PARKIET.COM

Inne serwisy

  • kariera
  • gry

Finanse

Nadzór radzi, aby „hipoteki” udzielać w ostatniej kolejności

Piotr Rutkowski 15-04-2009, ostatnia aktualizacja 15-04-2009 07:33
Wielkość tekstu: A A A
autor: Seweryn Sołtys
źródło: Fotorzepa
źródło: ROL

Urząd kierowany przez Stanisława Kluzę przedstawił raport podsumowujący kondycję polskiego sektora bankowego. Jednak ciekawsze od informacji o przeszłości są pomysły i postulaty KNF, dotyczące dalszego funkcjonowania instytucji finansowych

Komisja Nadzoru Finansowego w raporcie podsumowującym sytuację sektora bankowego w 2008 r. nie ograniczyła się do sprawozdania z działalności tych instytucji. Urząd kierowany przez Stanisława Kluzę przedstawił również pomysły na stymulowanie dalszego rozwoju akcji kredytowej. Eksperci przyklaskują części z postulatów.

Nadzorca nie odmówił sobie przy tym krytyki pod adresem banków i sposobu, w jaki dotychczas prowadziły działalność.

Jak pobudzić akcję kredytową

KNF odnosi się do pomysłów administracyjnego pobudzania akcji kredytowej, które zgłaszali przedstawiciele rządu i NBP (chodziło o przymuszenie banków do większej aktywności). Przypomina, że 80 proc. sektora jest w rękach prywatnych, więc oddziaływanie takich zaleceń byłoby ograniczone. Dodaje jednak, że poprzez wywarcie wpływu na działalność instytucji kontrolowanych przez państwo, można zwiększyć presję konkurencyjną na pozostałe banki. Kreśli przy tym pesymistyczną wizję, zgodnie z którą „za jakiś czas może się okazać, że znaczna część kredytów udzielonych pod taką presją okaże się nietrafiona i wywoła zjawiska kryzysowe”. KNF dodaje, że polityka niskich stóp procentowych może nie odnieść oczekiwanych skutków.

Nadzorca przypomina, że jego zadaniem jest przede wszystkim dbanie o bezpieczeństwo sektora. Dlatego skupi się na odbudowywaniu zaufania pomiędzy instytucjami finansowymi i tworzeniu regulacji, które zapobiegną kryzysom w przyszłości.

KNF zastanawia się przy tym, czy rzeczywiście spowolnienie akcji kredytowej jest jedynie skutkiem kryzysu finansowego i wzrostu obaw przed ryzykiem. Przypomina, że same przedsiębiorstwa ograniczają inwestycje, a gospodarstwa domowe zmniejszają konsumpcję, więc popyt na kredyty spada. Eksperci podkreślają, że już w III kwartale ubiegłego roku widać było spadek popytu na kredyty inwestycyjne.

Kredyty mieszkaniowe? W ostatniej kolejności

Raport wyznacza kierunek, w którym powinny podążać instytucje finansowe. Nadzorca krytykuje banki za zbyt liberalną politykę w zakresie udzielania kredytów hipotecznych.„Wydaje się, że w sytuacji ograniczonych środków na rozwój akcji kredytowej, jednym z ostatnich celów powinno być dalsze zwiększanie portfela kredytów mieszkaniowych. Polityka w tym obszarze była główną przyczyną wyczerpania bazy depozytowej, jak też doprowadziła do powstania jednego z głównych obszarów zagrożeń systemowych, wynikających m.in. z bardzo wysokiego udziału kredytów walutowych. Doprowadziła również do skokowego wzrostu cen na rynku nieruchomości” – uważa KNF.

Co powinny więc robić banki? Skupić się na pożyczaniu pieniędzy przedsiębiorstwom. Nadzór przypomina, że w tym roku zapadają kredyty dla firm o wartości 92,8 mld zł i jeśli nie uda się ich odnowić, może to mieć negatywny wpływ na całą gospodarkę i de facto przełożyć się na sytuację samych banków.

Dopiero w drugiej kolejności należy skupić się na kredytach konsumpcyjnych, co ma zmniejszać negatywny wpływ spadku popytu. KNF podkreśla jednak, że trzeba przy tym dbać o dobrą jakość tego ryzykownego portfela.

Odświeżony pomysł likwidacji podatku

KNF radzi, co należy zrobić, aby zapewnić finansowanie akcji kredytowej. Poza zwróceniem uwagi na pozytywną rolę systemu gwarancji realizowanych za pośrednictwem BGK, wraca do pomysłu likwidacji podatku od zysków kapitałowych.

„Szczególnie pożądana byłaby likwidacja opodatkowania depozytów złożonych na okres powyżej jednego roku, co byłoby silną zachętą do długoterminowego oszczędzania i sprzyjałoby stabilności sektora bankowego” – pisze nadzorca.

Na koniec lutego bieżącego roku gospodarstwa domowe utrzymywały w bankach depozyty o terminie zapadalności powyżej jednego roku o wartości 19,5 mld zł (dla porównania, lokaty krótsze niż rok miały wartość 176 mld zł, bez rachunków a vista). Jednak sami urzędnicy KNF przewidują, że nie uda się znacząco zwiększyć bazy depozytowej w odpowiednio szybkim tempie. Zwracają uwagę, że plany finansowe banków zakładają jej wzrost średnio o 20 proc., co jest poziomem nierealnym. Zgadza się z tym Michał Sobolewski, analityk Domu Maklerskiego IDMSA. – W tym roku nie ma szans na tak znaczący wzrost bazy depozytowej. Wpłyną na to niższe stopy procentowe i mniejsze niż w ostatnim roku umorzenia jednostek funduszy inwestycyjnych – ocenia ekspert.

Poprzednia
1 2
PARKIET
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów: