PARKIET.COM

Inne serwisy

  • kariera
  • gry

Nowe technologie

Amerykanka spod Stargardu

Urszula Zielińska 27-07-2010, ostatnia aktualizacja 27-07-2010 07:42
Wielkość tekstu: A A A
autor: Bartek Sadowski
źródło: Fotorzepa
Prezes Komputronika Wojciech Buczkowski (na dole) odetchnie z ulgą, gdy Karen kierowany przez Jacka Piotrowskiego trafi wreszcie w ręce nowego inwestora zgodnie z wynegocjowaną umową. Do tej pory była to pechowa inwestycja.
źródło: Archiwum
Prezes Komputronika Wojciech Buczkowski (na dole) odetchnie z ulgą, gdy Karen kierowany przez Jacka Piotrowskiego trafi wreszcie w ręce nowego inwestora zgodnie z wynegocjowaną umową. Do tej pory była to pechowa inwestycja.
autor: Andrzej Cynka
źródło: GG Parkiet

Zapowiedź wezwania do sprzedaży akcji zawarta w umowie Karenu i Komputronika z Haliną Paszyńską i spółką Texass Ranch Company z Koszewka nie powstrzymała wyprzedaży papierów obu giełdowych firm

Po ponad 10 procent spadały wczoraj w ciągu dnia kursy Karenu i Komputronika po tym, jak w niedzielę późnym wieczorem spółki podały szczegóły umowy zawartej z inwestorem. Okazała się nim Amerykanka polskiego pochodzenia Halina Paszyńska oraz zależna od niej w ponad 60 proc. spółka z Koszewka pod Stargardem Szczecińskim Texass Ranch Company, inwestująca m.in. w nieruchomości.

Choć z punktu widzenia giełdowych firm warunki transakcji okazały się lepsze niż zapowiedziane w liście intencyjnym w czerwcu (inwestor miał wnieść do Karenu 250 mln zł w nieruchomościach i gotówce; ostatecznie kwota jest o ponad 140 mln zł wyższa), giełdowi gracze podeszli do informacji z dystansem.

Być może spodziewali się, że hojnym inwestorem będzie rodowity Amerykanin z wizją, może realizowali zyski, ale raczej nie przypuszczali, że nowy inwestor będzie miał po transakcji aż 94-proc. udział, a ich własny spadnie do 6 proc. Karen zamierza bowiem wyemitować dla Paszyńskiej i Texassu minimum 786 mln nowych akcji (dziś kapitał Karenu dzieli się na 53,4 mln walorów) po 0,5 zł, czyli niższej niż dzisiejsza wartość nominalna akcji Karenu.

Rodzinne zaszłości

Nastrojów giełdowych inwestorów nie poprawiły także wyjęte z internetowej wyszukiwarki doniesienia o mężu Haliny Paszyńskiej Stanisławie, biznesmenie z zachodniopomorskiego, zamieszanego w wyłudzanie podatku VAT oraz dotacji unijnych. Na forach internetowych jak królik z kapelusza wyskakiwały wczoraj najpierw zlepki publikacji „Polityki” łączącej Paszyńskiego z posłem Bondą, którego firma w 1999 r. miała wyłudzić 302 tys. zł w postaci powtórnych dotacji unijnych, czy „Wprost”, a potem sprawozdania prokuratorów.

– Te wszystkie informacje, dochodzenia... Ja niczego nie potwierdzam. Mogę jedno powiedzieć: artykuły nie dotyczą Texass Ranch Company, tylko osoby prywatnej – zapewnia Agnieszka Bednarska, prezes tej spółki.

– Prowadziliśmy negocjacje od stycznia. Zdążyliśmy zapoznać się ze sprawą Paszyńskiego i posła Bondy. Paszyński udostępnił nam dokumenty i mogę powiedzieć, że moim zdaniem wszystkie te historie nie mają negatywnego znaczenia dla działalności mojej firmy – ocenia Jacek Piotrowski, prezes Karenu. – Proszę wziąć pod uwagę, że inwestorami są podmiot prawa handlowego, czyli spółka Texass Ranch Company, oraz pani Paszyńska, a nie pan Paszyński – wtóruje Bednarskiej. Pytany, czy żadnej z nieruchomości, która może trafić do Karenu, nie dotyczą postępowania sądowe czy śledcze, odpowiada: – Z tego co wiem, nie.

Inwestycje warte miliardy

Texass Ranch Company jest zaskakująco zamożną firmą. Tak wynika z jej strony internetowej, gdzie obok zdjęcia siedziby w pałacu oraz listy inwestycji (w tym w kopalnie w Rosji) widnieją ich wyceny. W sumie chodzi o ponad 2 mld zł. Spółka deklaruje, że nie jest zadłużona. Dlaczego bogata firma chce się zaangażować w Karen, a nie wchodzi na giełdę samodzielnie? Karen przyszedł do Texassu czy Texass do Karenu? – Trudno to sprecyzować. My potrzebowaliśmy inwestora, pani Paszyńska szukała możliwości rozwoju – mówi Piotrowski.

– Chcemy wyprowadzić Karen na prostą, stworzyć z niej firmę z bardzo dużym kapitałem. Będziemy o wszystkim informować w komunikatach. Nie wykluczamy, że samodzielnie też wejdziemy kiedyś na giełdę. Zaczynamy delikatnie – deklaruje szefowa Texassu. Nie chce zdradzić, które nieruchomości spółki z Koszewka trafią do Karenu. – Jest kilka możliwości. W tej chwili jest to ustalane. Czekamy, aż inwestor przedstawi ostateczne propozycje i wyceny, które następnie musimy zweryfikować – mówi prezes Karenu.

Różne cele

Umowa Karenu i Komputronika z inwestorem jest złożona. Dla każdej z giełdowych firm oznacza co innego. Łączy je jedno: obie pozbędą się wierzytelności wobec upadłego, giełdowego Techmeksu.

Największym beneficjentem operacji wydaje się Karen – od inwestora otrzyma nieruchomości o wartości minimum 340 mln zł oraz 53 mln zł w gotówce. Komputronik odkupi od Karenu sklepy, które pod jego szyldem prowadziły do tej pory sprzedaż detaliczną sprzętu elektronicznego, i spłaci pożyczki w imieniu własnym i spółki zależnej. Spłata nastąpi w postaci emisji obligacji o nominale 35 mln zł, które obejmie Karen.

Poprzednia
1 2
PARKIET
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów: