autor: Szymon Łaszewski
źródło: Fotorzepa
Krzysztof Jedlak, redaktor naczelny Gazety Giełdy „Parkiet”
Za kilka tygodni polska giełda będzie obchodziła 20-lecie istnienia. W bardzo stosowny sposób uczciła już ten jubileusz – publiczną ofertą akcji i debiutem na własnym parkiecie
Dzięki temu o polskim rynku było na świecie głośno. Mówiło się o nim dużo i – co jeszcze ważniejsze – dobrze. Nie wspominając już o tym, że wielu inwestorów, dotąd nieobecnych w Warszawie, postanowiło kupić akcje GPW.
Fałszywa skromność byłaby w tym przypadku nie na miejscu. Urągałaby faktom, bo giełda i rynek kapitałowy są tym, co się nam w ostatnim dwudziestoleciu naprawdę udało i co nawiązuje do najlepszych tradycji polskiej przedsiębiorczości.
Czy to znaczy, że można spocząć na laurach? Nie mam wątpliwości, iż w tym środowisku – środowisku giełdy i finansów, w tym także naszych nominowanych i laureatów – nikt tak nie myśli. Przeciwnie, noblesse oblige. „Parkiet” towarzyszy giełdzie niemal od początku, co roku nagradzając statuetkami Byka i Niedźwiedzia najlepszych uczestników rynku kapitałowego i finansowego. Promując działania i postawy, które służą jego wszechstronnemu rozwojowi.
Ubiegły rok był dla polskiej giełdy dobry. Notowania i wyceny często wciąż są niższe niż przed ostatnim kryzysem, ale analizując i oceniając to, co się składa na rynkową codzienność, trudno nie dostrzec, że sprawy idą w dobrym kierunku. Firmy poradziły sobie z zawirowaniami w gospodarce lepiej niż kiedykolwiek wcześniej, sektor finansowy – TFI, domy maklerskie, banki – dynamicznie się rozwija, także rozrasta. Inaczej niż przed laty, obroty na giełdzie nie zamierają, nawet gdy w gospodarce dominują obawy o przyszłość.
Systematycznie przybywa emitentów i inwestorów. Towarzyszą temu – jak w ubiegłym roku – poważne przejęcia i fuzje, liczne, w tym spektakularne, oferty publiczne, śmiałe pomysły biznesowe, ciekawe transakcje. Rynek jest bogatszy, bardziej różnorodny, bardziej – w dobrym tego słowa znaczeniu – kreatywny. Rok temu pisałem, że rynek dojrzał, znalazł się na wyższym poziomie rozwoju. Mam wrażenie, że ta optymistyczna teza została w 2010 r. mocno potwierdzona.
A to – bez względu na to, jak będzie się wahać bieżąca koniunktura – dobry znak na przyszłość.
Uwagi poniekąd metodologiczne
Najważniejsza zmiana, ale – jak się wydaje – bardzo naturalna. Zawsze podkreślaliśmy, że zwycięzcami są wszyscy nominowani do naszych nagród, ponieważ w poszczególnych kategoriach są po prostu najlepsi. Zostawili w pokonanym polu kilkaset innych przedsiębiorstw i instytucji. Postanowiliśmy więc wręczyć dyplomy nominowanym, podkreślając ich wkład w rozwój rynku. Oczywiście jeden z nich – w pewnym sensie primus inter pares – tradycyjnie otrzyma statuetkę Byka i Niedźwiedzia. Wśród nominowanych są i ci, którzy od lat zasługują na wyróżnienie, i ci, którzy właśnie dołączyli do zacnego grona najlepszych spółek, instytucji czy najlepszych prezesów i analityków. Ale także ci, którzy wzeszłym roku szczególnie się wyróżnili, wykazali się odwagą, pomysłowością i przedsiębiorczością, poczynili duże postępy, przekroczyli jakiś swój własny Rubikon. I zostali docenieni przez akcjonariuszy, inwestorów czy analityków. Oczywiście, nie wskazujemy wszystkich dobrych spółek, dobrych menedżerów i finansistów. Żeby trafić na naszą listę, nie wystarczy już być dobrym. Trzeba jeszcze spektakularnych sukcesów, wymiernych osiągnięć i inspirujących projektów. Tradycyjnie, nie spoglądamy wyłącznie na giełdę. Patrzymy szerzej – na cały rynek kapitałowy i finansowy. Tym razem nie przyznajemy Złotych Portfeli w kategorii funduszy zagranicznych, czyli inwestujących na zagranicznych giełdach, w zagraniczne obligacje lub inne instrumenty. Uznaliśmy, że różnice między tymi funduszami są zbyt poważne, żeby przechodzić nad nimi do porządku dziennego. Z jednej strony wyniki inwestycyjne w dużej mierze zależą od kursów walut (zarządzający nie mają na nie wpływu), z drugiej – porównywalne mogłyby być wyniki osiągane na tym samym rynku.
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania
lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny
lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.