Ludzie rynku
Mam pomysł na rozwój Eurofaktora i propozycję dla Point Group
Rozmowa z Grzegorzem Hajdarowiczem, inwestorem, właścicielem Grupy Gremi
Dlaczego NFI Jupiter sprzedał udziały w Wydawnictwie Przekrój? Czy to część procesu tworzenia większej grupy mediowej?
To jest część dużo bardziej skomplikowanego projektu. Od 1996 r. kupuję przedsiębiorstwa, które są w złej kondycji, i naprawiam je, próbując ratować to, co w nich istotne, i wytworzyć w nich nową jakość. Robię dokładnie to samo co Richard Gere w „Pretty Woman”. Kupiliśmy grupę takich spółek: wśród nich był Ponar Wadowice czy Eurofaktor. Poza NFI Jupiterem nie kupiliśmy ani jednej firmy, która nie miałaby problemów. Potem naszym celem stało się znalezienie tym firmom nowego życia. Zostały wykonane odpowiednie analizy i w dwóch przypadkach – Ponaru i Eurofaktora – uznaliśmy, że nie ma sensu kontynuować ich działalności w dotychczasowym duchu. Działalność Ponaru będzie się teraz koncentrować na projektach deweloperskich i chcemy rozwijać go jako fundusz nieruchomościowy, który przejmie jakiś pakiet, być może znaczny, mojej aktywności, jeżeli chodzi o rynki nieruchomości.
Jak np. KCI Krowodrza?
Jak np. KCI Krowodrza czy Centrum Zabłocie. W ubiegłym tygodniu zostałem przewodniczącym rady nadzorczej Ponaru i swoim nazwiskiem będę firmował spółkę, która w trakcie porządkowania będzie nabierała nowego kształtu. Prowadzone działania restrukturyzacyjne spowodują, że będzie można liczyć na poważny wzrost wartości akcji tej firmy, ale w pewnej perspektywie czasowej, bo nie uprawiam żadnych giełdowych spekulacji.
A co z tworzeniem grupy mediowej?
Rok temu, decydując się na zakup „Przekroju”, myślałem o stworzeniu małej spółki wydawniczej, która będzie wydawała jeden tytuł. Z różnych powodów – m.in. dlatego, że do „Przekroju” dołączyłem magazyn „Sukces”, ale i dlatego, że rynek jest na takie małe działania za trudny – po głębokiej analizie wraz ze współpracownikami uznaliśmy, że szkoda by było marnować tak obiecujący i cenny tytuł, jak „Przekrój” do prowadzenia nazwijmy to manufakturowej działalności. Mam też firmę Gremi Film Production, a film „City Island”, którego jest największym producentem, odniósł w USA sukces, bo zajął 15. miejsce w rankingu liczby sprzedanych biletów. To ma swoje konsekwencje – pojawią się nowe możliwości na rynku amerykańskim, a przy obecnej formule małej firmy, jaką jest Gremi Film Production, mogę produkować jeden film rocznie. Żal mi dobrych projektów, które w tym czasie przejdą mi przez ręce niewykorzystane. W związku z tym zdecydowaliśmy, żeby połączyć Wydawnictwo Przekrój i Gremi Film Production i zafunkcjonować szerzej. Ostatnie lata funkcjonowania na giełdzie spowodowało, że nabrałem dużego entuzjazmu do spółek giełdowych, więc uznaliśmy, że dobrą formułą dla tej aktywności będzie giełda. Zaczynamy więc porządkowanie portfolio i NFI Jupiter odsprzedał pakiet Wydawnictwa Przekrój, gdyż nie będzie się angażował w działalność medialną.
To która firma będzie?
Rozważamy różne warianty. Jest jedna spółka, dla której szukamy nowego impulsu. To spółka, którą kupiłem z wieloma problemami na trzy dni przed upadłością – Eurofaktor. Spółka faktoringowa musi być na tyle czysta finansowo, by inni chcieli jej pożyczać pieniądze, które ona pożycza dalej. Myśmy przygotowali na próbę emisję obligacji Eurofaktora, ale jego bilanse nie wyglądają dla obligatariuszy na tyle dobrze, by ochoczo rzucali setki milionów złotych. Zarząd podpisał też stosowne porozumienia z dłużnikami Eurofaktora, ale oni się z nich z różnych powodów nie wywiązali.Stąd jest opcja na rozszerzenie działalności tak, by Wydawnictwo Przekrój i GFP działały w ramach Eurofaktora, sprzedane lub wniesione aportem, jako Gremi Media. W związku z takimi planami dla Eurofaktora zgodziłem się zostać przewodniczącym jego rady nadzorczej. Nie są przesądzone, bo myślę też o tym, by przez którąś z moich firm przejąć spółkę z branży medialnej w słabszej kondycji – bo lubię kupować tylko takie – urzeczywistnić plany mediowe przez taki wehikuł. Gdybyśmy poszli tym drugim schematem, a są takie spółki jak np. Point Group, to dla Eurofaktora będziemy szukali czegoś innego. Bo spółka musi zarabiać pieniądze, a trudno jest skazywać siebie i innych akcjonariuszy na to, że przez pierwsze pięć lat nie będziemy robili nic innego, tylko ściągali stare długi.
DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook