Budownictwo

Aplisens: W planach kolejna hala

Aplisens, producent urządzeń pomiarowych, w najbliższych latach chce rosnąć na wszystkich rynkach. Zakłada, że do 2016 r. będzie zwiększać krajową sprzedaż co roku o 6–8 proc., w pozostałych krajach Unii Europejskiej o 20 proc., a na rynkach wschodnich o 15 proc.
Foto: Archiwum

– Wygląda na to, że osłabienie sprzedaży w Rosji, jakie nastąpiło w drugiej połowie 2013 r., jest przejściowe. Rok 2014 dopiero się rozpoczął, ale na razie obserwujemy wzrost zamówień na tym rynku, co napawa optymizmem – przekonuje Adam Żurawski, prezes Aplisensu.

Spółka ma też plany rozwoju na Ukrainie, gdzie chce kupić lub zbudować siedzibę dla swojej ukraińskiej placówki handlowej. Pomoże jej to rozszerzyć działalność na tamtym rynku o usługi serwisowe i montaż urządzeń. Plany te może jednak pokrzyżować rewolucja w tym kraju. – Trwający tam konflikt spowodował spadek sprzedaży, bo mniejsza była skłonność klientów do wydawania pieniędzy. Sytuacja zarówno w Rosji, jak i na Ukrainie wciąż jest niepewna i trudno przewidzieć, jak może się to przełożyć na biznes w tych krajach – zaznacza Żurawski.

W najbliższych tygodniach Aplisens utworzy spółkę zależną w Rumunii. – To jeden z naszych największych rynków zbytu w UE, gdzie mamy już wypracowane dobre relacje. W kolejnych latach będziemy tworzyć kolejne tego typu spółki handlowe, nie tylko w UE – zapowiada prezes spółki.

Dopiero co otwarta w Radomiu fabryka urządzeń do pomiaru ciśnienia w II kwartale rozpocznie sprzedaż pierwszych wyrobów. Natomiast pełne moce zakład osiągnie najwcześniej w 2016 r. Ponadto od przyszłego roku spółka chce tam produkować również zupełnie nowe produkty. – Poza tym już myślimy o budowie kolejnej hali produkcyjnej na tym terenie. Myślę, że w 2015 albo 2016 r. zlecimy jej zaprojektowanie i będziemy się starać o pozwolenie na budowę – twierdzi. Nakłady inwestycyjne sięgną w tym roku 16,4 mln zł.

W 2013 r. spółka wypracowała 14,5 mln zł zysku netto, przy przychodach sięgających 80,1 mln zł. Wyniki okazały się nieznacznie słabsze niż przed rokiem.


Wideo komentarz