Opinie i komentarze
Kryzys w regionie nie skończy się prędko
Katastroficzne scenariusze dotyczàce gospodarek krajów Europy środkowo-Wschodniej na szczęście nie urzeczywistniły się. Przyczyniły się do tego m.in. duże wsparcie udzielone przez międzynarodowe instytucje finansowe, poprawa postrzegania naszego regionu przez inwestorów, a także pierwsze oznaki koƒca Êwiatowej recesji. W piątek Thomas Mirow, prezes EBOiR, ostrzegł jednak, że średni spadek PKB może być głębszy niż 5-proc. prognozowany w maju
Wbrew czarnym prognozom w naszym regionie nie doszło, jak dotąd, do katastrofy finansowej, jak w przypadku Islandii. Nawet Łotwa, balansująca się na krawędzi bankructwa, zdołała, jak na razie uniknąć najgorszego. Już wiosną nastroje zaczęły się poprawiać. Ekonomiści coraz częściej mówili, że światowa gospodarka zaczyna powoli wychodzić z kryzysu, którego najgorsza faza już prawdopodobnie minęła. Na giełdach rozpoczęła się hossa. Kursy narodowych walut państw Europy Środkowo-Wschodniej ustabilizowały się.
Mimo to prognozy makroekonomiczne większości rządów regionu wciąż są pesymistyczne. Dane dotyczące produktu krajowego brutto (PKB) w I kwartale okazały się niemal wszędzie (poza naszym krajem) gorsze od przewidywanych – w naszym regionie jedynie Polska i Białoruś uniknęły na razie recesji.
Oficjalny sceptycyzm
Prognozy międzynarodowych instytucji finansowych dotyczące perspektyw gospodarczych krajów Europy Środkowo-Wschodniej wciąż są nie- wesołe. Pod koniec czerwca Międzynarodowy Fundusz Walutowy ogłosił, że w tym roku PKB naszego regionu spadnie o 5 proc., podczas gdy jeszcze w kwietniu spodziewał się, że gospodarka skurczy się o 3,7 proc. Wzrost PKB może nastąpić dopiero w 2010 r., jedynie w części krajów naszego regionu, i do tego będzie wolniejszy niż przed kryzysem.
Według wcześniejszych ocen MFW, prawdopodobieństwo, że Europa Środkowo-Wschodnia wyjdzie z kryzysu w 2010 r. sięga obecnie zaledwie 30 proc. Z kolei Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju przewiduje, że stopniowe ożywienie gospodarcze pojawi się w drugiej połowie przyszłego roku, wraz z poprawą sytuacji gospodarczej w krajach Europy Zachodniej oraz USA. Według Thomasa Mirowa, prezesa EBOiR, dno recesji gospodarki krajów tej części Europy osiągną w tym roku. W piątek ostrzegł jednak, że Êredni spadek PKB w regionie może być głębszy niż 5-proc. prognozowany w maju, głównie za sprawą złej sytuacji w Rosji i na Ukrainie. Również większość rządów tych krajów spodziewa się ożywienia dopiero w 2010 r., choć na przykład węgierski, łotewski, litewski i estoński uważają, że u nich kryzys może potrwać dłużej i skończyć się dopiero w 2011 r., jeśli nie później. Oczywiście, są ekonomiści-optymiści, którzy uważają, że ożywienie w regionie może zacząć się jeszcze w tym roku.
– Spodziewam się, że Europa Wschodnia bardzo szybko się podniesie. Bilanse płatnicze tych krajów są już w dużej mierze ustabilizowane. Tak jak mieliśmy do czynienia z szybkim załamaniem, tak dojdzie do szybkiego odbicia. Oznaki wzrostu gospodarczego pojawią się już w III kwartale 2009 r.– stwierdził w rozmowie z „Parkietem” Anders Aslund, ekonomista z Peter G. Peterson Institute for International Economics, przewodniczący rady doradczej CASE. Podobnie optymistyczne opinie są wciąż jednak wśród ekspertów w mniejszości.
Samo ożywienie będzie według większości analityków zależało w największej mierze od poprawy sytuacji w zachodnich gospodarkach. Jeśli bogate kraje zaczną wychodzić z recesji, to eksporterzy z Czech, Słowacji, Węgier czy Polski odczują wzrost zamówień, co przyczyni się do ożywienia ich gospodarek. Eksperci Institute of International Finance przestrzegają jednak, że nie przełoży się to automatycznie na powrót na drogę szybkiego wzrostu. Przez pierwsze kwartały ożywienia, popyt na dobra eksportowe prawdopodobnie będzie niższy niż w okresie poprzedzającym obecny kryzys.
Popyt wewnętrzny, szczególnie w mniejszych krajach, nie zrekompensuje producentom w wystarczającym stopniu niższych przychodów ze sprzedaży towarów za granicą. Jednocześnie rządy krajów z naszego regionu nie mają i nie będą mieć dużego pola manewru, by pozwolić sobie na dalsze zwiększanie deficytu budżetowego lub zmniejszanie obciążeń podatkowych. Co więcej, uchwalane obecnie radykalne pakiety oszczędnościowe przyczynią się do tego, że Węgry czy państwa bałtyckie mogą wyjść z recesji najwcześniej w 2011 r.
Regionalne zróżnicowanie
Oczywiście, kryzys uderzył w region nierównomiernie i podobnie będzie również z powrotem poszczególnych krajów na ścieżkę wzrostu. – Nawet jeśli w Europie Zachodniej dojdzie do niespodziewanego, nagłego ożywienia gospodarczego, wiele krajów z Europy Środkowo-Wschodniej będzie miało trudności, by w pełni skorzystać z powrotu koniunktury. Dotyczyć to będzie szczególnie państw bałtyckich i Bułgarii, które utrzymają całkowicie niekonkurencyjne, uderzające w ich eksport systemy sztywnego kursu walutowego. Inne kraje regionu oczywiście otrzymały wsparcie dla konkurencyjności ich przedsiębiorstw w wyniku masowej wyprzedaży ich walut na początku 2009 r., co pomoże im też, gdy popyt eksportowy zacznie się zwiększać – wyjaśnia Neil Shearing, analityk z firmy badawczej Capital Economics.
DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook