Gospodarka - Świat

Trump znów bije cłami w Pekin

Podwyżki stawek mają być karą za kradzież technologii.

Prezydent USA Donald Trump

Foto: AFP

Amerykański prezydent Donald Trump oficjalnie ogłosił nałożenie nowych karnych ceł na chińskie produkty, których importuje się do USA za 50 mld USD rocznie. Podwyżki mają objąć 1102 produkty i będą podzielone na dwie tury.

Pierwsza wejdzie w życie 6 lipca i obejmie dobra, których roczny import do USA opiewa na 34 mld USD. Produkty te znalazły się już na liście sporządzonej 6 kwietnia. Druga tura obejmie 284 linii produktów, których importuje się rocznie do Stanów za 16 mld USD. Ta część podwyżek ceł wejdzie w życie po zakończeniu procesu konsultacji.

„W związku z kradzieżą przez Chiny własności intelektualnej oraz technologii, a także ich nieuczciwymi praktykami handlowymi, Stany Zjednoczone wprowadzą 25-proc. cła na warte 50 mld USD dobra z Chin, które zawierają technologie znaczące dla przemysłu. Obejmie to dobra związane z chińskim planem strategicznym „Made in China 2025", mającym doprowadzić do dominacji Chin we wschodzących branżach wysokich technologii. Plan ten ma napędzać przyszły wzrost gospodarczy Chin, ale też zaszkodzić wzrostowi gospodarczemu USA oraz innych krajów" – mówi komunikat wydany przez Biały Dom.

Chińskie władze zapowiedziały już, że odpowiedzą Ameryce karnymi cłami na import wart 50 mld USD. Z prezydenckiego komunikatu wynika, że Stany Zjednoczone w odwecie mogą podwyższyć cła na kolejne chińskie dobra. Mają do tego dużo większe pole niż Chińczycy: import chińskich dóbr do USA wynosił w 2017 r. 505,5 mld USD, a  amerykańskich do Chin tylko 130 mld USD.

Chiny wcześniej były bardzo cenne dla USA przy rozwiązywaniu problemu Korei Północnej. Na niedawnym szczycie Trumpa i północnokoreańskiego przywódcy Kim Dzong Una ustanowiono jednak bezpośrednie kanały komunikacji między Waszyngtonem a Pjongjangiem.

Nowa odsłona wojny handlowej pomiędzy USA a Chinami przyczyniła się w piątek do spadków na giełdach w Azji, Europie i Ameryce. Chiński indeks Shanghai Composite stracił 0,7 proc. i zbliżył się do poziomu 3 tys. pkt, najniższego od września 2016 r. Rynki były jednak dalekie od paniki. W ostatnich miesiącach administracja Trumpa wielokrotnie już angażowała się w spory handlowe z różnymi krajami. To, że szykowana jest podwyżka ceł dla Chin, nie było tajemnicą.

„Naszym zdaniem USA wdrożą pierwszą część taryf, a Chiny na to odpowiedzą. Później oba kraje się wstrzymają i powrócą do negocjacji" – prognozują analitycy Nomury.

– Te cła to tak zwany szum, gdyż obejmą jedynie niewielką część obrotów handlowych dwóch gigantów. Nawet gdyby cła były większe, to spowolniłyby chiński wzrost gospodarczy do jakichś 6,6 proc., co nie byłoby dużym ciosem. Te podwyżki nie są więc ważne. Ważniejsze jest to, że oba kraje utrzymują dialog mimo nieprzyjaźni – uważa Frank Lee, strateg z DBS Banku w Hongkongu. HK


Wideo komentarz

Powiązane artykuły