Obligacje

Emitenci nie zamawiają ratingów, bo inwestorzy ich nie wymagają

Spodziewana większa liczba publicznych emisji obligacji może skłonić emitentów do wyróżnienia swojej oferty z tłumu podobnych. Wystąpienie o ocenę ratingową może dać taką przewagę.
Foto: Fotorzepa, Grzegorz Psujek

W minionym tygodniu agencja Fitch obniżyła długoterminową ocenę Getin Noble Banku z BB- do B+, co – jeśli wierzyć statystykom z ostatniego ćwierćwiecza – podnosi „szansę" na default banku z 5,35 proc. do 8,09 proc. (czyli o 51 proc.) w ciągu najbliższych pięciu lat. Mimo tak precyzyjnych wskazań płynących z przeszłości, oceny ratingowe w Polsce dotąd się nie upowszechniły.

Investment grade

Uzyskanie oceny inwestycyjnej (przynajmniej BBB-) w skali międzynarodowej to dla większości rodzimych emitentów obligacji tylko marzenie i jeden z argumentów, by nie ubiegać się o nadanie oceny ratingowej. Skoro PKN Orlen legitymuje się oceną BBB- właśnie, to jakiego ratingu mogą spodziewać się emitenci, którzy oferują znacznie wyższe oprocentowanie (w ostatniej emisji publicznej Orlen pozyskał finansowanie, płacąc 1 pkt proc. ponad WIBOR 6M)? A niższa choćby o stopień ocena to już klasyfikacja „spekulacyjna", przez niektórych pogardliwie nazywana śmieciową. Taki przymiotnik mógłby przepłoszyć inwestorów i zapewne nie przypadłby do gustu włodarzom firm, które na polskim rynku osiągnęły renomę, lecz w skali międzynarodowej byłyby wciąż w grupie „speculative grade".

Artykuł dostępny tylko dla prenumeratorów "Parkietu"
Chcesz czytać więcej?
Zamów Pakiet Plus na kwartał
i czytaj przez drugi kwartał GRATIS!
  • E-wydanie "Parkietu"
  • Dostęp do analiz, opinii, komentarzy, kwartalnych wyników finansowych
  • Archiwum tekstów "Parkietu"
Kup teraz

Wideo komentarz