Parkiet PLUS

Czekając na Fed i EBC

Tydzień na rynkach › Wskaźniki czołowych giełd europejskich od początku czerwca tkwią w marazmie, oczekując na rozwój wydarzeń, zarówno tych ze sfery geopolityki, jak i polityki pieniężnej i gospodarki. Na emerging markets sytuacja nadal pozostaje dość nerwowa.
Foto: Bloomberg
Foto: GG Parkiet

Uwaga inwestorów będzie się koncentrować na przyszłotygodniowych posiedzeniach głównych banków centralnych świata, których decyzje i deklaracje mogą zdeterminować sytuację na rynkach finansowych w najbliższych tygodniach.

Na Wall Street „lokalne" rekordy

Choć po krótkim odpoczynku z drugiej połowy maja główne indeksy nowojorskiego parkietu ruszyły w górę, to trudno tu mówić o jakichkolwiek rewelacjach. S&P500 znajduje się o ponad 3,5 proc. poniżej styczniowego szczytu, a Dow Jonesowi brakuje do niego nieco więcej niż 5 proc. Na rekordowo wysokich poziomach znalazły się w minionym tygodniu natomiast Nasdaq Composite i Russell 2000, czyli wskaźnik małych amerykańskich firm, kontynuując hossę i nie przejmując się takimi detalami jak mocny dolar, rosnące stopy procentowe czy cła i wojny handlowe.

Wskaźniki czołowych giełd europejskich od początku czerwca tkwią w marazmie, oczekując na rozwój wydarzeń, zarówno tych ze sfery geopolityki, jak i polityki pieniężnej i gospodarki. Na plus dla DAX-a należy zaliczyć fakt, że nie ugiął się pod wpływem umocnienia się euro, a inwestorzy nie przejmują się sygnałami osłabienia gospodarki. Ciekawostką jest, że londyńskiemu indeksowi UK100 znacznie bliżej jest do historycznego rekordu niż wskaźnikowi giełdy z Frankfurtu, mimo że gospodarka Wielkiej Brytanii już znajduje się na spadkowej ścieżce, a podobno ma jeszcze bardziej ucierpieć na wyjściu z Unii Europejskiej.

Ropa się wypaliła, miedź wystrzeliła

Ostatnie dni przyniosły względną stabilizację notowań ropy naftowej na poziomie znacznie niższym niż pod koniec maja. Cena WTI nie przekraczała w miniony czwartek 66 dolarów za baryłkę, a więc była tańsza niż w niedawnym szczycie paniki o prawie 9 proc. W przypadku Brent skala spadku była znacznie niższa i sięgała 5,5, proc., a w miniony czwartek notowania podskoczyły do nieco ponad 77 dolarów za baryłkę. Korekta silnej zwyżki była wynikiem spekulacji o możliwym złagodzeniu ograniczeń wydobycia, nad którym miały się zastanawiać wspólnie Arabia Saudyjska i Rosja. Posiedzenie OPEC odbędzie się 22 czerwca, a wcześniej (8–9 czerwca) w trakcie spotkania G7 przywódcy największych państw będą „urabiać" Donalda Trumpa na okoliczność złagodzenia jego stanowiska w sprawie umowy nuklearnej z Iranem. Niełatwo więc przewidzieć, co będzie się działo na rynku surowca w najbliższych dniach.

Mimo sporych wahań notowań dolara na rynku złota panuje dawno niewidziany zastój. Od 24 maja cena kruszcu „przykleiła" się do poziomu 1300 dolarów za uncję, a maksymalne od niego odchylenia sięgają zaledwie kilku dolarów. To dość rzadkie zjawisko, poprzednio mieliśmy okazję obserwować w październiku i listopadzie ubiegłego roku, choć wówczas wahania były nieco większe. Prawdopodobnie to efekt oczekiwania na wynik zbliżającego się posiedzenia Fedu, które może wskazać dalszy kierunek ruchu.

Wystrzał na rynku miedzi, której notowania od początku czerwca poszły w górę o 6,5 proc., najmocniej od grudnia ubiegłego roku, a nie minęła jeszcze nawet połowa miesiąca, to przede wszystkim efekt obaw związanych z wygórowanymi żądaniami płacowymi pracowników największej na świecie chilijskiej kopalni Escondida i groźbą strajku. W czwartek notowania kontraktów terminowych przez moment przekraczały 330 centów za funt, osiągając poziom najwyższy od końca grudnia ubiegłego roku. Ówczesnego szczytu nie udało się jednak trwale pokonać.

Rynki wschodzące dostały wsparcie

Na emerging markets sytuacja nadal pozostaje dość nerwowa. Trzeszczące w ostatnich dniach maja wsparcie zostało jednak obronione, a późniejsze kilkudniowe odbicie MSCI Emerging Markets zawdzięcza głównie osłabieniu dolara. Gdyby ta tendencja amerykańskiej waluty została utrzymana, można by liczyć na dalszą poprawę, a przynajmniej stabilizację na rynkach wschodzących. To jednak ważny, choć niejedyny warunek. Jakiekolwiek złe wieści z najbardziej zagrożonych krajów rozwijających się mogą spowodować zawirowania na szerszą skalę. Kolejna w ciągu ostatnich tygodniu podwyżka stóp procentowych w Turcji została dobrze przyjęta przez inwestorów, ale to dość rozpaczliwa i ryzykowna próba ratowania się w kryzysowej sytuacji. W czwartek wskaźnik giełdy w Stambule zwyżkował o 2 proc., rentowność tureckich obligacji obniżył się do 14,5 proc., a lira umocniła się wobec dolara, ale niewiele to zmienia. W obronie przed inflacją stopy podniósł też bank centralny Indii. Rosną obawy przed zainfekowaniem przez kryzys gospodarki brazylijskiej. O ile argentyński Merval rósł w minionym tygodniu o ponad 6 proc., o tyle brazylijska Bovespa zaliczyła kolejne tąpnięcie o ponad 4,5 proc., a w czwartek sytuacja wyglądała przez moment dość dramatycznie, gdy indeks tracił nawet 6,5 proc., docierając do poziomu najniższego od listopada ubiegłego roku.

WIG20 skorzystał z pomocy, pozostałym poszło gorzej

Na fali trwającego od końca maja osłabienia dolara i będącej konsekwencją tej tendencji poprawy sentymentu do rynków wschodzących wyraźnie skorzystał indeks naszych największych spółek. W trakcie pierwszych czterech sesji minionego tygodnia zyskał 3,7 proc., a od początku miesiąca poszedł w górę o ponad 5 proc. To wynik zdecydowanie lepszy niż osiągnięty przez MSCI Emerging Markets, ale do odrobienia strat wobec tego benchmarku droga jeszcze bardzo daleka i zapewne pełna przeszkód. Na niewiele się zdają bardzo dobre fundamenty polskiej gospodarki, gdy jest się w jednym koszyku z Turcją czy Argentyną. Nie można też wykluczyć, że część zagranicznych funduszy pozbywa się naszych akcji, przygotowując się do zmiany klasyfikacji dokonanej przez FTSE Russell, a zakupów nie zaczęły jeszcze te, które „powinny" dodać je do portfeli w związku z awansem do grupy rynków rozwiniętych. To, poza realizacją ubiegłorocznych zysków, tłumaczyłoby słabość WIG20. Trzeba też jednak przyznać, że spora część wchodzących w jego skład spółek ma swoje „grzeszki", co odnosi się głównie do tych z udziałem Skarbu Państwa. Chodzi nie tylko o zanikające dywidendy i kontrowersyjne projekty, ale także nieustanne wolty rządu względem ich strategii. Najnowszym przykładem może być przejęcie przez premiera nadzoru nad PKN Orlen i Lotosem, co akurat chwilowo wyszło na dobre ich notowaniom. W każdym razie WIG20 powrócił powyżej dopiero co przełamanego wsparcia, ale to wciąż za mało, by z optymizmem patrzeć w najbliższą choćby przyszłość.

Mimo bardzo skromnej zwyżki, sięgającej w skali czterech sesji zaledwie 0,7 proc., nieco lepiej zdaje się wyglądać sytuacja w segmencie średnich firm, tym bardziej że musi on radzić sobie siłami głównie rodzimego kapitału. mWIG40 mozolną wspinaczkę rozpoczął nieco wcześniej niż WIG20 i kontynuuje ją bez większych zakłóceń już od dziesięciu sesji (do minionego czwartku włącznie). Zastrzeżenia można mieć co najmniej dwa. Po pierwsze, ruch ten odbywa się przy bardzo słabej aktywności inwestorów, mierzonej obrotami. Po drugie, takich „pełzających zrywów" mieliśmy już w tym roku kilka, a konkretnie trzy, i każdy z nich okazywał się jedynie korektą w trendzie spadkowym. Na razie niewiele wskazuje na to, by tym razem miało być inaczej. Do ewentualnego ataku na spadkową linię trendu jeszcze trochę brakuje, więcna razie nie należy się zbytnio emocjonować.

Emocji nie widać też na rynku najmniejszych spółek, chyba że za wydarzenie uznać próbę powrotu sWIG80 powyżej poziomu 13 600 punktów. Na siłę trochę optymizmu można by wykrzesać z obserwowanego od kilkunastu dni podwyższonego wolumenu obrotów. Na przełom to jednak raczej nie wygląda.

© Licencja na publikację
© ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone
Źródło: PARKIET

×

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.


Wideo komentarz