Ludzie rynku

Czas już stworzyć profesjonalny rynek

WYWIAD | MICHAŁ SAPOTA członek zarządu Mount TFI, prezes HRE Investments
Foto: Archiwum

Zanim o pana nowych wyzwaniach zawodowych, zacznijmy od zamieszania wokół Murapolu. Mówiąc w skrócie, rynek boi się, czy firma obsłuży zadłużenie obligacyjne. Dodatkowy niepokój wywołała informacja, że KNF sprawdza, jak brokerzy sprzedawali inwestorom wasze obligacje – ewidentne nawiązanie do afery GetBacku.

Zestawianie Murapolu z GetBackiem uważam za skandaliczne – to wynika z kompletnej ignorancji albo szukania taniej sensacji. Albo jest w tym ukryty cel. Nie chodzi mi o żaden tekst prasowy, bo to pokłosie tego, co się mówi na mieście, o co mnie ludzie pytają bezpośrednio. Nie jest istotne, jakie prowizje Murapol płacił brokerom za sukces kolejnych emisji, kluczem jest to, jak pracują pieniądze powierzone przez obligatariuszy. Murapol nie emituje obligacji, żeby ratować płynność, tylko finansuje realne inwestycje deweloperskie, które generują potężne przepływy pieniężne. Warto popatrzeć na sprawozdania, na terminy zapadalności obligacji, na to, że Murapol buduje teraz ponad 6 tys. mieszkań.

Spółka działa na zdecydowanie większą skalę niż podobne firmy notowane na giełdzie, przy znacznie niższych kapitałach. Potrzebuje więc więcej zewnętrznego finansowania, ale efektywność kapitałów jest z kolei dużo wyższa. Na działalność Murapolu zawsze patrzyłem bardziej przez IRR (wewnętrzna stopa zwrotu – red.) niż inne wskaźniki. To zresztą stan przejściowy w rozwoju firmy. Jeśli Murapol w najbliższych dwóch latach, również dzięki wejściu na giełdę, ustabilizuje sprzedaż na poziomie 4–5 tys. mieszkań rocznie, to stanie się bardzo szybko spółką dywidendową – ograniczenie dalszych wzrostów naturalnie będzie powodowało kumulację kapitału w spółce, który będzie można dystrybuować do inwestorów.

Czy Murapol przeinwestował? Spółka wyprzedaje, nawet ze stratą, aktywa kupowane za pana rządów.

Nowy zarząd podjął decyzję o maksymalnym skupieniu się na biznesie deweloperskim. Przy skali działalności i marżach z projektów mieszkaniowych reinwestycja gotówki ze zbycia aktywów pozwoli szybko odrobić straty.

Inwestycje były przemyślane. Moim marzeniem jest, by Polacy mieli maksymalnie szeroki dostęp do inwestowania w rynek nieruchomości. Zapadła decyzja, by budować to na bazie TFI Skarbiec, jako podmiotu z dobrą pozycją rynkową i wizerunkiem, dającego możliwość osiągnięcia szybko dużej skali.

Jeśli chodzi o Polnord, wciąż uważam, że przejęcie kontroli nad tą spółką przy kursie 10–11 zł jest atrakcyjną inwestycją, szczególnie po ostatniej restrukturyzacji, dającej świetną podstawę do rozwijania biznesu. Polnord jest dużo mniej zadłużony, dlatego skonsolidowanie firm powodowałoby spadek zadłużenia netto Murapolu. Z drugiej strony, Murapol jest dziś jak rozpędzony pociąg dużych prędkości, pokrywa wszystkie kluczowe kompetencje deweloperskie, co mogłoby napędzić również Polnord.

Co będzie pan robił w Mount TFI i HRE Investments?

Potrzebowałem odpowiednich instrumentów, żeby projekt, jaki mam w głowie od lat, był komplementarny.

Dlaczego dwa podmioty? Zadaniem TFI jest gromadzenie środków i zarządzanie nimi w imieniu klientów, nie ma miejsca na stworzenie dużej i kosztownej struktury, która będzie zajmowała się selekcją aktywów, ich dogłębną analizą, przygotowaniem pod inwestycje, a czasem również restrukturyzacją czy pojedynczych aktywów, czy firm deweloperskich lub produkcyjnych. Te wszystkie kompetencje ma pokryć HREI. Ma też pełnić rolę inkubatora, na własny rachunek inwestować w przedsięwzięcia w początkowej fazie, by przygotować je dla inwestorów z szerokiego rynku. Łącząc siły i kompetencje Mount TFI i HREI, chcemy ucywilizować rynek, ale również ujarzmić i wytresować, tak żeby dla każdego zainteresowanego było jasne, w co inwestuje, gdzie jest źródło zysków.

Jakie obszary rynku nieruchomości was interesują?

Oferta inwestycyjna w obszarze nieruchomości jest w Polsce zapóźniona w stosunku do krajów anglosaskich. Będziemy wspólnie pracowali nad rozwojem tego rynku, oferując inwestorom instytucjonalnym, a mam nadzieję, że także indywidualnym, atrakcyjne i zróżnicowane portfele produktów opartych na nieruchomościach. Pieniądze można robić na inwestycjach deweloperskich – mieszkaniowych i komercyjnych – ale i na samych gruntach, na obiektach przynoszących dochód z najmu: mieszkaniach, biurach, magazynach, akademikach, domach opieki. Wiele z kompetencji niezbędnych do tak zaawansowanego projektu posiadamy już na pokładzie, czy to w Mount TFI, czy w HREI, część z nich będziemy pozyskiwali, ale równolegle zakładam, że pozyskamy też do współpracy kilka instytucji z rynku finansowego.

Chcemy stworzyć asset managera w obszarze nieruchomości z prawdziwego zdarzenia. Instytucje finansowe w Polsce nie palą się do rynku nieruchomości, myślę, że to jest też problem kompetencji. Jedynie Griffin jest taką platformą: pozyskuje finansowanie od dużych instytucji, ma własnego wykonawcę, na bazie projektów – mieszkaniowych, biurowych, handlowych, akademików – tworzy fundusze dla kolejnych inwestorów. Charakterystyczne, że głównie uczestniczą w tym inwestorzy zagraniczni. Czemu amerykański Oaktree uważa, że to się opłaca, a nasze TFI nie? AR

CV

Michał Sapota od lipca jest członkiem zarządu Mount TFI i prezesem HRE Investments. Do końca czerwca był członkiem rady nadzorczej, a od 2014 r. prezesem Murapolu. Jest współzałożycielem HRE Think Tanku. Wcześniej pracował m.in. w EY, był też dyrektorem finansowym w Sanwilu. Ukończył Akademię im. Jana Długosza w Częstochowie.


Wideo komentarz

Powiązane artykuły