Analiza i rynek
Obligacje europejskich rynków wschodzących znów w cenie
Nastawienie inwestorów do naszego regionu uległo diametralnej zmianie. Nie tak dawno obserwowaliśmy ich ucieczkę, która doprowadziła m.in. do osłabienia polskiej waluty do prawie 5 zł za euro. Od tego czasu złoty umocnił się o około 20 proc., a kapitał zagraniczny znów napływa
Poprawa nastrojów znalazła odbicie m.in. w spadku oprocentowania kontraktów CDS kwotowanych dla europejskich rynków wschodzących. Również krzywe dochodowości uległy przesunięciu w dół. Ponownie sporym zainteresowaniem cieszą się oferty obligacji takich państw, jak Czechy, Węgry czy Polska - duży popyt zgłaszany jest zarówno na papiery denominowane w walucie krajowej, jak i na euroobligacje. Rynek zdołał odzyskać stabilność, a zaufanie inwestorów do emerging markets powróciło mimo wielu ich niedoskonałości będących efektem kryzysu.
Węgry - powrót z dalekiej podróży
Gospodarka Węgier przeszła daleką drogę, od kiedy w październiku 2008 r. została zmuszona o wystąpienia o pomoc finansową do Międzynarodowego Funduszu Walutowego. W styczniu 2010 r. rząd węgierski z powodzeniem plasuje na rynku 2 mld euroobligacji denominowanych w dolarze amerykańskim, a także informuje, że nie ma już potrzeby korzystać z przysługujących Węgrom kolejnych transz pomocy MFW.
Deficyt finansów publicznych został ograniczony w minionym roku do 3,9 proc. PKB, co stanowi dobry wynik nawet w porównaniu z wysoko rozwiniętą gospodarką krajów Unii Europejskiej. Konsolidacja finansów publicznych była warunkiem otrzymania pomocy finansowej. Z kolei konsekwentne ograniczanie deficytu najprawdopodobniej zdecydowało o poprawie nastrojów inwestorów względem węgierskiej gospodarki oraz o wzroście zaufania.
Znalazło to wyraz nie tylko w umocnieniu forinta, ale także w wysokim popycie na obligacje tego kraju. W czasie wspomnianej już aukcji euroobligacji wartość złożonych zleceń kupna wyniosła 7 mld dolarów przy ofercie 2 mld USD. Również w czasie trzech kolejnych aukcji długu denominowanego w walucie krajowej popyt dwu-, trzykrotnie przekraczał podaż.
Gospodarki naszego regionu nie są jeszcze do końca stabilne. W wypadku Węgier zaufaniu inwestorów zagrażają zbliżające się wybory parlamentarne, w czasie których największe szanse na zwycięstwo ma socjalistyczna partia Fidesz. Jej przewodniczący od dłuższego czasu powtarza, że zaplanowany na ten rok deficyt finansów publicznych na poziomie 3,8 proc. PKB jest mało realny do osiągnięcia. Prognozuje, że może on wzrosnąć do 7 proc. PKB. Na ryzyko "przestrzelenia" deficytu (choć nie w tak dużym stopniu) wskazała również Komisja Europejska w raporcie po kontrolnej wizycie na Węgrzech, którą odbyła wraz z Międzynarodowym Funduszem Walutowym. Inwestorów może również niepokoić to, że dług publiczny Węgier wciąż utrzymuje się na wysokim poziomie w okolicach 80 proc. PKB.
Wskaźniki makro dla gospodarki węgierskiej wciąż nie wyglądają optymistycznie. Produkcja przemysłowa dopiero w grudniu 2009 r. odnotowała niewielki wzrost, a dynamika PKB w bieżącym roku najprawdopodobniej pozostanie ujemna - oczekuje się, że gospodarka Węgier skurczy się w tym roku o 0,2 proc. Uzależnienie od popytu zagranicznego jest sporym problemem, ponieważ zawirowania gospodarcze w Eurolandzie czy słabszy wzrost gospodarczy węgierskich partnerów handlowych grożą pogłębieniem się spadku PKB i problemami z wypełnieniem założeń tegorocznej ustawy budżetowej.
Czeski spokój
W porównaniu z Polską i Węgrami czeski rynek finansowy najmniej ucierpiał w wyniku panicznej ucieczki inwestorów z naszego regionu w czasie kryzysu. Południowi sąsiedzi nie borykali się jednak z tak poważnymi problemami finansowymi jak Węgry, więc pogorszenie nastrojów było na mniejszą skalę. Ponadto kraj ten nie ma tak dużego i płynnego rynku jak Polska, co uchroniło go przed spekulacjami i zdecydowanym wzrostem zmienności. I tu jednak nastroje były wystarczająco pesymistyczne, by doprowadzić m.in. do 30-proc. osłabienia korony czeskiej. Obecnie jednak inwestorzy znów chętnie sięgają po aktywa związane z tym rynkiem.
Pierwsza tegoroczna aukcja obligacji czeskiego rządu zasiała jednak nieco niepokoju. Na początku stycznia bowiem, kiedy poszczególne kraje naszego regionu z sukcesem plasowały na rynku krajowym i zagranicznym emisje, negatywnie zaskoczyła aukcja 10-letniego długu Czech, w czasie której popyt jedynie lekko przekroczył wartość zaoferowanych papierów. Dwie kolejne emisje cieszyły się jednak zdecydowanie większym powodzeniem wśród inwestorów. Czechy nie przeprowadziły do tej pory emisji euroobligacji, jednak zgodnie z zapowiedziami rządu do takiej sprzedaży dojdzie i może osiągnąć ona wartość 1-2 mld euro. Do tej pory jednak nie sprecyzowano ostatecznie, czy emisja odbędzie się jeszcze przed majowymi wyborami parlamentarnymi, czy dopiero po nich.
DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook