PARKIET.COM

Inne serwisy

  • finanse
  • giełda
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • gry

Kraj

Spółki przemysłowe chcą prądu z Ukrainy

Justyna Piszczatowska 18-06-2009, ostatnia aktualizacja 18-06-2009 07:04
Wielkość tekstu: A A A
autor: Michał Walczak
źródło: Fotorzepa
Stefania Kasprzyk, szefowa  PSE-Operator
źródło: GG Parkiet
Stefania Kasprzyk, szefowa PSE-Operator

Grupa największych firm przemysłowych w Polsce chciałaby kupować prąd z Ukrainy. Jak dowiedział się „Parkiet”, forum skupiające spółki takie jak Anwil, CMC Zawiercie, ZGH „Bolesław” czy KGHM prowadzi już rozmowy w tej sprawie z Ukrinterenergo, dużym państwowym koncernem energetycznym.

– Strona ukraińska jest zainteresowana sprzedażą i inwestycjami infrastrukturalnymi. Dialog ruszył dwa miesiące temu i w rozmowach pojawia się coraz więcej konkretów – mówi Filip Elżanowski, ekspert Forum Odbiorców Energii Elektrycznej i Gazu.

Przedstawiciele forum jadą na Ukrainę pod koniec miesiąca. Chcieliby importować do Polski 3–5 terawatogodzin energii rocznie. To w przybliżeniu 3 proc. elektryczności produkowanej w Polsce. Cena, po jakiej możliwe byłoby sprowadzenie energii, to około 70 proc. tego, co trzeba zapłacić producentom krajowym. FOEEiG liczy na stawki rzędu około 140 zł za megawatogodzinę. Dla porównania, prognozuje się, że przemysł w Polsce w 2010 r. będzie płacił w granicach 210 zł za MWh.

Na drodze do realizacji projektu stoi jedna istotna przeszkoda: linia transgraniczna Chmielnicki-Rzeszów nie działa. Aby móc ją ponownie oddać do użytku, potrzeba gruntownego remontu. Mówi się, że wiele elementów przez lata po prostu rozkradziono. Dodatkowo potrzebne jest tzw. sprzęgło energetyczne, bez którego technicznie nie jest możliwe połączenie unijnego systemu energetycznego z ukraińskim.

Mimo wszystko projekt importu taniej energii z Ukrainy wygląda na tyle obiecująco pod względem finansowym, że sojusz polskich odbiorców przemysłowych gotów jest wspólnie z Ukraińcami zapłacić za remont całej linii. Koszt inwestycji to ponad miliard złotych, ale spółki liczą, że przy podpisaniu wieloletniego kontraktu udałoby się dostać finansowanie z banków.

Linia należy do PSE-Operator – spółki zarządzającej krajowym systemem elektroenergetycznym. Dlatego sprawa jest skomplikowana od strony prawnej. Nie było dotychczas takiej praktyki, aby przemysł inwestował w transgraniczne linie. Jak wynika z wypowiedzi przedstawicieli Operatora, nadal nie będzie to możliwe.

Czy jeżeli sojusz polskich firm stanie przed zarządem PSE-Operator z gotową umową na dostawy, będzie mógł liczyć na szybki remont i udostępnienie linii? – Trwają już prace studialne nad modernizacją linii Chmielnicki-Rzeszów. Jednak jej remont będzie trwał co najmniej kilka lat. Zanim go przeprowadzimy, potrzebne są uzgodnienia z operatorem ukraińskim – wyjaśnia Stefania Kasprzyk, prezes PSE-Operator. – W całej sprawie nie chodzi o pieniądze, tylko o kwestie techniczne i systemowe – dodaje.

Zaznacza również, że linie transgraniczne udostępniane są przez operatora tylko w trybie aukcyjnym, na jednakowych zasadach dla wszystkich uczestników rynku.

PARKIET
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów: