Region
Kryzys na Ukrainie - co robią polskie banki
Spadek kursu hrywny spowoduje, że wartość inwestycji PKO BP i Pekao za wschodnią granicą znacząco się obniży. Na szczęście dla polskich banków w grę wchodzą stosunkowo małe kwoty
Ukraina jest w stanie coraz ostrzejszego kryzysu gospodarczego. Jednocześnie jest to jeden z nielicznych zagranicznych rynków, na których obecne są krajowe banki. W jaki sposób załamanie na Ukrainie przekłada się na sytuację tamtejszych filii polskich banków?
Wpływ na kapitały
Pierwsze efekty możemy zobaczyć już w bilansach na koniec roku. Spadek kursu hrywny wobec dolara (w mniejszym stopniu w stosunku do złotego) oznacza, że złotowa wartość zaangażowania kapitałowego PKO BP czy Pekao w filie na Wschodzie zmniejszy się.
- Zmiany kursowe odbiją się na kapitałach własnych polskich banków - mówi Andrzej Powierża, analityk DM Banku Handlowego. - Z tym że - biorąc pod uwagę wielkość kapitałów PKO BP i Pekao - skala tego zjawiska nie będzie duża. Ponadto negatywnego wpływu nie będzie, o ile któryś z tych banków ma możliwość utrzymywania funduszy własnych ukraińskiej filii w dolarze, który jest tam podstawową walutą umów kredytowych, a nie w hrywnie - dodaje Powierża.
To, że spadek wartości zaangażowania w kapitały UniCredit Bank Ukraine przełoży się na zmniejszenie funduszy własnych Pekao, przyznaje również Arkadiusz Mierzwa, rzecznik największego polskiego banku. Zwraca jednak uwagę, że skala tego spadku będzie niewielka.
W PKO BP całkowita wartość zaangażowania kapitałowego w Kredobank, która kilka miesięcy temu przekraczała 300 mln zł, teraz może być mniejsza o jedną czwartą. I tutaj "strata" zostanie rozliczona poprzez pomniejszenie funduszy własnych polskiego banku.
W przypadku PKO BP ostatnie dokapitalizowanie ukraińskiej spółki zależnej miało miejsce we wrześniu. Wówczas zdecydowano o emisji akcji Kredobanku o wartości 130 mln hrywien (wówczas 60 mln zł).
Przy okazji wrześniowej emisji PKO BP zapowiadał, że jeszcze w tym roku kolejny raz dokapitalizuje Kredobank. Emisja została jednak przesunięta na przyszły rok. Według Tomasza Mironczuka, wiceprezesa PKO BP i szefa rady nadzorczej Kredobanku, opóźnienie nie ma związku z obecnym kryzysem na Ukrainie, ale z procedurami prawnymi.
- Uchwalenie kolejnej emisji jest możliwe dopiero po zamknięciu i zatwierdzeniu przez bank centralny Ukrainy poprzedniej emisji - wyjaśnia Mironczuk. W przypadku ostatniego dokapitalizowania - z września - o wartości 130 mln hrywien dopiero na początku tego tygodnia odbyło się walne zgromadzenie, na którym emisja została zamknięta. Teraz potrzebna jest jeszcze akceptacja banku centralnego.
O ile fundusze Kredobanku zostaną zwiększone w przyszłym roku? Według Mironczuka, jeszcze nie wiadomo. - To będzie zależało od planów rozwoju biznesu, a także od wyników przeglądu portfela kredytowego ukraińskiego banku - mówi wiceprezes PKO BP.
Przegląd portfela został rozpoczęty przed kilkoma miesiącami. Polski właściciel wyprzedził tym ruchem ukraiński bank centralny, który niedawno zażądał od 30 największych banków w swoim kraju wynajęcia renomowanego audytora, by przekonać się, w jakim stanie są naprawdę bilanse instytucji finansowych.
Ekspansja to nie tylko profity
Czy przy obecnym kryzysie na Ukrainie można mówić o ekspansji? - Duża część kredytów to należności denominowane w walutach obcych. Spadek wartości hrywny skutkuje tym, że w lokalnej walucie portfel należności rośnie. To może wymagać podniesienia kapitałów dla zachowania współczynnika wypłacalności na bezpiecznym poziomie - wyjaśnia Tomasz Mironczuk z PKO BP.
W UniCredit Bank Ukraine współczynnik wypłacalności wynosił w końcu września niemal 13 proc. Według Arkadiusza Mierzwy z Pekao, polski bank obecnie nie ma planów dokapitalizowania swojej spółki na Ukrainie.
- Kryzys uświadamia krajowym bankom, że z ekspansją zagraniczną wiążą się nie tylko profity, ale i całkiem spore ryzyko - podsumowuje Marek Juraś, analityk DM BZ WBK.
Kijów próbuje ustabilizować kurs hrywny. Szef banku centralnego ostrzega przed bankructwem kraju
Ukraiński bank centralny podwyższył w piątek stopę refinansową z 18 proc. do 22 proc. Dzień wcześniej zwiększył ją o pkt proc. Po piątkowej decyzji w sprawie stóp, hrywna zyskała 11 proc. w stosunku do dolara. W środę i w czwartek traciła nawet 18 proc. wobec amerykańskiej waluty (od początku lipca osłabła już blisko o 47 proc.). Za dolara płacono nawet 9,78 hrywny. Sytuację zdołała częściowo ustabilizować deklaracja prezydenta Juszczenki o gotowości ukraińskich władz do obrony narodowej waluty.
DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook