Analiza i rynek
Wskaźnik C/WK – sprawdził się wybiórczo
W minionym roku bardziej opłacało się inwestować w te akcje, które cechowały się umiarkowanymi wartościami wskaźników cena/wartość księgowa niż w te o najniższych wycenach. Sprawdziło się za to zalecenie, by unikać skrajnie drogich walorów
Podczas gdy przed tygodniem zajmowaliśmy się popularnym wskaźnikiem cena/zysk (C/Z), tym razem przyjrzyjmy się innej metodzie porównywania atrakcyjności akcji – cena/wartość księgowa. Oba te wskaźniki służą temu samemu (czyli poszukiwaniu najtańszych akcji), ale wyraźnie różnią się, jeśli chodzi o sposób, w jaki starają się to osiągnąć. Podczas gdy C/Z bazuje na zyskach wypracowywanych przez spółki w danym okresie (zazwyczaj pod uwagę bierze się ostatnie cztery kwartały), to C/WK opiera się na sumie tego, co firmy zdołały dotąd wypracować (i pozyskać od akcjonariuszy), a więc na zgromadzonym przez nie majątku. Różnica jest bardzo istotna, bo podczas gdy bieżące zyski przedsiębiorstw potrafią się mocno wahać, to majątek jako kwota zazwyczaj znacznie większa, jest z natury bardziej stabilny.
Teoretycznie sporo zalet
Jedną z konsekwencji tych różnic jest to, że podczas gdy, jak pisaliśmy tydzień temu, obecnie ogromna liczba spółek (blisko 130) w ogóle nie ma wskaźnika C/Z (ze względu na generowane przez nie straty, będące często jeszcze pozostałością po kryzysie), to w przypadku C/WK taki problem praktycznie nie istnieje. Liczba firm, które nie posiadają dodatniej wartości księgowej (co oznacza, że ich długi są większe od aktywów), to zaledwie 10 (przy czym GPW dla tego rodzaju spółek podaje, że C/WK równy jest zero). Innymi słowy, posługiwanie się C/WK pozwala objąć analizą niemal cały rynek akcji, a nie tylko jego wycinek, tak jak w przypadku C/Z.
Sprawdźmy, czy te zalety C/WK dawały tej prostej metodzie analizy przewagę w minionym roku pod względem skuteczności. Uszeregujmy akcje spółek na GPW według wartości wskaźnika zanotowanej w końcu 2009 r. i sprawdźmy, jakie przyniosły stopy zwrotu w 2010 r.
Wnioski z takiego badania są dość niejednoznaczne. Z jednej strony, można znaleźć sporo przekonujących argumentów za tym, że C/WK zgodnie z teorią sprawdzał się w minionym roku w roli wyznacznika atrakcyjności walorów na GPW, a z drugiej – że ustępował pod tym względem omówionemu przed tygodniem C/Z.
Tanie akcje lepsze niż najdroższe...
Zacznijmy od pozytywów. Także w przypadku C/WK sprawdzała się w minionym roku generalna zasada mówiąca, że lepiej inwestować w akcje o najniższych wycenach niż w te najdroższe. Dowodzą tego różnorodne porównania. Przykładowo, podczas gdy papiery o wskaźnikach C/WK na koniec 2009 r. poniżej 1,0 (czyli wyceniane poniżej wartości księgowej, a więc teoretycznie niedowartościowane) dały zarobić średnio 20,4 proc., to te ze wskaźnikiem powyżej 4,0 przyniosły przeciętnie zaledwie 7,9 proc. zysku (oczywiście od tych liczb zdarzały się znaczne odchylenia w przypadku poszczególnych spółek). Z kolei portfel akcji 20 najniżej wycenianych spółek dał stopę zwrotu równą 18,1 proc., a 20 najdroższych – już tylko 10 proc.
Niestety, fakty te okazują się zdecydowanie niewystarczające do tego, by uznać, że C/WK sprawdzał się lepiej lub choćby tak dobrze, jak omówiony przed tygodniem C/Z. Przypomnijmy, że portfel akcji 20 firm o najniższych wskaźnikach cena/zysk dał zarobić aż 23,5 proc. (czyli 5,4 pkt proc. więcej niż w przypadku C/WK), koszyk 20 walorów o najwyższych C/Z przyniósł zaś 15,4 proc. straty (tutaj różnica w porównaniu z C/WK wynosi również 5,4 pkt proc.).
...ale gorsze od tych o umiarkowanych wycenach
Co prawda jak wcześniej wspomnieliśmy, C/WK sprawdzał się, jeśli chodzi o skrajne przedziały (czyli najtańsze i najdroższe walory), to już znacznie mniej jednoznaczne są wyniki naszych symulacji, jeśli spojrzymy na to, co działo się pomiędzy owymi skrajnościami.
DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook