Firmy
Oferta prywatna na NewConnect, czyli jak to się robi od kuchni
Około 90 proc. spółek, które dotąd weszły na alternatywny rynek, pozyskało w ten sposób kapitał. Wielu inwestorów zadaje sobie pytanie, jak można trafić do tego zamkniętego kręgu osób obejmujących w ten sposób akcje
Kilkusetprocentowe zwyżki cen akcji firm debiutujących na NewConnect rozpalają wyobraźnię niejednego inwestora. Dlatego chęć wejścia do gry przed spektakularnym debiutem spółki na alternatywnym rynku jest chyba oczywista. Tylko jak wziąć udział w takiej ofercie i jak się o niej dowiedzieć? – Jeżeli o projekcie nie było żadnych informacji publicznych, a sam autoryzowany doradca nie stara się dotrzeć do jak największego grona inwestorów, to wydaje mi się, że taki inwestor nie ma szans na udział w ofercie prywatnej– tłumaczy Sebastian Bogus, prezes Domu Inwestycyjnego Taurus, który chce wprowadzić w tym roku na NewConnect kilka firm.
Problem z dostępem do informacji jest związany z charakterem prawnym oferty prywatnej (tzw. private placement) – kierowanej do 99 inwestorów. Wynika z tego, że teoretycznie wiedzę o sprzedaży akcji przez daną firmę posiada mniej niż 100 osób.
99 i więcej
Tyle teoria, bo jak wskazują specjaliści, uplasowanie emisji na takich warunkach byłoby bardzo trudne, trzeba więc korzystać z innych rozwiązań niezabronionych przez prawo. – Najbardziej pomocne dla inwestorów wydają się różnego rodzaju spotkania z zarządami spółek zainteresowanych debiutem, na których prezentują swoje wstępne plany oraz przedstawiają autoryzowanego doradcę. Są to głównie prezentacje organizowane przez GPW, np. „W drodze na NewConnect” i „NewConnect Convention” lub „IPO Day” czy konferencje WallStreet Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych – zwraca uwagę Bogusława Cimoszko Skowrońska, prezes CMS Corporate Management Services, firmy doradczej, która wprowadziła na NewConnect dwie czeskie spółki.
Nie każdy decyduje się na publiczne prezentacje, choćby dlatego, że taka forma wiąże się z dodatkowymi kosztami dla przyszłego debiutanta. Firmy doradcze ostrzegają, że spółki powinny być ostrożne, gdy publicznie mówią o swoich planach, i nie ujawniać parametrów emisji. Wszystko po to, aby nie naruszyć zapisów o ofercie publicznej i nie narazić się Komisji Nadzoru Finansowego. Jednak nie wszyscy obawiają się regulatora i odważniej dzielą się z rynkiem szczegółami swoich projektów. – Niektóre firmy doradcze dość agresywnie rozpowszechniają informację o emisjach klientów. – Można się natknąć na prezentacje rozsyłane do nieograniczonego kręgu odbiorców i zawierające szczegółowe dane dotyczące oferty – wskazuje przedstawiciel jednego z autoryzowanych doradców.
Grunt to znać spółkę
Eksperci podkreślają za to, że w dużym stopniu inwestorom w poszukiwaniach może pomóc.... artykuł prasowy informujący o planach spółki dotyczących debiutu na NewConnect. – Wystarczy, że poznamy emitenta akcji. Samo zwrócenie się do zarządu powinno wystarczyć. Albowiem w jego interesie leży pozyskanie kapitału w drodze emisji akcji, a to już wystarczający powód, by nie pomijać żadnego zainteresowanego zakupem walorów – uważa Paweł Sobkiewicz, wiceprezes Domu Maklerskiego Capital Partners.
Czy rzeczywiście tak jest – spytaliśmy zaprzyjaźnionego inwestora. – W grudniu ubiegłego roku dowiedziałem się o przygotowaniach firmy do debiutu na NewConnect na jednym z portali finansowych. Znajdowała się tam informacja, kto jest doradcą i kiedy rozpoczyna się oferta. Znalazłem namiary firmy doradczej w Internecie, skontaktowałem się, zostawiłem e-mail i po kilku godzinach dostałem dokument ofertowy – wyjaśnia inwestor.
Statystyczny inwestor to zazwyczaj nie płotka
Nie zawsze jednak jest tak łatwo. – Każdy inwestor może brać udział w ofercie, oczywiście o ile nie ma ograniczenia, jeżeli chodzi o minimalną i maksymalną wartość zapisu. Z naszych obserwacji wynika, że średnia kwota, jaką wykłada inwestor, to około 50 tys. zł – zauważa Sebastian Bogus. W praktyce DI Taurus zdarzył się również pojedynczy zapis na 1,8 mln zł.
Przedstawiciele innych firm doradczych również zwracają uwagę, że statystyczny inwestor w ofercie prywatnej powinien dysponować minimum 20–50 tys. zł. – Generalnie średnia wartość jednego zapisu powinna zależeć i zależy od planowanej emisji – podkreśla Bogusława Cimoszko Skowrońska.
DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook