Gospodarka - Świat

Złoto przynosi straty wielu jego producentom

Akcje spółek wydobywających kruszec traciły w ostatnich miesiącach dużo szybciej niż cena złota. Kiepska koniunktura daje się im mocno we znaki.
Foto: GG Parkiet

Cena złota sięgnęła w piątek zaledwie 1131 USD za uncję. Od początku roku spadła ona już o ponad 5 proc., od szczytu z marca 2014 r. o 17 proc., a od szczytu z jesieni 2011 r. aż o 40 proc. Jeszcze mocniej tracą akcje spółek górniczych wydobywających ten kruszec. Indeks S&P Commodity Producers Gold zniżkował od początku stycznia o prawie 19 proc., od marcowego szczytu o 37 proc., a od szczytu z 2011 r. aż o 75 proc. Przecena na rynku złota zmusza producentów do zawieszania dywidend, zmniejszania zatrudnienia, wstrzymywania projektów wydobywczych i zamykania kopalń.

Granica opłacalności

Według raportu analityków Citigroup trzy czwarte producentów złota zaczyna ponosić straty, gdy cena kruszcu jest niższa niż 1200 USD za uncję (wliczając wszystkie koszty działalności, nie tylko te związane z produkcją). W przypadku niektórych dużych producentów granicą opłacalności staje się już cena wynosząca 1300 USD za uncję. Analitycy Royal Bank of Canada wskazują zaś, że przy cenie złota poniżej 1100 USD za uncję część producentów może mieć ograniczoną linię kredytową. Ci z większym poziomem zadłużenia będą musieli natomiast zrezygnować z dywidend lub zdobyć dodatkowe finansowanie. Przy cenie sięgającej 1000 USD za uncję część spółek będzie musiała sprzedać nowe akcje lub dać się przejąć większym graczom.

– Jest wątpliwe, czy bez zastrzyku kapitału czołowe spółki z naszego sektora będą w stanie nadal rozwijać swój biznes. Wszyscy starają się przeżyć, mając nadzieję, że ceny złota pójdą w górę – twierdzi Mark Bristow, prezes Randgold, spółki wydobywającej złoto.

– To trudne dni dla sektora. Jeśli ceny pozostaną niskie przez bardzo długi czas, to wiele projektów wydobywczych będzie musiało zostać wstrzymanych – prognozuje Angelos Damaskos, zarządzający funduszem w Junior Gold.

Wielu producentów już i tak jest pod rynkową presją. Koncern AngloGold Ashanti zamierza sprzedać część swoich aktywów. We wrześniu jego akcjonariusze odrzucili plan podwyższenia kapitału. Barrick Gold również zamierza się pozbyć części aktywów, by zmniejszyć swoje zadłużenie. Kinross Gold przestała w zeszłym roku wypłacać dywidendę, a niedawno ostrzegła, że kiepska koniunktura na rynku złota zagraża rozbudowie jej kopalni w Mauretanii. Spółka Harmony Gold zapowiedziała, że może rozpocząć falę zwolnień pracowników.

Części spółek nieco ulgi przynosi spadek cen ropy, a także osłabienie niektórych walut wschodzących, takich jak południowoafrykański rand. (Producenci z RPA ponoszą koszty w randach, ale przychody podają w dolarach). Nie zawsze ta ulga jest jednak wystarczająca.

Zmiany w sektorze

– Spółki, które używają konserwatywnych prognoz dotyczących ceny złota, np. takiej jak Randgold, prowadzą operacje po niskich kosztach lub mają niewiele długu, mogą sobie poradzić nawet przy takich cenach jak obecnie. Te, które ponoszą duże koszty lub poważnie zadłużyły się w latach boomu, tak jak np. Barrick, będą teraz zmuszone do sprzedawania aktywów – wskazuje Neil Gregson, zarządzający funduszem z JP Morgan Asset Management.

Skutkiem obecnej przeceny na rynku złota mogą być więc duże przetasowania wśród największych graczy w sektorze. – Może dojść do konsolidacji. Niektórzy będą próbowali zbierać aktywa, by przełamać kryzys i stworzyć bardziej wydajny model biznesowy – uważa Joseph Fazzini, analityk z firmy Dundee Securities. Skutkiem może być również ostry spadek produkcji za kilka lat, gdyż obecnie koncerny górnicze zamykają wiele szybów.


Wideo komentarz