Handel i konsumpcja

Pod ochronę sądu, czyli dlaczego tyka zegar dla Próchnika

Nowy zarząd apeluje do wierzycieli i krytykuje byłego prezesa. Tłem są nie tylko różne wizje, ale też historia. Co dalej z jedną z najstarszych stażem spółek giełdowych?

Rafał Bauer, były prezes Próchnika.

Foto: Archiwum

Spory z kolejnymi wierzycielami, brak pieniędzy na nowe kolekcje, marki na sprzedaż – tak wygląda obecnie codzienność Próchnika, jednej z najstarszych giełdowych firm. Były szef firmy myśli o odkupieniu jednej z marek, ale atmosfera dla takiej operacji nie jest najlepsza.

Różne wizje dawnych znajomych

– Próchnikiem zainteresowałem się po raz pierwszy jeszcze w Vistuli, ale oczekiwania cenowe były tak wysokie, że nie było o czym rozmawiać. Po raz drugi zainteresowałem się Próchnikiem w 2009 r., ale akcjonariusze nie poparli mojej wizji rozwoju spółki. W 2012 r. zmienili zdanie – mówił kilka lat temu w wywiadzie dla „Dziennika Łódzkiego" Rafał Bauer, były już prezes jednej z najstarszych giełdowych spółek, której nowy zarząd niedawno wystąpił do sądu z wnioskiem o otwarcie postępowania sanacyjnego.

Bauer rozstał się z Próchnikiem w ubiegłym roku. Przekonywał wówczas i przekonuje teraz, że oddawał nowemu zarządowi firmę w dobrej kondycji. Co się z nią stało potem – zapewnia – nie wie. Nadal pośrednio i bezpośrednio ma nieco akcji.

Foto: GG Parkiet

Obecny szef zarządu Próchnika Julian Kutrzeba i Rafał Bauer znają się nie od dziś. Kilka lat temu to Bauer przejmował po Kutrzebie stanowisko prezesa w prywatnej klinice Scanmed. Czy się nie lubią? Na pewno nie zgadzają.

W pierwszą sobotę kwietnia zarząd Próchnika w nowym składzie wystosował na ten temat komunikat. Wylicza powody kondycji firmy. Większość argumentów to krytyka decyzji Rafała Bauera. Które według Kutrzeby był najistotniejsze?

Foto: GG Parkiet

– Wydaje mi się, że niewłaściwa budowa sieci sprzedaży: liczba i istotność umów najmu z galeriami. Wybrano lokalizacje, które nie były optymalne dla sprzedaży pod marką Próchnik, a podpisane umowy były bardzo dużym obciążeniem dla spółki – mówi prezes. – Na drugim miejscu wśród powodów obecnej sytuacji wymieniłbym błędy w zarządzaniu markami. Mam tu na myśli zarówno błędy w produkcji i marketingu, jak i sprzedaż Rage Age i Próchnika w tych samych salonach. Nie sprzedaje się w jednym miejscu ferrari i passata – mówi Julian Kutrzeba.

Rafał Bauer uważa zaś, że Próchnik bez Rage Age nie odbiłby się od modowego dna. – Z Julianem miewaliśmy różnice zdań już wtedy, gdy zasiadał w radzie nadzorczej Próchnika, ale od tego Pod ochronę sądu, czyli dlaczego tyka zegar dla Próchnika Handel › Nowy zarząd apeluje do wierzycieli i krytykuje byłego prezesa. Tłem są nie tylko różne wizje, ale też historia. Co dalej z jedną z najstarszych stażem spółek giełdowych? właśnie jest rada nadzorcza, aby konfrontować opinie. Proszę jednak zauważyć, że w jego wywiadzie z lipca ubiegłego roku nie ma cienia odkryć, które odnajdujemy teraz w raporcie spółki. Być może było na nie za wcześnie, a być może na emocje wpływały wyniki. Osiągnięte w lipcu 2017 r. były najlepsze w historii spółki liczonej od lutego 2013 r. – mówi Bauer.

– W mojej ocenie w chwili, gdy ustępowałem ze stanowiska, nie było żadnych wątpliwości co do możliwości realizacji budżetu 2017 r., magazyn spółki był już przeniesiony do Warszawy, a nieruchomość w Łodzi opróżniona z bieżącego towaru i przygotowana do sprzedaży. Byłem pewien, że tym sposobem uzyskamy środki na całość lub znaczną cześć spłaty obligacji zapadających w listopadzie – wylicza.

Wokół Bird & Co

Foto: GG Parkiet

Po co był komunikat o powodach sytuacji Próchnika? – pytamy. – Zrobiliśmy to nie po to, aby roztrząsać historię. Ważna jest przyszłość. Dla nas istotne jest to, aby trafić z argumentami do wierzycieli. Sanacja przedsiębiorstwa to w Polsce nowy mechanizm. Publikując komunikat, chcieliśmy podkreślić, że zamierzamy spłacić długi wobec wierzycieli i znaleźć u nich zrozumienie. Tym bardziej że do czasu wydania decyzji przez sąd o otwarciu postępowania nie jesteśmy chronieni przed dłużnikami. Jesteśmy już „w procedurach", które zagrażają płynności spółki – mówi Julian Kutrzeba.

Czy Próchnik prowadzi spór z byłym prezesem? – O takim sporze można mówić w odniesieniu do spółki Bird & Co, która kiedyś współpracowała z Próchnikiem, a obecnie używa naszych wzorów – mówi Kutrzeba. Bird & Co jest m.in. właścicielem e-sklepu z odzieżą Guns & Tuxedos projektu Rafała Czapula. Projektant był do niedawna członkiem zarządu Próchnika. Niektórzy uważają, że za jego nowym projektem stoi Bauer. – Nie jestem i nie byłem udziałowcem Bird & Co. Po odejściu z Próchnika założyłem, że nigdy już nie będę się zajmował ciuchami – zapewnia menedżer. Za to nie ukrywa, że twórców Bird & Co zna i z nimi współpracuje. Żałuje też marki, którą stworzył wraz z Czapulem – Rage Age.

Zarząd Próchnika podaje, że jej sprzedaż może być jednym ze źródeł środków na spłatę wierzycieli. – Być może uda się odkupić tę markę, chociaż obecnie to trudne zadanie. Trzeba by zbudować zespół od podstaw, a ja nie widzę dla siebie innej roli niż inwestor finansowy – mówi Bauer.

Czy taka transakcja ma szansę – trudno stwierdzić. Według Kutrzeby sprzedaż marki to jedno ze źródeł spłaty wierzycieli. Podobnie – sprzedaż nieruchomości. – Może się okazać, że sprzedamy też zorganizowaną część przedsiębiorstwa z marką Próchnik. Mamy dość duży zapas tkanin, starych historycznych kolekcji, które wbrew pozorom nadal są aktualne. Poza tym moglibyśmy powtórzyć próbę emisji akcji, rozszerzając ją na większą grupę inwestorów i proponując też objęcie części wierzycielom – wylicza Julian Kutrzeba. Wycena budynków już jest. – Zleciliśmy wycenę logo. Czekamy na nią – mówi prezes.

Główne zobowiązanie Próchnika – wobec obligatariuszy – to ok. 11 mln zł plus odsetki. – Mamy też ok. 3 mln kredytu bankowego. Jesteśmy w sporze z jedną z bankowych instytucji, nie możemy korzystać z kredytu, ale też nie można obecnie mówić o wymagalności zobowiązania. Stan prawny nie jest ustalony. Oprócz tego sporą kwotę stanowią zobowiązania wobec galerii. Jest trochę długów prywatnych, pomostowych, oraz u dostawców – wylicza Kutrzeba.

Giełdowe firmy w restrukturyzacji . Wniosek o otwarcie postępowania sanacyjnego to zła informacja dla akcjonariuszy

Dla firmy może to być sposób na przetrwanie, ale dla inwestorów komunikat zarządu o złożeniu w sądzie wniosku o otwarcie postępowania sanacyjnego to znak do szybkiej sprzedaży akcji. Tak dowodzi dwuletnia historia sanacji i zachowanie kursów firm, które z takimi wnioskami wystąpiły. Pionierem było Hawe, właściciel światłowodowego Hawe Telekom. Komisja Nadzoru Finansowego niedawno ukarała Hawe za politykę informacyjną prowadzoną, zanim oddała się pod opiekę sądu. Akcje zostaną wykluczone z GPW dożywotnio. Paweł Paluchowski, prezes Hawe i Hawe Telekom, przekonuje, że sanacja ma sens, ale muszą zostać spełnione konkretne warunki. – Każde porozumienie dłużnika z wierzycielami z poparciem zarządcy przybliża wszystkich do ostatecznego porozumienia – mówi. – Tego zabrakło w Hawe – uważa. Według niego sanacja dała drugą szansę Hawe Telekom.


Wideo komentarz

Powiązane artykuły