PARKIET.COM

Inne serwisy

  • finanse
  • giełda
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • gry

Giełdy zagraniczne - komentarze

Niebezpieczne związki z Dubajem i okolicą

Wojciech Zieliński 27-11-2009, ostatnia aktualizacja 27-11-2009 07:27
Wielkość tekstu: A A A

Giełdy europejskie wczoraj traciły najwięcej od siedmiu miesięcy. Na koniec notowań indeks Dow Jones Stoxx 600 miał na minusie 3,3 proc. Głównym czynnikiem była groźba bankructwa Dubaju.

Gwałtownie wzrosły koszty ubezpieczenia przed ryzykiem niewypłacalności rządów państw regionu - od Kataru po Arabię Saudyjską. Inwestorzy gorączkowo pozbywali się akcji banków zaangażowanych w finansowanie państwowej spółki Dubai World. Wyprzedaż dotknęła Credit Suisse, HSBC, Barclays, Lloyds Banking Group i Royal Bank of Scotland. Akcje operatora giełdy londyńskiej (LSE), której głównym udziałowcem jest Borse Dubai, traciły 4,5 proc., najwięcej od trzech miesięcy.

Koncern EADS (właściciel Airbusa) taniał ponad 2 proc., gdyż Dubaj również jest jego udziałowcem, a tamtejsze linie lotnicze Emirates największym klientem Airbusa. Powiązania z kapitałem katarskim zaszkodziły notowaniom Porsche i Volkswagena. Obie niemieckie firmy łączą się, a 10 proc. praw głosu na walnym zgromadzeniu pierwszej z nich ma Katar. W nowej spółce będzie miał 17 proc. Jednocześnie UniCredit i Equinet obniżyły zalecenia inwestycyjne dla Porsche. Na notowania francuskiej spółki Cie. de Saint-Gobain, największego w Europie dostawcy materiałów budowlanych, decydujący wpływ mieli analitycy banku Goldman Sachs, którzy zalecają sprzedaż akcji tej firmy.

W regionie Azja-Pacyfik wskaźnik MSCI stracił 0,6 proc. Liderami spadków były banki i japońscy producenci aut (zaszkodził im słaby dolar). W Szanghaju wartość indeksu obniżyła się 3,6 proc. W dół leciały notowania czołowych chińskich banków, co miało związek z przedstawionymi nadzorowi rynku planami podwyższenia przez nie kapitału. Po raz pierwszy od czterech lat nie udał się debiut tamtejszego banku. Minsheng Bank w Hongkongu stracił 3,1 proc.

W Nowym Jorku, w handlu elektronicznym, ropa naftowa w kontraktach styczniowych taniała 1,4 proc., do 76,85 USD. Tłumaczono to wzrostem zapasów tego surowca w USA do poziomu najwyższego od czterech tygodni. Wprawdzie dane o tym zostały opublikowane poprzedniego dnia, ale wówczas o notowaniach decydował słabnący dolar, którego kurs do euro spadł do najniższego poziomu od 15 miesięcy. Wczoraj waluta amerykańska odrobiła część strat. Przed 18 naszego czasu w Nowym Jorku ropa kosztowała 76,19 USD, a Brent w Londynie 77,15 USD. Miedź, która wczoraj osiągnęła najwyższą cenę od czternastu miesięcy (7060 USD), później poszła w dół do 6870 USD.

Złoto, po trzech dniach zwyżek i rekordzie na poziomie 1195,13 USD, w czwartek również taniało. W Londynie na rynku spot przed południem czasu miejscowego kruszec ten kosztował 1185,05 USD, a wieczorem cena zmieniła się w niewielkim stopniu i wynosiła 1185,77 USD.

PARKIET
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów: