Waluty

Wyśrubowane oczekiwania wobec euro

To, czy we wrześniu Europejski Bank Centralny rzeczywiście zdecyduje się zakończyć program skupu aktywów (QE) jest jeszcze zbyt wcześnie oceniać. Nie przeszkadza to jednak inwestorom, którzy „eksplorują temat” próbując znaleźć w tym potwierdzenie dla spekulacyjnych scenariuszy.

Marek Rogalski, główny analityk walutowy, DM BOŚ

Foto: DM BOŚ

Miniony tydzień przyniósł dalsze zwyżki wspólnej waluty, które wyraźnie przyspieszyły w czwartek 11 stycznia po tym, jak opublikowane zostały zapiski z grudniowego posiedzenia Europejskiego Banku Centralnego. Inwestorzy chętnie „podchwycili" informację, że decydenci będą przymierzać się do zmiany języka komunikacji z rynkiem już w pierwszych miesiącach tego roku, przesuwając środek ciężkości w stronę perspektyw dla podwyżki stóp procentowych, kosztem dywagacji nt. przyszłości programu QE. Szybko „dopasowano" do tego założenie, że pierwsza od dawna podwyżka stóp mogłaby mieć miejsce już na początku 2019 r. Rynek zaczął też wyceniać, że do końca przyszłego roku stopa depozytowa (obecnie -0,4 proc.) powróci w okolice zera.

Nie przejęto się zbytnio tym, że powyższe założenia nie znajdują na razie potwierdzenia w danych (inflacja po wcześniejszych zwyżkach zaczęła się stabilizować, a w grudniu ECB wskazywał w swoich prognozach, że nie osiągnie ona celu, ani w tym, ani w przyszłym roku). Inwestorzy zdaje się, że przejęli też tym, że decydenci w banku centralnym mogą nie być „zadowoleni" z nadmiernej aprecjacji euro – słowa m.in. Ewalda Nowotnego z Banku Austrii nie zrobiły na nich większego wrażenia. Warto jednak pamiętać, że ECB ma większe pole manewru poprzez oficjalny kanał, jakim są regularne posiedzenia Banku i towarzyszące im konferencje prasowe prezesa Mario Draghiego.

Zapiski z grudniowego posiedzenia niewątpliwie pokazały, że obóz „jastrzębi" rośnie w siłę. Zaczyna być „słyszalny", ale jeszcze nie jest na tyle „wpływowy". To może pokazać najbliższe posiedzenie ECB zaplanowane na 25 stycznia. Prezes Draghi może uderzyć w „gołębie" tony podkreślając, że polityka jeszcze długo pozostanie akomodacyjna, a bank nie podniesie stóp procentowych szybko po zakończeniu programu QE. Zresztą spekulacje o tym, że najbliższy czwartek nie przyniesie żadnego przełomu, pojawiły się w ostatnich dniach. Oficjalny przekaz może mieć o wiele większe przełożenie, niż plotki.

Za chwilę luty – miesiąc, który poprzedza wybory do parlamentu we Włoszech zaplanowane na 4 marca. Pozorny spokój może mylić – możemy być świadkami walki o głosy pomiędzy prawicą Berlusconiego, a Ruchem 5 Gwiazd, gdyż w wielu kwestiach program tych dwóch bloków wyborczych jest zbieżny. Pytanie, czy efektem rywalizacji nie będzie ostatecznie współpraca po to, aby odsunąć rządzących obecnie socjaldemokratów, którzy w alternatywnym scenariuszu mogliby sprawować rządy mniejszościowe – z sondaży wynika, że żaden z bloków politycznych może nie uzyskać wystarczającego poparcia, aby rządzić samodzielnie. Otwartym tematem pozostaje też Wielka Koalicja w Niemczech. Pozostaję sceptyczny wobec powszechnego scenariusza zakładającego, że porozumienie zostanie zawarte do Wielkanocy. Niewykluczone, że zostanie ono storpedowane przez szeregowych członków SPD, którzy będą głosować nad tym pomysłem już w najbliższą niedzielę 21 stycznia. Niewykluczone, że duży odsetek niezadowolonych skłoni zarząd SPD do prób ponownego ustalenia warunków brzegowych do negocjacji z chadekami, co ostatecznie negatywnie zaważy na całym procesie negocjacji Wielkiej Koalicji.

Tekst jest fragmentem Tygodnika FX.

Sporządził: Marek Rogalski – główny analityk walutowy DM BOŚ


Wideo komentarz