Biura maklerskie

MiFID II to dla domów maklerskich technologiczna ewolucja czy rewolucja?

Gościem wtorkowego programu #PROSTOzPARKIETU był Artur Trunowicz, dyrektor pionu rynku kapitałowego w Asseco Poland z którym rozmawialiśmy na temat technologicznych zmian związanych z MiFID II.
Foto: parkiet.com

 

Celem wprowadzenia MiFID II jest m.in. doprowadzenie do przeniesienia transakcji na platformy obrotu regulowanego i dlatego też powstaje nowa platforma OTF, która właśnie ma gromadzić ten obrót. Poza tym MiFID II zakłada także zwiększenie obowiązków informacyjnych czyli większe wymogi odnośnie do instrumentów finansowych. Oprócz tego mamy też ograniczenie spekulacji instrumentami opartymi na towarach, a także kwestie transakcji wysokich częstotliwości. To co jednak wydaje się kluczowe z punktu widzenia rynku maklerskiego, to zwiększenie ochrony inwestorów. Mamy do czynienia tutaj z podejściem takim, że każda instytucja powinna dbać o aktywa inwestora oraz o jego interesy. Oznacza to m.in., że proponowane instrumenty powinny być bardziej dopasowane do potrzeb klienta.

Co to w praktyce oznacza dla domów maklerskich?

Same nowe wymagania z czysto technologicznego punktu widzenia nie są wyzwaniem. Mamy natomiast do czynienia z technologicznym wyzwaniem ilościowym. Jedną z ciekawszych kwestii jest chociażby kwestia tzw. udostępniania danych na trwałym nośniku. Do dziś nie ma stanowiska UOKiK co może być uznane za nośnik trwały. Nie wiemy, jakie kryteria musi spełniać system informatyczny by być uznany za nośnik trwały. Kolejny punkt to cykliczność badań klienta. Przy MiFID I mieliśmy ankietowanie klienta przy początku jego przygody z rynkiem, a teraz mowa jest o corocznym cyklicznym badaniu. Nie wiadomo przy tym, czy badaniem takim należy objąć tylko samego inwestora, czy też pełnomocników. Kolejna kwestia to zwiększone wymogi dotyczące kontroli przedtransakcyjnej. Mamy również kwestię podejścia do danych z rachunków zamkniętych. Oprócz tego jest jeszcze element dotyczący utrwalania dialogu między zarządzającym, a inwestorem. Jest tego naprawdę bardzo dużo, ale ważne jest aby do wszystkich tych rzeczy podejść z rozsądkiem, aby nasz rynek był konkurencyjny.

Wyzwań jest dużo, jednak w wielu kwestiach wciąż nie ma jasności co do ostatecznego kształtu regulacji. Czy dla domów maklerskich lepiej jest poczekać na nie, czy jednak już teraz trzeba prowadzić prace?

Wdrożenie MiFID II mamy na początku stycznia. Przy tej skali projektu dostosowane oprogramowanie musi być gotowe przynajmniej kwartał wcześniej. Oznacza to, że czas na implementację nowych rozwiązań mamy jedynie do września czyli jest go bardzo mało. Trzeba bazować na tym co już mamy i wiemy. Jest parę obszarów, gdzie już można implementować pewne rzeczy.

Czy domy maklerskie mają świadomość tego, że czasu wcale nie zostało tak dużo?

Wydaje mi się, że tak. Obserwujemy rosnącą dynamikę jeśli chodzi o postęp prac ze strony biur maklerskich. Widać, że domy maklerskie pracują nad kolejnymi obszarami. Pamiętajmy poza tym, że styczeń 2018 r. to i tak jest już przesunięty termin wdrożenia MiFID II. Nikt nie liczy na to, że dojdzie do kolejnego przesunięcia terminu.

Jak duże jest prawdopodobieństwo tego, że część domów maklerskich nie zdąży wprowadzić wszystkim wymaganych zmian?

Uważam, że takiego prawdopodobieństwa nie ma. A tak już na poważnie: jeśli chodzi o branżę maklerską w Polsce to można powiedzieć, że jest ona na wysokim poziomie. Szereg rozwiązań, które trzeba zastosować w związku z MiFID II już obecnie jest wykorzystywanych. Trzeba je tylko rozszerzyć. Należy jednak pamiętać, że typowy dom maklerski to nie jest samotna wyspa. W biurach bankowych zapewne będzie prowadzony, wspólnie z bankiem, mechanizm ankietowania klientów. Poza tym mamy też komunikację z GPW. Ona też się zmienia w związku z MiFID II. Mamy też komunikację systemów maklerskich z systemami informacyjnymi. Nie można także zapominać, że wiele biur maklerskich już dzisiaj udostępnia klientom dostęp do zagranicznych platform giełdowych. Oznacza to, że zapewne też w tych obszarach interfejsy się zmienią. Trzeba będzie je wdrożyć, oprogramować, przyzwyczaić klientów. To tylko pokazuje, że zakres prac jest niemały.

Załóżmy jednak, że stanie się najgorsze i któreś biuro nie zdąży ze zmianami. Co to oznacza? Jego klienci nie będą mogli składać zleceń?

Mamy do czynienia z dwoma ryzykami. Pierwsze to ryzyko stricte operacyjne. Jeśli dom maklerski nie wdroży oprogramowania, które jest dostosowane i certyfikowane np. do nowego protokołu komunikacyjnego z GPW to siłą rzeczy nie będzie w stanie złożyć zlecenia. Taki dom maklerskie nie jest więc w stanie funkcjonować. Jestem jednak przekonany, że wiele domów maklerskich jest zabezpieczana odpowiednimi umowami serwisowymi przed taką sytuacją. Z drugiej strony mamy jednak ryzyko legislacyjne. Jest szereg obszarów w którym będzie można działać operacyjne, co jednak nie oznacza, że będą one realizowane z wymogami MiFID II. Chodzi tutaj m.in. o ankietowanie, raporty postransakcyjne, określanie rynków docelowych dla klientów czy też dobór odpowiednich instrumentów. Poza tym MiFID II nie rozdziela biur na mniejsze czy większe. Wszyscy są wrzuceni do jednego worka, wszyscy muszą spełnić regulacje. Warto jednak pamiętać, że nie trzeba przy tym wytaczać ciężkich dział. Niektóre rozwiązania można oprzeć na "lekkich" technologiach, nie trzeba wdrażać dużych systemów.

Czy projekt MiFID II można porównać z projektem UTP, który kilka lat temu był wdrażany na GPW i w domach maklerskich?

Przy UTP mieliśmy jednego lidera projektu, którym była GPW. MiFID II to z kolei dyrektywa, której zrozumienie wymaga zejścia do "aktów trzeciego poziomu" czyli tzw. RTS i ITS. To jego ogromny materiał do którego dochodzą jeszcze polskie akty prawne, które są w trakcie dopracowywania. Poza tym przy UTP rynek przestawiał się na inny model działania. Dziś owszem mamy do czynienia z pewnymi dostosowaniami, jednak nie jest to aż tak duża rewolucją, z którą mieliśmy do czynienia przy systemie UTP.


Wideo komentarz

Powiązane artykuly