Analizy

Średnia stopa zwrotu z inwestycji w akcje debiutantów

Spośród 64 firm, które weszły na główny parkiet w latach 2015–2017, tylko 25 dało zarobić. Mimo sprzyjającej koniunktury na szerokim rynku średnia stopa zwrotu z inwestycji w akcje debiutantów wyniosła zaledwie 12,4 proc.
Foto: Fotorzepa, Grzegorz Psujek

Debiuty dobrych, wzrostowych i przede wszystkim dających zarobić spółek zawsze są w cenie, szczególnie biorąc pod uwagę trwający od dwóch lat exodus z GPW już notowanych firm. Okazuje się jednak, że o dobrych debiutantów jest trudno.

Zyski jeszcze wzrosną?

Wzięliśmy pod lupę 64 spółki, które weszły na główny rynek GPW w latach 2015–2017. Średnia stopa zwrotu (nieuwzględniająca dywidend, których i tak było w tym gronie jak na lekarstwo) wyniosła 12,4 proc. (pod uwagę wzięliśmy cenę z oferty publicznej lub ostatni kurs poprzedzający debiut w razie przenosin z NewConnect). To kiepski wynik, biorąc pod uwagę wzrostowy rynek w tym czasie – WIG od początku 2015 r. zyskał 22,4 proc., od 2016 35,3 proc., a od 2017 r. 21,2 proc.

Rozpiętość osiągniętych stóp zwrotu jest bardzo duża: najlepiej wypadł 11 bit studios, który pod koniec 2015 r. przeniósł z się z NewConnect (bez oferty) i dał zarobić aż 208 proc. Najsłabiej – Sunex, który w lipcu 2015 r. również przeniósł się z „małej giełdy" bez oferty. Od tego czasu jego akcje potaniały aż o 87 proc.

Bardzo duży wzrost zanotowały poza tym Uniwheels (186 proc.), Dekpol (177 proc.) i Dino Polska (142 proc.). Szczególnie imponuje ta ostatnia spółka, bo zadebiutowała raptem w kwietniu ubiegłego roku (Uniwheels i Dekpol w 2015 r.). Za akcje Dino płaci się obecnie 81 zł, wycena jest bardzo wysoka i analitycy są podzieleni w opiniach. Haitong zaleca sprzedaż i wycenia walory na 70 zł, tę samą cenę docelową dał Noble Securities z zaleceniem „trzymaj", Wood & Company szacuje ich wartość na 65 zł. Byczo nastawieni są eksperci DM mBanku, którzy ustalili cenę docelową na 95,4 zł i rekomendują kupno.

Ciekawa jest sytuacja innego dużego debiutanta z 2017 r., czyli Playa, którego kurs od wejścia na GPW spadł o 12 proc. – Jestem trochę zaskoczony tą słabością kursu. Fakt, spółka została sprzedana w IPO przy dość dobrej wycenie, ale moim zdaniem miała jeszcze tzw. upside fundamentalny. Od debiutu dane operacyjne i finansowe są wyraźnie lepsze od innych konkurentów, takich jak Orange Polska czy Cyfrowy Polsat, co niejako potwierdza tezę, że Play był i jest jedynym wzrostowym telekomem w Polsce, a to zasługuje na premię w wycenie – mówi Konrad Księżopolski, szef działu analiz Haitong Banku. Dodatkowo zobowiązanie z IPO zakłada wypłatę bardzo wysokiej dywidendy rzędu 650 mln zł, czyli 2,56 zł na akcję, co dałoby wysoką stopę dywidendy – 8 proc., nieosiągalną przez żaden z rodzimych telekomów oraz jedną z najwyższych wśród europejskich telekomów.

Zdaniem Księżopolskiego negatywny wpływ na kurs Playa miał zakup Netii przez Cyfrowy Polsat, bo inwestorzy obawiają się o profil wzrostowy spółki w przyszłości. – Ale Play nie pozostaje bierny, podpisał umowę o współpracy z UPC, a niedawno podpisał umowę przejęcia Virgin Mobile. Wzrost niepewności na rynkach powinien premiować spółki o defensywnym i dywidendowym charakterze, a taką jest Play. Dlatego oczekiwałbym w najbliższej przyszłości poprawy jego notowań – dodaje.

Stopy zwrotu z akcji debiutantów z lat 2015–2018

Foto: GG Parkiet

Na bardzo dużą zmienność wystawieni są ostatnio akcjonariusze GetBacku, który zadebiutował kilka dni przed Playem. Windykacyjna spółka od tego momentu potaniała o 4 proc., choć spadki były jeszcze parę dni temu dwucyfrowe.

Foto: GG Parkiet

– GetBack musi sobie poradzić z pozyskaniem kolejnych środków, aby utrzymać tempo wydatków inwestycyjnych na nowe portfele wierzytelności. A może mieć z tym problem, biorąc pod uwagę napięty już bilans. Ogólnie czynniki makroekonomiczne sprzyjają windykatorom, poprawiająca się sytuacja finansowa klientów powinna pozytywnie wpływać na spłacalność, ale inwestorzy większą uwagę zaczynają zwracać na zadłużenie spółki i to, na ile będzie ono przeszkadzać w osiąganiu wysokiego tempa poprawy wyników – ocenia Łukasz Jańczak, analityk Ipopemy Securities. Windykatorom nie pomagają też propozycje zmian w prawie mogące wpływać na egzekucję wierzytelności, m.in. skrócenie podstawowego terminu przedawnienia roszczenia z dziesięciu do sześciu lat.

Bardzo dobrze ostatnio radzi sobie kurs akcji Wirtualnej Polski, dzięki czemu od debiutu z maja 2015 r. zyskał już blisko 60 proc. – Ostatnia zwyżka notowań to efekt mocnej przeceny w III kwartale 2017 r. spowodowanej słabszymi od oczekiwań wynikami finansowymi głównie w reklamie internetowej. Ale od tamtego czasu WP podjęła działania mające na celu poprawę sytuacji, wzrosła także oglądalność kanału WP TV, a e-commerce kontynuuje dość mocne tempo wzrostu. Te czynniki mogły słusznie przekonać część inwestorów, że wycena spółki była zbyt niska, co spowodowało powrót kursu w okolice 50–52 zł – tłumaczy Księżopolski.

Jego rekomendacja to „kupuj", a wycena to 54,9 zł. – Dlatego widziałbym jeszcze potencjał do wzrostu kursu. Wśród możliwych katalizatorów może być jakieś duże i ciekawe przejęcie (WP w grudniu wzięła 400 mln zł kredytu na cele inwestycyjne) lub pozytywny komentarz zarządu wobec sytuacji na rynku reklamy internatowej i dalszej poprawy wskaźnika widoczności reklam w internecie – dodaje analityk.

Całkiem nieźle wypadło kilku deweloperów i spółki powiązane z tą działalnością, takie jak Dekpol, Atal, Lokum Development, Archicom. Z tej grupy na minusie są Marvipol, Griffin Premium, BIK i Tower Investments (spadek notowań mniejszy niż 10 proc.). Biorąc pod uwagę rekordy sprzedaż mieszkań i liczbę nowych budów, branża ta nadal powinna sobie dobrze radzić.

Spore rozczarowania

Obok wspomnianego Suneksu także kilka innych firm przenoszących się z NewConnect na GPW przyniosło straty, wśród nich są m.in. Setanta (spadek o 85 proc.), Unimot (72 proc.), Biomed Lublin (56 proc.), Braster (50 proc.), Adiuvo (48 proc.), Vivid Games (47 proc.), Airway Medix (40 proc.), Mediacap (30 proc.), Izo-Blok (22 proc.), Orion Investment (20 proc.) i Labo Print (11 proc.). Pozytywnych przykładów migracji na GPW jest niewiele, a zaliczają się do nich Hollywood (zyskał 110 proc.), Ailleron (105 proc.), ASM Group (53 proc.), Indata Software (17 proc.).

Spośród klasycznych debiutów duże rozczarowanie przyniosły inwestycje w XTB i TXM. Akcje brokera i odzieżowej spółki potaniały po około 55 proc. – Dla XTB istotna będzie zmienność na rynkach. Im większa ona będzie, tym potencjalnie więcej osób może być zainteresowanych grą na foreksie. Zakładam, że zmienność w tym roku będzie wyższa niż w ubiegłym. Dodatkowo w kontekście spółki warto przyglądać się podejściu regulatorów i nadzorców do rynku foreksowego, bo może mieć to bardzo duże przełożenie na wyniki branży i jest czynnikiem ryzyka dla XTB – mówi Mateusz Namysł, analityk Raiffeisen Polbanku.

Zaznacza, że dla odzieżowego TXM, spółki zależnej również notowanego Redanu, ubiegły rok był słaby. – Wyzwaniem na ten rok jest uporządkowanie biznesu i przywrócenie rentowności, wtedy będzie można pomyśleć o przyspieszeniu ekspansji na rynkach, gdzie spółka już działa lub na nowych. Aby ekspansja miała w ogóle sens, spółka musi być rentowna. Jej wynikom w tym roku powinno sprzyjać umocnienie złotego obserwowane w ostatnich miesiącach – dodaje Namysł.

Kiepsko poradzili sobie także Maxcom i Stelmet. Ta pierwsza firma, zajmująca się sprzedażą telefonów komórkowych dla seniorów, potaniała aż o blisko połowę. Stelmet, producent drewnianej architektury ogrodowej, jest 42 proc. na minusie. – Stelmet okazał się bardzo pechowy. Debiut spółki „zgrał się" z brexitem, a niemal połowa jej przychodów pochodzi z rynku brytyjskiego. Do tego doszły opóźnienia w przeniesieniu zakładu produkcyjnego z Wielkiej Brytanii do Grudziądza, co nie pozostało bez wpływu na wyniki. Wstępne wyniki za 2017 r. były nie tylko słabsze rok do roku, ale też gorsze od oczekiwań. Oceniam jednak, że spółka, zwłaszcza przy obecnej wycenie, jest atrakcyjną propozycją inwestycyjną. Powiększenie mocy produkcyjnych pozwoli jej aktywniej wyjść na pozostałe rynki europejskie. Firma liczy również na odwrócenie trendu spadkowego w Wielkiej Brytanii – mówi Kamil Hajdamowicz, doradca inwestycyjny w PDM.

© Licencja na publikację
© ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone
Źródło: PARKIET

×

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.


Wideo komentarz

Powiązane artykuły