Firmy
NewConnect: trzy czwarte firm tańsze niż w dniu debiutu
Czy opłaca się kupować akcje spółek z NewConnect? Po cenie emisyjnej – raczej tak. Po kursie z zamknięcia pierwszej sesji – niekoniecznie. Co czeka ten rynek w 2010 roku? Jego przedstawiciele są pewni, że zwyżki
Kurs co czwartej spółki notowanej na rynku NewConnect jest teraz wyższy niż na zamknięciu sesji w dniu debiutu. Z kolei akcje 38 proc. firm są droższe niż cena emisyjna w ofercie – wynika z analizy „Parkietu”. Znacząco zwiększyła się liczba spółek groszowych – jest ich 41, podczas gdy poniżej ceny 1 zł za akcję debiutowały 23 firmy.
Gdyby ktoś kupił akcje spółek z NewConnect po cenie emisyjnej i teraz sprzedał, zarobiłby prawie 40 proc. Jednak w gorszej sytuacji są ci, którzy nabywali papiery po cenach z zamknięcia pierwszej sesji – teraz byliby średnio 20 proc. pod kreską. Ta różnica wynika z wysokich zwyżek kursów niektórych firm w pierwszym dniu notowań.
Znacznie gorzej wyglądają te statystyki, jeśli wyłączymy z nich spółki sprzedające akcje po cenie emisyjnej niższej niż 1 zł, ponieważ to właśnie z reguły w ich przypadku kursy w dniu debiutu rosły najmocniej. Niezależnie od tego, czy kupiło się akcje po cenie emisyjnej, czy po kursie zamknięcia z pierwszej sesji i teraz sprzedało – i tak poniosłoby się kilkunastoprocentową stratę.
– Na pewno mało pozytywnie na obraz rynku wpływają spółki groszowe, które powinny zasilić rynek alertów stworzony dla tych podmiotów – mówi Zofia Podhorodecka, prezes Auxilium. Nie zgadza się z nią Adam Ruciński, prezes BFTG Audit. – Z punktu widzenia finansowego i ekonomicznego nie ma żadnego uzasadnienia dla piętnowania spółek o niskiej wartości nominalnej czy rynkowej akcji – twierdzi.
Manipulacje kursem
W większości przypadków powodem wysokich zwyżek kursu w dniu debiutu jest niewielka liczba papierów wprowadzanych do obrotu. Jednak w niektórych przypadkach przyczyną mogą być „nieczyste” zagrania uczestników rynku kapitałowego. – Z Komisji Nadzoru Finansowego wyszły cztery zawiadomienia o podejrzeniu manipulacji na NewConnect, z tego na razie jedno przerodziło się w akt oskarżenia – mówi Łukasz Dajnowicz z urzędu KNF. Nie ujawnia, o które spółki chodzi.
Kryzys utrudniał realizację obietnic
– Jeśli chodzi o szukanie związku pomiędzy kursem otwarcia, zamknięcia i kursem na koniec roku, to jest to związek bardzo złożony i powinien być rozpatrywany dla każdej spółki indywidualnie – mówi Adam Ruciński. Dodaje, że o wartości akcji decydują przede wszystkim wyniki finansowe oraz bieżąca koniunktura giełdowa.
Z kolei Paweł Sobkiewicz z DM Capital Partners zwraca uwagę, że rynek NewConnect wystartował niemal równolegle z początkiem dekoniunktury. – Jeszcze do końca 2007 roku niejako siłą rozpędu i na fali nowości indeks NC urósł o 40 proc., by w kolejnym roku odnotować ponad 70-proc. spadek. 2009 rok to mozolne odrabianie strat i wzrost NC Index o 30 proc. Jeśli w tym kontekście popatrzymy, że średnio spółki straciły 20 proc. swojej kapitalizacji z dnia debiutu, to nie wygląda to aż tak źle – mówi. Dodaje, że firmy prowadziły działalność w trudnych warunkach gospodarczych, co powodowało, że część z nich nie zrealizowała obietnic składanych inwestorom w trakcie oferty. – To z kolei wywołało wyprzedaż ich walorów, często nawet z istotną stratą – mówi Sobkiewicz. Jego zdaniem ten rok będzie dla NewConnect bardzo dobry.
– Pewne ożywienie już nastąpiło i miejmy nadzieję, że przeżyjemy kolejną hossę – mówi też Anna Nietyksza, prezes spółki Eficom i wiceprezes Stowarzyszenia Autoryzowanych Doradców. Na fakt, że rok 2010 będzie dla rynku alternatywnego bardzo udany, wskazuje również Adam Ruciński.
– NewConnect umocni swoją pozycję. Już od pewnego czasu obserwuję wzmożone zainteresowanie debiutami ze strony spółek i inwestorów. W 2010 roku zobaczymy istotną poprawę wyników spółek, co niewątpliwie zwiększy wyceny większości akcji – komentuje Ruciński.
Problematyczna płynność
Przedstawiciele rynku NewConnect wskazują, że wprowadzane regulacje poprawiają jego jakość. To zaś powinno się przyczynić do wzrostu płynności.
Paweł Sobkiewicz mówi, że w niektórych przypadkach niska płynność to efekt słabej komunikacji z inwestorami. Podobnego zdania jest Wojciech Gudaszewski, szef WDM. – Firmy, które chcą mieć wysoką płynność, muszą zadbać o odpowiednie rozwodnienie akcjonariatu w ofercie prywatnej poprzedzającej debiut. Muszą też prowadzić aktywną komunikację z inwestorami – mówi.
DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook