Finanse
Zawód maklera i doradcy tematem dla prezydenta?
Związek Maklerów i Doradców zrzeszający około połowy osób z licencją chce, aby pomysł likwidacji państwowych egzaminów był tematem kampanii prezydenckiej
Związek Maklerów i Doradców zwrócił się do kandydatów na prezydenta z zapytaniem, czy zawetują oni przepisy zmierzające do likwidacji licencji maklera papierów wartościowych i doradcy inwestycyjnego. „Oznaczać to będzie likwidację transparentności weryfikacji przygotowania osób zamierzających wykonywać zawód zaufania publicznego w zakresie inwestowania środków Obywateli Rzeczypospolitej Polskiej” – czytamy w piśmie ZMiD.
Niepotrzebne dublowanie
Związek przeciwstawia się propozycji zgłoszonej przez Komisję Nadzoru Finansowego w trakcie prac nad projektem ustawy o ograniczeniu barier administracyjnych dla obywateli i przedsiębiorców, nad którymi pracuje Ministerstwo Gospodarki. KNF argumentuje m.in. tym, że wymóg zatrudniania doradców z licencją oznacza, że część TFI fikcyjnie zatrudnia uprawnione osoby, aby tylko sprostać wymogom ustawy. Według Komisji licencje są niepotrzebnym podwojeniem nadzoru nad rynkiem finansowym i mogą stwarzać barierę zawodową.
Lepszy start zawodowy
– Uważamy, że jest odwrotnie. Państwowy egzamin pozwala rozpocząć karierę maklera lub doradcy młodym osobom, które dzięki posiadanej licencji mają możliwość wykazania się wiedzą i zwrócenia na siebie uwagi pracodawcy – ripostuje Magdalena Zajączkowska-Ejsymont, prezes ZMiD. – Argumentem UKNF jest niedobór kadr na rynku dla towarzystw i problem fikcyjnego zatrudniania. Jeśli tak jest, to dlaczego przeważająca część TFI zatrudnia więcej doradców, niż wynikałoby z wymogów prawnych – dodaje.
Zgodnie z ustawą o funduszach inwestycyjnych towarzystwa muszą mieć co najmniej dwóch doradców na etacie. Wśród 23 największych TFI na rynku (z aktywami powyżej 500 mln zł) aż 15 podmiotów przekracza ten poziom – PZU Asset Management zatrudnia aż siedmiu doradców, BPH TFI – sześciu. – Gdyby nie zdane egzaminy, osoby kończące kierunki inne niż ekonomia miałyby małe szanse na zatrudnienie. Licencja to informacja, że niezależnie od ukończonego kierunku mają oni szeroką wiedzę o rynku kapitałowym – mówi prezes związku.
Jak dotąd, ZMiD nie otrzymał jeszcze odpowiedzi od adresatów swojego pytania. Władze związku zabiegają o spotkanie z wicepremierem i ministrem gospodarki Waldemarem Pawlakiem (który był w latach 2005–2007 prezesem Warszawskiej Giełdy Towarowej). W tym tygodniu odbyć się ma także spotkanie ZMiD z urzędnikami KNF.Sam resort nie odpowiedział nam wczoraj, jakie są losy wniosku KNF.
Nie jesteśmy jedyni
Władze ZMiD przyznają, że większość przychodów związku stanowią opłaty za kurs przygotowujący do egzaminów KNF. – Szkolenie zawodowe to jeden z naszych celów statutowych. Kursy na maklera i doradcę to działalność edukacyjna, mająca na celu nie tylko przygotowanie do egzaminów, ale podnoszenie kwalifikacji zawodowych. Na rynku jest także szereg innych instytucji, które oferują podobne usługi – zastrzega Magdalena Zajączkowska-Ejsymont.
Czytaj też:
Licencja maklera nie znikła wszędzie
Likwidacja licencji maklera i doradcy budzi wiele wątpliwości
Ludwik Sobolewski prezes GPW: Jeden egzamin nie daje pełni umiejętności
Wiesław Rozłucki: Nie likwidujmy zbyt szybko licencji dla maklerów
Igor Chalupec: Należy dokładnie określić zakres odpowiedzialności
Zbigniew Mrowiec: Nie ma potrzeby otwierać szeroko drzwi do zawodu
Robert Nejman: Kontrole ad hoc polem do kolejnych nadużyć
Grzegorz Łętocha: Warto zachować wysoki standard transparentności
Maciej Bombol: Co zahamuje pokusę nieetycznych zachowań?
Janusz Paczocha: Stop dublowaniu reglamentacji
Witold Stępień: Liczą się przede wszystkim predyspozycje
Paweł Tamborski: Jakąś formę certyfikacji należałoby pozostawić
DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook