ich kontrolą”. Środki te będą pochodziły z emisji obligacji, gwarantowanych budżetem UE (około 140 mld euro rocznie) i będą uruchamiane na warunkach konsultowanych z MFW. Podobna linia kredytowa dla członków UE mających trudności z bilansem płatniczym, lecz nie należących do strefy euro, istnieje już od 2002 r. Pod koniec 2008 r. jej wartość została podwojona do 50 mld euro, a ze środków tych skorzystały w ramach wspólnego pakietu pomocowego KE i MFW Węgry, Rumunia i Łotwa.
O ile pierwsza składowa EMS nie budziła na niedzielnym szczycie kontrowersji, negocjacje przedłużały się za sprawą drugiego elementu: gwarancji kredytowych (i ewentualnie pożyczek) o wartości do 440 mld euro udzielanych przez członków strefy euro „słabym ogniwom” tego gremium. Niemcy, na które przypadnie 123 mld euro z tej kwoty, przeforsowały zapis, że kredytów będzie udzielał specjalny podmiot (tzw. SPV – spółka celowa) kontrolowany przez rządy eurolandu, a nie unijne instytucje. Tym ostatnim przepisy zabraniają ratowania niewypłacalnych państw. Zapis ten wychodzi również naprzeciw oczekiwaniom Wielkiej Brytanii, która żądała gwarancji, że nie będzie ponosiła odpowiedzialności za kłopoty strefy euro.
Podmiot ten zostanie powołany na trzy lata i będzie gromadził fundusze na rynku dzięki gwarancjom państw strefy euro, proporcjonalnym do ich udziału w finansowaniu EBC, podobnie jak to było w przypadku pomocy dla Grecji (oprocentowanie pożyczek też będzie podobne: około 5 proc.). Zainteresowanie udziałem w tym mechanizmie wyraziły Polska i Szwecja, nie należące do Unii Walutowej. Ustalenie formy prawnej tej instytucji i jej utworzenie ma zająć kilka tygodni.
Pieniądze zostaną w kasie?
Ekonomiści podkreślają, że z dużym prawdopodobieństwem EMS nigdy nie zostanie w pełni wykorzystany, a nawet uruchomiony. Samo jego ogłoszenie powinno bowiem uspokoić rynki. Tym bardziej że w oświadczeniu kończącym niedzielne spotkanie UE Portugalia i Hiszpania – kraje wymieniane jako najbardziej po Grecji zagrożone kryzysem fiskalnym – zobowiązały się do podjęcia dodatkowych kroków oszczędnościowych.
Przede wszystkim jednak, pierwszą linią obrony przeciwko rozprzestrzenianiu się kłopotów Grecji będzie EBC, który w poniedziałek nad ranem włączył się do walki z kryzysem fiskalnym. Wznowił m.in. nieograniczone trzymiesięczne pożyczki dla banków komercyjnych o stałym oprocentowaniu (1 proc.), które w minionych dwóch latach stanowiły jego główny oręż walki z globalnym kryzysem kredytowym.
DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook