Parkiet TV

Warszawa może być Berlinem Europy Wschodniej

Ważnym elementem innowacji jest liczba i jakość funduszy venture capital - móiw Tomasz Czechowicz, prezes MCI.
Foto: parkiet.com

 

Jest pan założycielem, prezesem oraz głównym akcjonariuszem jednego z najstarszych funduszy venture capital w Polsce. Nie licząc MCI, mam wrażenie, że rynek tego typu funduszy w kraju jest słabo rozwinięty. Dlaczego jest tak mało przykładów sukcesów w tej branży?

Przypomnijmy definicję słów venture capital. Jest to część szeroko rozumianej branży private equity i jeśli chodzi o tę branżę, Polska jest liderem w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Z jednej strony jest największym rynkiem, a z drugiej większość funduszy, które operują w regionie, wywodzi się z Warszawy. Venture capital to młodszy brat funduszy private equity. W Europie te fundusze zaczęły powstawać w latach 80. Na świecie historia tej branży liczy około 50 lat. W naszym regionie mamy trzy duże rynki venture capital: Polskę, Czechy i kraje bałtyckie, przede wszystkim Estonię. Rzeczywiście Czechy i Estonia wyprzedzają Polskę pod względem innowacji. Kryterium pomiaru są tu często tzw. unicorny, czyli spółki o wartości powyżej 1 mld USD. Aby uprościć analizę rynku innowacji, ustalono, że o jakości rynku innowacji świadczy liczba wyprodukowanych unicornów. Polska na razie ma dwa, Czechy, podobnie jak Estonia, powyżej dwóch.

Ważnym elementem innowacji jest liczba i jakość funduszy venture capital. Myślę, że na tle regionu nie wyglądamy źle, głównie za sprawą tej drugiej, bardziej dojrzałej części private equity, jak również tego, że mieliśmy najbardziej rozbudowany rynek giełdowy w Polsce, a potem inicjatywy rządowe. Myślę, że głębokość naszego rynku venture capital jest porównywalna z rynkiem czeskim czy z rynkiem krajów bałtyckich.

Jednak jako państwo jesteśmy znacznie więksi od krajów bałtyckich czy Czech. Z czego wynika taka mała liczba innowacji?

To się nie przekłada w ten sposób. W Europie rynkiem, który jest bardzo innowacyjny, jest np. rynek szwedzki, choć jest mały. Innowacyjność nie skaluje się per capita. Nieraz jest odwrotnie, tzn. im mniej jest ludności, tym bardziej innowacyjna musi być gospodarka. Nie może bazować na głębokości popytu wewnętrznego, czyli musi budować firmy innowacyjne, które będą rozwijały się globalnie. Duża populacja wcale nie pomaga w rozwoju innowacyjnej gospodarki. Przykładami są Estonia, Szwecja czy Izrael – kraje o relatywnie małej populacji, które stały się innowacyjnymi gospodarkami. Choć są też przykłady dużych gospodarek światowych, które są bardzo innowacyjne, np. amerykańska, niemiecka czy brytyjska. Jednak małym krajom jest łatwiej.

Jakie branże mogą być teraz interesujące z punktu widzenia funduszy private equity oraz venture capital?

Jeśli chodzi o fundusze private equity, czyli te późniejsze etapy finansowania, to najciekawszym tematem jest transformacja cyfrowa, czyli pomaganie w konwersji dużych, tradycyjnych przedsiębiorstw do gospodarki cyfrowej. Dobrym przykładem jest np. studio telewizyjne, w którym jesteśmy. Dzięki nowoczesnej technologii ten program jest transmitowany przez internet, a państwo dodajecie nowy model do swojego formatu biznesowego, który kiedyś był domeną dużych stacji telewizyjnych, mających koncesje. Kilkanaście lat temu było nie do pomyślenia, że gazeta będzie robiła telewizję. Podobną transformację przechodzą wszystkie branże, nawet kopalnie. To bardzo ważna teza dla funduszy private equity, które mogą pomagać dużym, dojrzałym przedsiębiorstwom w transformacji z gospodarki analogowej na gospodarkę cyfrową.

Natomiast jeśli chodzi o fundusze venture capital, to można mówić o sektorach, które są już dojrzałe, czyli media, powoli e-commerce, poprzez sektory, które dojrzewają, jak fintech, software w wydaniu cyfrowym czy internetowym, do takich obszarów, które w tej chwili są „hot", czyli big data, sztuczna inteligencja czy roboty.

Jak pan zachęca przedsiębiorców, aby dopuścili do swojego akcjonariatu fundusz private equity?

Przedsiębiorców nie trzeba specjalnie zachęcać, bo mamy do czynienia z wykupem. Private equity najskuteczniej zachęca przedsiębiorcę, oferując najwyższą cenę. Jednak dla nich są też ważne kwestie wizji i możliwości partycypacji w kolejnej rundzie wzrostu wartości. Ważna jest też kwestia doświadczenia danego funduszu oraz jego sukcesów.

Myśli pan, że jest szansa na dynamiczny rozwój rynku funduszy private equity i venture capital w Polsce? W ten segment wchodzi też Polski Fundusz Rozwoju.

Było już kilka inicjatyw, które miały za zadanie rozbudować ten rynek. Chodzi o to, żeby ten rozwój był jakościowy i dynamiczny. Tego typu rzeczy obserwujemy we Francji, w Niemczech, Estonii, Izraelu. Ten ostatni jest świetnym przykładem, jeśli chodzi o rozwój jakościowy. Liczba nieudanych projektów jest tam bardzo mała. Innowacje są bardzo ważne, gdyż w obecnych czasach determinują wzrost gospodarczy kraju. Nie można się rozwijać na bazie ekonomii skali czy konsumpcji wewnętrznej. Trzeba rozwijać się poprzez innowacje, bo to zapewnia długoterminowy wzrost i potęgę danej gospodarki, kraju oraz dobrobyt obywateli. Zmienia się branża energetyczna, tradycyjne paliwo się kończy – to wszystko jest kwestią innowacji. Dlatego kluczowe są jakościowe fundusze venture capital oraz przedsiębiorcy. W Europie rola instytucji publicznych jest bardzo ważna dla rozwoju sektora venture capital, dlatego powstał Europejski Fundusz Inwestycyjny, który na przełomie lat 80. i 90. budował rynek venture capital w Europie, która była bardzo zacofana w stosunku do USA. Teraz takie inicjatywy są podejmowane w Polsce, co stara się realizować PFR. Trzymamy kciuki, żeby to była wysoce jakościowa inicjatywa, żeby przyczyniała się do budowy jakościowego rynku venture capital.

Bardzo dużo w ostatnim czasie mówi się o startupach. Jaka może być rola funduszy venture capital?

Ta moda dotarła do Polski późno. W Niemczech pojawiła się około pięciu lat temu, we Francji czy Wielkiej Brytanii blisko dziesięć lat temu, w Czechach taki bum można było zauważyć trzy czy cztery lata temu i ta moda finalnie dotarła do Polski. To jest początek tworzenia się jakościowego rynku venture capital. Musi być podaż projektów i musi być podaż środków. Wiadomo, że na początku zarówno podaż projektów, czyli startupów, nie będzie najwyższej jakości i być może podaż pieniędzy też nie będzie najwyższej jakości, gdyż to musi być na początku nieefektywne, żeby potem stało się efektywne. Podobne były też początki giełdy. Zatem mamy teraz ten pierwszy etap, teraz pojawia się kwestia pracy nad jakością tego rynku.

Jak pan ocenia tę jakość startupów?

Polska ma bardzo dobrych programistów, ma też bardzo dobrą bazę kosztową, czyli można budować startupy relatywnie tanio. Warszawa ma dużo cech, które mogłyby ją uczynić Berlinem Europy Wschodniej.


Wideo komentarz