PARKIET.COM

Inne serwisy

  • kariera
  • gry

Analiza i rynek

Czy grozi nam pęknięcie obligacyjnej bańki w USA?

Tomasz Goss-Strzelecki, Hubert Kozieł, Natalia Chudzyńska 20-02-2010, ostatnia aktualizacja 20-02-2010 06:04
Wielkość tekstu: A A A
Inwestorzy powinni zainteresować się długiem takich krajów, jak Chiny, Indie czy Brazylia. Podążajcie tam, gdzie gospodarki się rozwijają, a zadłużenie jest wciąż niskie
źródło: Bloomberg
Inwestorzy powinni zainteresować się długiem takich krajów, jak Chiny, Indie czy Brazylia. Podążajcie tam, gdzie gospodarki się rozwijają, a zadłużenie jest wciąż niskie
Gospodarki  wschodzące są dzisiaj w lepszej sytuacji, jeśli chodzi o zadłużenie, niż państwa rozwinięte, a szczególnie USA
źródło: Bloomberg
Gospodarki wschodzące są dzisiaj w lepszej sytuacji, jeśli chodzi o zadłużenie, niż państwa rozwinięte, a szczególnie USA
źródło: GG Parkiet

Papiery Departamentu Skarbu cieszą się ogromnym popytem inwestorów. Część ekspertów wskazuje jednak, że już w tym roku mogą one przynieść im duże straty. Sygnałem do spadku cen tych walorów może być podwyżka stóp procentowych lub wzrost obaw rynków o wielkość zadłużenia Stanów Zjednoczonych

Amerykańskie obligacje skarbowe w czasie kryzysu zostały uznane przez inwestorów na całym świecie za jedną z najpewniejszych form lokowania pieniędzy. Najwyższe ratingi kredytowe AAA oraz supermocarstwowy prestiż USA skutecznie działały na ich wyobraźnię. Amerykańskie obligacje okazały się zaś bardzo odporne na kryzys. Indeks Morningstar mierzący ich całkowitą stopę zwrotu wzrósł od początku 2007 r. o 22 proc.

W tym czasie indeks S&P500 spadł o 22,5 proc. Papiery te kupowano masowo, również gdy kryzys zelżał, a na giełdach panowały zwyżki. Dostępne na rynku amerykańskie obligacje rządowe są już warte 7,7 bln USD, jeszcze w 2008 r. dług ten wynosił jedynie 4,4 bln USD. Mimo tak dużego wzrostu podaży, rząd w Waszyngtonie nie może narzekać na popyt. Według danych firmy Trim Tabs Research amerykańskie fundusze inwestujące w obligacje przyciągnęły w zeszłym roku aż 421 mld USD netto. W tym czasie z funduszów akcji wycofano 35 mld USD netto.

Wielu ekspertów zwraca jednak uwagę, że amerykańskie obligacje, mogą już w tym roku przynieść poważne straty inwestorom. Do rynkowego załamania przyczyni się zaś (podobnie jak w przypadku kryzysu subprime) polityka Fedu. – Następną dużą bańką mogą być obligacje. Ich ceny są obecnie zbyt wysokie i muszą spaść – stwierdził James Holt, wiceprezes BlackRock Investment Management. Jego fundusz ulokował tylko 13 proc. swoich pieniędzy w te papiery. – Jeżeli zostaną podniesione stopy w USA, to spadnie cena tych walorów. Staramy się więc, by nasze inwestycje były zdywersyfikowane – wskazał.

Prorocy rynkowej zagłady

Nie jest on pierwszym, który wieszczy ten czarny scenariusz. Już w lutym zeszłego roku przed kupowaniem walorów Departamentu Skarbu ostrzegał znany inwestor, właściciel funduszu Berkshire Hathaway Warren Buffet.

– Gdy zostanie spisana historia gospodarcza ostatnich dziesięcioleci, na pewno będzie mówiła o bańce internetowej z końca lat 90. oraz bańce na rynku nieruchomości na początku XXI w. Jednakże bańka na rynku obligacji Departamentu Skarbu zostanie uznana za równie znaczącą. – napisał wówczas w liście do akcjonariuszy. Wyjaśnił, że powodem pęknięcia bańki będzie powrót wysokiej inflacji związany z użyciem przez rząd bilionów dolarów na ratowanie systemu bankowego oraz na stymulowanie gospodarki.

Podobne poglądy głosi również od wielu miesięcy inny guru inwestorów Peter Schiff, prezes firmy inwestycyjnej Euro Pacific Capital. – Zawirowania na rynkach się zaczną, gdy pęknie największa bańka, z jaką mamy do czynienia: na rynkach amerykańskich obligacji i dolara. W USA kryzys dopiero wtedy rozpocznie się na dobre, co nie pozostanie bez wpływu na resztę świata – mówił w styczniowym wywiadzie dla „Parkietu”. Wskazywał również na inflację, a także na zbyt dużą podaż amerykańskiego długu jako czynniki, które doprowadzą do pęknięcia bańki.

Kasandryczne prognozy snuje od dłuższego czasu też Jim Rogers, założyciel Rogers Holding i guru rynków surowcowych. Mówił on nawet o „inflacyjnym holokauście”, który spotka inwestorów masowo lokujących swoje pieniądze w amerykańskich obligacjach.

Czy rzeczywiście jest się czego bać? Obok „alarmistów” są wciąż przecież analitycy mówiący, że na rynku nie ma obecnie bańki. – Ceny amerykańskich obligacji są obecnie raczej rozsądne, biorąc pod uwagę to, że stopy w USA są zbliżone do zera, a popyt na te walory jest wciąż stosunkowo duży. Obecnie jest zbyt wcześnie, by mówić o bańce – mówi „Parkietowi” Peter Possing Andersen, strateg z Danske Banku. Komu więc wierzyć – bijącym na alarm czy uspokajającym?

Krzywa może się spłaszczyć

Zdaniem wielu analityków kluczowym zagadnieniem dla odpowiedzi na te pytania będzie polityka Banku Rezerw Federalnych USA w najbliższych miesiącach. Obecnie sytuacja nie nastraja jednak części ekspertów optymistycznie.

Różnica w rentowności między amerykańskimi obligacjami dwuletnimi a dziesięcioletnimi wzrosła w tym tygodniu do 2,89 pkt proc. To tylko 1 pb. mniej niż w styczniu, gdy osiągnęła najwyższy poziom od 1981 r. Krzywa rentowności pokazująca rozpiętość rentowności amerykańskich papierów o różnym okresie zapadalności od wielu miesięcy jest bardzo wąska na swym początku (czyli przy papierach krótkoterminowych), a na końcu (przy walorach o długim terminie zapadalności) szeroka.

Poprzednia
1 2 3 4 5
PARKIET
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów: