Technologie i IT

Ten Square Games: Giełda na horyzoncie

Spółka Ten Square Games złożyła prospekt emisyjny w Komisji Nadzoru Finansowego. W 2018 r. zadebiutuje na rynku głównym GPW.
Foto: materiały prasowe

Celów emisyjnych nie ujawnia. Prezes Maciej Popowicz podkreśla natomiast, że dzięki wejściu na giełdę spółka będzie mogła uzyskać rynkową wycenę. Prezes powołuje się również na przykłady innych producentów gier, którym giełda pomogła rosnąć. Jednocześnie podkreśla, że upublicznienie biznesu umożliwi jeszcze silniejsze związanie ze spółką kluczowych pracowników, którzy są lub mogą zostać jej akcjonariuszami.

Teraz na GPW jest notowanych sześciu producentów gier: CD Projekt, CI Games, 11 bit studios, PlayWay, Artifex Mundi oraz Vivid Games. Z kolei na NewConnect mamy już kilkunastu reprezentantów tej branży. Studia Bloober Team oraz T-Bull w przyszłym roku powinny przeskoczyć na parkiet główny. To ostatnie działa na rynku gier mobilnych dystrybuowanych w modelu free to play (gry darmowe z opcją mikropłatności) – podobnie jak Ten Square Games.

Spółka została założona sześć lat temu przez Macieja Popowicza i Arkadiusza Pernala – twórców serwisu społecznościowego Nasza Klasa. Jej najbardziej znane tytuły to „Fishing Clash", „Let's Fish", „Wild Hunt" czy „Let's Farm". Grupa zatrudnia obecnie około 100 osób. Podaje, że w sumie ma na koncie ponad 160 gier, które zostały pobrane ponad 210 mln razy.

Przyszły debiutant nie podaje wyników finansowych. Głównym źródłem jego przychodów są największe produkcje, jak wspominane „Fishing Clash" i „Let's Fish". Mają długi cykl życia, a monetyzacja następuje tu przede wszystkim poprzez mikropłatności. Zarząd podkreśla też jednak, że coraz większy odsetek przychodów stanowią mniejsze produkcje, monetyzowane wyłącznie poprzez reklamy.

Aż 116 mld USD wyniesie w tym roku wartość rynku gier na świecie – prognozuje firma Newzoo. To o ponad 7 mld USD więcej, niż szacowała jeszcze niedawno. Segment gier mobilnych ma wyższą dynamikę niż cały rynek. Takie produkcje cieszą się dużą popularnością w USA i Azji, ale w Polsce dopiero od niedawna zainteresowanie nimi rośnie. Nie jest to jednak przeszkodą dla rodzimych deweloperów, bo gros ich przychodów pochodzi ze sprzedaży zagranicznej.


Wideo komentarz