Firmy
Rynek srogo karze spółki za niewykonanie prognoz
Ponad dwie trzecie firm, które opublikowały prognozy i przedstawiły już wyniki za 2010 r., zrealizowało budżety. Czarnych owiec na rynku jednak nie zabrakło
O 47 proc. w ciągu tygodnia stopniała kapitalizacja Central European Distribution Corporation, producenta wódki Żubrówka. W piątek akcje spółki staniały o 8,3 proc. Wyprzedaż akcji zarejestrowanej w Delaware spółki to reakcja na nieoczekiwanie słabe wyniki CEDC za 2010 r. Spółka zamknęła 2010 r. z 1,46 USD rozwodnionej straty na akcję, podczas gdy prognozowała wypracowanie 1,5–1,7 USD zysku.
Równie mocno co CEDC w piątek taniał Gant Development. Powód – spółka podała prognozę wyników za 2010 r. i przedstawiła projekcje na rok bieżący. Zysk za 2010 r., zamiast prognozowanych 47,8 mln zł przypadających na akcjonariuszy jednostki dominującej, wyniósł wedle szacunków zarządu 9 mln zł. Tegoroczny zarobek Ganta wynieść ma 30 mln zł wobec prognozowanych wcześniej 86 mln zł.
Zaszkodziły Smoleńsk i upały
CEDC w minionych latach zdarzało się kończyć rok na minusie, a wynik Ganta, choć nie stanowi powodu do zadowolenia dla akcjonariuszy, nie będzie znacząco słabszy od rezultatów niektórych konkurentów.
Kluczowa dla zrozumienia reakcji inwestorów wydaje się więc właśnie rozbieżność między prognozami wyników. CEDC w minionym roku kilkakrotnie korygowało prognozy, za każdym razem jednak obiecywało inwestorom, że zamknie rok na plusie. Inwestorzy, nie tylko z Polski, ale również z USA (spółka notowana jest na Nasdaq) na inwestorskich forach głoszą, że czują się oszukani przez zarząd. Przebojem Internetu stały się za to tłumaczenia spółki, która gorsze wyniki łączyła między innymi z katastrofą smoleńską i wprowadzoną po niej prohibicją oraz upalnym latem, które zniechęciło Polaków i Rosjan do konsumpcji wysokoprocentowych alkoholi.
Deweloperska ruletka
Akcjonariusze Ganta zwracają uwagę, że choć analitycy od czasu publikacji wyników za trzeci kwartał przestrzegali, że prognoza może nie zostać wykonana, zarząd dopiero na dwa tygodnie przed publikacją raportu rocznego zdecydował się ją przyciąć. Wiceprezes Andrzej Szornak przekonuje, że wysokość zarobku do końca była niewiadomą. Zwraca uwagę, że o zysku za 2010 r. decydowała w praktyce wycena nieruchomości inwestycyjnych i do czasu ich sporządzenia spółka nie miała podstaw do rewizji prognozy.
– Prognozowanie wyników w naszej branży jak w żadnej innej obarczone jest ryzykiem pomyłki. Zgodnie z obowiązującym od dwóch lat MSR 18 przychody ze sprzedaży mieszkań możemy rozpoznawać po podpisaniu aktu notarialnego sprzedaży, choć pieniądze trafiają na konto dużo wcześniej – mówi Sławomir Horbaczewski, wiceprezes Marvipolu. – Nie sposób z precyzją do miesiąca zaplanować rozliczenia inwestycji, bo od zakupu gruntu do końca projektu trzeba uzyskać dziesiątki zezwoleń administracyjnych, czas wydania których w praktyce diametralnie się rozmija z ustawowymi terminami. Do tego dochodzą kapryśna pogoda i szereg innych, nieprzewidywalnych czynników. Nigdy nie publikowaliśmy prognoz i nie chcemy zmieniać tej praktyki – kończy.
Większość trafiła z prognozą
Z szacunków „Parkietu” wynika, że prognozy wyników za 2010 r. przedstawiło blisko 60 spółek, z czego 35 opublikowało już raporty za IV kw. lub podało szacunki wyników za 2010 r. Jak dotąd co trzecia spółka nie wywiązała się z prognozy lub obniżyła ją już po zakończeniu 2010 r. Większość firm wypracowała zysk bliski prognozowanemu lub przebiła własne projekcje.
Pytania do... Andrzeja Szornaka, wiceprezesa Gant Development
Urzędnicy przeszkodzili nam w realizacji planu
Gant obniżył prognozę zysku netto za 2010 r. o ponad 80 proc., do 9 mln zł. Dlaczego prognozy okazały się tak nietrafione?
Złożyło się na to szereg czynników, niezależnych od spółki. Nie mieliśmy podstaw przypuszczać, że część kluczowych dla wyniku inwestycji opóźni się ze względu na przedłużające się procedury administracyjne. To, że urzędy nie dotrzymują terminów wydawania pozwoleń na budowę czy użytkowanie, już nikogo nie dziwi. Jednak skala tych opóźnień przerosła nasze wyobrażenia. Nie pomogła nam też pogoda.
Problemem dla deweloperów są również obowiązujące nas standardy rachunkowości. Wyniki na sprzedaży mieszkań możemy rozpoznawać dopiero w momencie, gdy dokonujemy notarialnego przeniesienia własności lokali. Następuje to często kilkanaście miesięcy po sprzedaży mieszkania i co najmniej kilka po rozliczeniu zakupu.
Po co w takim razie Gant pokusił się o publikację prognozy?
Był to jeden z warunków akceptacji prospektu przez Komisję Nadzoru Finansowego.
Dlaczego korekta prognozy została sporządzona tak późno? „Parkiet” i analitycy już dużo wcześniej sygnalizowali, że ze względu na opóźnienia prognoza raczej nie zostanie wykonana.
Przed zakończeniem audytu nie mieliśmy podstaw, by korygować prognozy. Od decyzji audytora zależało m.in., w jakim stopniu zostaną przeszacowane grunty inwestycyjne. Zarząd nie może się dzielić z akcjonariuszami swoimi przeczuciami, prognoza to dokument sporządzony na podstawie twardych danych finansowych. Dopóki ich nie uzyskaliśmy, korygowanie prognozy byłoby nieodpowiedzialnością.
bad
DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook