PARKIET.COM

Inne serwisy

  • finanse
  • giełda
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • gry

Handel i Konsumpcja

Sawicki: to banki zmusiły mnie do pozbycia się Krosna

Michał Chmielewski 05-02-2009, ostatnia aktualizacja 05-02-2009 05:06
Wielkość tekstu: A A A
Zdzisław Sawicki od niemal 10 lat jest akcjonariuszem Krosna.  Uważa, że sytuacja spółki uderzyła głównie w jego finanse.
źródło: GG Parkiet
Zdzisław Sawicki od niemal 10 lat jest akcjonariuszem Krosna. Uważa, że sytuacja spółki uderzyła głównie w jego finanse.
źródło: GG Parkiet

Główny akcjonariusz huty szkła nie zamierza dopuścić do przejęcia nad nią kontroli przez grupę inwestorów, którzy skupują walory. Podobno mają już około 14 procent

Nie mam zamiaru wychodzić z Krosna – mówi „Parkietowi” Zdzisław Sawicki, do niedawna inwestor kontrolujący ponad 50 proc. akcji spółki, a obecnie posiadacz nieco ponad 18 proc. walorów. W styczniu drastyczne zmniejszył zaangażowania w firmie, w której był rozgrywającym od niemal 10 lat. Tłumaczy, że miał problemy z zabezpieczeniem kredytów w różnych bankach. – Jestem dużym graczem giełdowym, ale część transakcji wykonywałem przy wykorzystaniu lewarów. Ich zabezpieczeniem były akcje różnych spółek, między innymi Krosna – mówi Sawicki. Pierwsze walory Krosna banki zaczęły sprzedawać już w październiku.

Postawiony pod ścianą

Sawicki twierdzi, że z powodu spadku wartości akcji na GPW instytucje finansowe na początku roku zażądały od niego po raz kolejny dodatkowych zabezpieczeń. – Mój debet na zabezpieczeniach na początku stycznia można było liczyć w milionach złotych, do dziś znaczną część udało mi się zredukować, ale nadal prowadzę negocjacje z jednym z banków.

Zmniejszenie debetu było możliwe między innymi właśnie dzięki sprzedaży części papierów Krosna, które nie były zastawione – wyjaśnia inwestor. – Nie mogłem pozwolić, by banki same zajęły się sprzedażą walorów tej firmy. Obawiałem się, że gwałtowną wyprzedażą doprowadzą do jeszcze większego zaniżenia kursu, niż to się stało – dodaje. Zaznacza, że 23 stycznia, gdy sprzedał ponad 20 proc. walorów Krosna w ciągu jednej sesji (kurs spadł wówczas o niemal 18 proc., do 0,51 zł) był „pod ścianą”.

Wciąż jeszcze największy akcjonariusz producenta szkła twierdzi, że sprzedaż papierów Krosna nie miała nic wspólnego z późniejszymi (opublikowanymi 30 stycznia) informacjami zarządu spółki o jej zaangażowaniu w opcje walutowe i złożeniu wniosku o upadłość układową. – Krosno ma produkować, a nie spekulować na walutach. Gdybym wiedział o tych transakcjach, nie dopuściłbym do nich – zarzeka się Sawicki. Nie udało się potwierdzić jego słów w zarządzie spółki.

Sawicki wciąż ma swoich reprezentantów w radzie nadzorczej. Czy wobec tego będzie próbował wyciągnąć konsekwencje wobec zarządu? – Na razie nie chcę tego komentować. Jest za wcześnie na takie deklaracje. Po komunikacie o problemach z opcjami jeszcze nie rozmawiałem z zarządem – mówi Sawicki.

Konflikt ze stowarzyszeniem?

Główny inwestor Krosna zapowiada też, że w przyszłości zamierza znów zwiększyć zaangażowanie w tej spółce. – Nie chcę deklarować, kiedy do tego dojdzie i jaki będzie zakres mojego zaangażowania. To zależy od tego, kiedy będę dysponował odpowiednim kapitałem – mówi Sawicki. Jednocześnie zaznacza, że nie zamierza dopuścić do przejęcia władzy w Krośnie przez grupę inwestorów indywidualnych, którzy ostatnio skupują papiery, chcąc osiągnąć 20-procentowy pułap głosów.

„Parkiet” informował, że gracze ci zamierzają powołać Stowarzyszenie Mniejszościowych Akcjonariuszy GPW i chcą przeprowadzić w Krośnie restrukturyzację. – Nie zamierzam z nimi współpracować. To niepoważni ludzie, którzy nie zdają sobie sprawy z sytuacji w spółce – uważa Sawicki. Jego zdaniem, choć obecnie można tanio przejąć kontrolę nad hutą szkła (kapitalizacja firmy sięga 15,5 mln zł), to aby ją odpowiedzialnie restrukturyzować, trzeba dysponować znacznie większym kapitałem. – Oceniam, że Krosno potrzebuje 70–80 mln zł na dodatkowe inwestycje – szacuje Sawicki.

Przyznaje, że jeszcze do początku 2009 r. prowadził rozmowy z inwestorami branżowymi z Polski i zagranicy o sprzedaży pakietu kontrolnego. – Jeszcze w ubiegłym roku proponowano mi za niego od 120 do ponad 200 mln zł. Najniższa ostatnia oferta sięgała 50 mln zł. Do końca nie mogłem się zdecydować, a kiedy podjąłem już decyzję o sprzedaży, okazało się, że inwestorzy również popadli w kłopoty i nie mają finansowania – twierdzi Sawicki. O tym, że było zainteresowanie Krosnem ze strony konkurentów, „Parkiet” informował na początku stycznia.

A może współpraca

Wobec inwestorów indywidualnych ze stowarzyszenia Sawicki ma też inne obiekcje. Uważa, że ich działania szkodzą spółce. – Jeżeli ktoś chce prowadzić poważny biznes, to na pewno nie informuje o tym mediów, ale próbuje dogadać się z innymi zainteresowanymi – mówi Sawicki.

Poprzednia
1 2
PARKIET
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów: